
Dokąd to? Przemyśl to jeszcze.
Tradycjonalizm ów (czyli nasz) opisał z grubsza W. Reymont w "Chłopach", a dokładniej i dobitniej zrobił to E. Redliński w "Konopielce".
Przy czym, zauważmy, przywiązanie do tradycji jest chyba istotną cechą większości grup społecznych i społeczeństw. Trudno, by było inaczej. Grupa, społeczeństwo, starannie pozbywające się tradycji, pędzące bez hamulców ku nowoczesności, rozpłynęłyby się w nicości. Co prawda, przywiązanie rodzi czasem nadmierny, a niekiedy śmieszny opór przed wprowadzaniem nowych rozwiązań, nawet takich, na których nikt nie traci. Kiedy w Warszawie, w XIX wieku, zabierano się za budowę wodociągów i kanalizacji, rozległy się głosy o higienicznej rozpuście, na którą nawet Paryża nie stać, wyrażano też obawy o straty dla rolnictwa. Parasol przeciwdeszczowy w Wielkiej Brytanii krytykowano, jako pochodzący od Francuzów i stanowiący kolejny przykład ich zniewieściałości. Jeśli już jesteśmy przy Wielkiej Brytanii - nie wiem jakim sposobem, w tak konserwatywnym społeczeństwie (?), pojawiło się tak wielu wynalazców?
Na ile my, Polski i Polacy jesteśmy konserwatywni albo i tradycjonalistyczni, nie wiem. Zwycięstwo wyborcze PiS, partii głoszącej tradycjonalizm, niekoniecznie oznacza przewagę tradycjonalistów nad postępowcami. PiS wygrało, a dokładniej PO przegrało, bo ci pierwsi trafnie odczytali nastroje społeczne, a drudzy spieprzyli wszystko co spieprzyć