Tworzenie sobie wrogów i jednoczenie ich przeciwko sobie jest niezwykle głupim, a bywa samobójczym sposobem działania. Prości nacjonaliści europejscy, czy jak ich tam zwać, oskarżając o ataki terrorystyczne
muzułmanów, nie wiedzą pewnie co czynią. W Europie mieszka dziś prawdopodobnie około 40 mln muzułmanów, w tym 25 mln to autochtoni. Islam jest religią dominującą w Albanii, Bośni i Hercegowinie oraz Kosowie. Owe 40 mln muzułmanów ani nie przeprowadza zamachów terrorystycznych, ani się do nich szykuje. Ludzie roztropni powinni to dostrzec i próbować wytłumaczyć wrzaskliwym, że oskarżając wszystkich wierzących w Allacha o terroryzm, napędzają zwolenników "państwu islamskiemu" i ułatwiają wysłannikom tej organizacji werbunek.
Ta papuga -Aleksandretta obrożna - szykuje się podobno do inwazji na Polskę
Moim zdaniem, uchodźcom, czyli ludziom uciekającym z terenów walk (
nie imigrantom szukającym lepszego życia), trzeba pomóc. Ale pomoc niekoniecznie musi polegać na osiedlaniu ich u siebie. Jeżeli nie ma innych rozwiązań, można zaoferować pobyt czasowy. Społeczeństwo, naród, państwo są
gospodarzami na swoim terytorium i decydują kogo u siebie przyjmą, a kogo nie. Swobodny przepływ osób - obywatelek i obywateli poszczególnych państw UE na terytorium UE odbywa się na podstawie stosownych traktatów, które nie dotyczą ludzi spoza UE. Ja jestem przeciwny przyjmowaniu w Polsce na stałe muzułmanów z Bliskiego Wschodu z dwóch powodów.
Powód pierwszy: po co ściągać sobie na kark potencjalnych terrorystów którzy, jak widać na przykładach z Francji, mogą pojawić się wśród przybyszów także w drugim pokoleniu.
Powód drugi: islam to system społeczno - polityczny, nie tylko religia. Znaczna część muzułmanów prawdopodobnie integruje się z resztą społeczeństw europejskich, ale owa integracja, moim zdaniem, oznacza zawsze rezygnację z elementów tożsamości. Trzeba porzucić burkę, chustę też - jeśli się jest np. policjantką. Na ogólnodostępnej stołówce je się wprawdzie wołowinę, ale to nie jest mięso halal. Modlić się pięć razy dziennie też bywa trudno. Posiadanie kilku żon nie jest akceptowane przez prawo. W skrajnych wypadkach, pełna integracja oznacza porzucenie islamu. Czy taki stan jest trwały? Otóż wątpię.
Wyznawcy innych religii mogą się w pełni zintegrować nawet ze społeczeństwem całkowicie zlaicyzowanym, pozostając osobami głęboko wierzącymi i praktykującymi. Moim zdaniem, zdolność do takiej integracji mają również muzułmanie - autochtoni. Mieszkający w Europie od wieków i są przystosowani do życia w państwach, mniej lub bardziej świeckich, których ludność wyznaje różne religie. Natomiast muzułmanie z Bliskiego Wschodu, Afganistanu i innych regionów różnią się od nas nie tylko religią - tworzą, tak mi się przynajmniej wydaje, zasadniczo różne od naszych hierarchie, struktury, interakcje społeczne. Dlatego Amerykanie potrafili przemodelować Niemcy po 1945 roku, ale ponieśli klęskę w Iraku, a stan Afganistanu też trudno opisać jako sukces.
Polska jest krajem katolickim- pojawienie się u nas większej liczby muzułmanów z zewnątrz, ustawiłoby pewnie katolików i muzułmanów jako dwa wrogie obozy.
Czy możemy zlikwidować w Europie islamski terroryzm? Najprawdopodobniej tak, choć potężnym błędem było dopuszczenie do niekontrolowanego napływu imigrantów, czujących się zaproszonymi do Europy. Teraz trzeba wykryć i izolować fundamentalistów oraz innych chętnych do przeprowadzania zamachów. Odpowiednie służby muszą działać o wiele skuteczniej, ale koniecznie należy też rozpoznać i wyeliminować narkotyczną ideologię, nakazującą mordowanie innych ludzi oraz uzależnienie od niej pewnych odbiorców. Ja nie wiem, co jest jej najistotniejszym składnikiem , ale nie koncentrowałbym się nadmiernie na analizowaniu treści Koranu.
Przeciętni wyznawcy Allacha pewnie tak znają Koran, Sunnę i co tam jeszcze znać powinni, jak chrześcijanie Biblię. Ideolodzy terroru podniecają swoich bojówkarzy i samobójców prostymi hasłami, wykorzystując ich mentalność, specyficzną dla członków plemion, klanów, rodów. Reinterpretacja Koranu, jeśli w ogóle możliwa (szkół koranicznych już i tak jest dużo) niewiele by zmieniła. Zresztą czy terroryści choć z grubsza wiedzą w co wierzą?
Pisanie i mówienie o terrorystach powinno się zmienić. To przecież nie żadni "bojownicy" ani "żołnierze", tylko biedne głupki, mordujące nieznanych sobie ludzi i siebie z powodu felerów w głowinach, narkotycznych wizji, strachu zwierząt stadnych po porzuceniu stada.
Niektórzy twierdzą: Europa pozbyła się wartości, pewnie z powodu laicyzacji. Otóż moim zdaniem, Europa wartości ma. Europejczyk to osoba (jednostka ludzka), która wybiera - bo ma taką możliwość oraz przyzwolenie społeczne - grupy społeczne do których chce należeć. Dzisiejszy ateista jutro może stać się wyznawcą dowolnej religii, dzisiejszy ksiądz porzucić kapłaństwo, etniczny Niemiec zostać Polakiem itd.
Ludzie różnych narodowości, wyznań, ras mogą w Europie żyć w spokoju obok siebie, przyjaźnić się, zawierać związki małżeńskie. W hierarchii wartości przyjaźń jest ważniejsza niż przynależność narodowościowa czy wyznaniowa. Oczywiście, powyższe nie dotyczy wszystkich mieszkańców Europy.
Tymczasem w wielu regionach poza Europą, człowieka określa jego przynależność. Ludzie tworzą stada: ludy, plemiona, rody, wyznawców określonej religii a właściwie, jak w islamie, nurtu i szkoły koranicznej. Toczą wojny religijne w XXI wieku, jak my w wiekach XVI i XVII. Organizacja społeczeństw oparta na patriarchacie nie tylko podporządkowuje kobiety mężczyznom (
co Koran potwierdza) ale daje też wielką władzę przywódcom plemion, rodów. Wydaje mi się, że wśród nieeuropejskich muzułmanów istnieje głębokie posłuszeństwo wobec tych przywódców oraz posłuszeństwo wobec autorytetów. Taki stan rzeczy jest chyba od dawna niespotykany w Europie. Być może to trochę tłumaczy łatwość znajdowania kandydatek i kandydatów na samobójców - autorytet każe więc idą posłusznie na śmierć i zabijać niewiernych.
To zabijanie niewiernych - ludzi, którzy tym głupim mordercom nic nie zrobili, jest dla mnie nieprawdopodobne. Nasza psychiatria i psychologia wydają się być bezradne. Owi mordercy muszą być potężnymi wariatami - pisząc kolokwialnie. Bo jakie mają motywacje? Esesmani, enkawudziści, banderowcy, bojówkarze z Hutu mordowali "wrogów" (konkurentów), a ci kogo mordują? Ludzi nie podzielających ich wierzeń, gustów odzieżowych, kulinarnych i innych?
Prezydent Hollande zrezygnował kiedyś z kolacji chyba z królem Arabii Saudyjskiej, bo król nie zgodził się na obecność wina w kolacyjnym menu. Przecież nie musiał tego wina pić. Ale to widocznie zbyt mało dla prawowiernego. Według mniemania króla, podzielanego pewnie przez wielu muzułmanów spoza Europy, tam gdzie jest on, tam obowiązują jego zasady i obyczaje.
Ja mogę mieć wokół siebie ludzi dowolnych wyznań, narodowości (
o kolorze skóry nie wspominam, bo go nie dostrzegam), pod warunkiem że wyznawane przez nich poglądy oraz działania nie szkodzą (zagrażają) mnie i moim najbliższym, nie są wrogie Polkom, Polakom oraz Polsce, a wspomniani sąsiedzi nie usiłują mi narzucać swoich poglądów, religii, obyczajów. Nie mam też ochoty podejmować się misji wychowania ludzi opóźnionych społecznie o 200 Lat (
kara śmierci za porzucenie religii? Ostatniego heretyka spalono u nas na stosie chyba w 1806 roku w Hiszpanii).
Powtarzam: naszymi wrogami nie są wszyscy muzułmanie, a jedynie muzułmańscy fundamentaliści (islamiści?). To nazwa robocza. Wcale nie jestem pewien, na czym naprawdę zależy głosicielom nienawiści, podżegającym swoich współwyznawców do popełniania zbrodni. Moim zdaniem, islam początkowo przyczynił się do rozwoju państwowości i kultury arabskiej (kalifat), po czym stał się głównym hamulcowym rozwoju.
Jakie wynalazki i odkrycia poczyniono we współczesnych państwach arabskich czy państwach muzułmańskich w ogóle? Teorię i zasady islamu, jako systemu społeczno - politycznego stworzono w VII (Koran) - IX wieku (Sunna), opierając się na ówczesnych realiach. Dlatego obecnie system ma niewielkie (jeśli jakiekolwiek) zdolności modernizacyjne i adaptacyjne.
Kraje muzułmańskie, na razie, nie mają szans na wygraną we współzawodnictwie z krajami chrześcijańskimi. Żeby to zmienić, muzułmanie musieliby porzucić znaczną część islamu albo spowodować duże cofnięcie się w rozwoju krajów chrześcijańskich. Przypadkiem, politycy europejscy są na dobrej drodze do spowodowania tego drugiego. Niekontrolowane wpuszczenie do Europy dużej liczby imigrantów, niepotrafiących się właściwie zachować, a nawet przeprowadzających zamachy terrorystyczne, zwiększy w końcu popularność partii nacjonalistycznych, przyciągających też ksenofobów i rasistów. Jeszcze na dodatek mamy ten cholerny Brexit. Polacy na Wyspach odczuwają już jego skutki i diabli wiedzą czy nastroje tubylców są tylko przejściowe.
Nie dotknął nas, w Europie, żaden kataklizm (
odpukać w niemalowane). Obecny, co najmniej niepokojący stan rzeczy, spowodowali wyłącznie politycy. Tak się dzieje nie pierwszy raz w historii. Najłatwiej szkodzić sobie. Może losowanie rządzących, zamiast ich wybierania, dawałoby lepsze efekty?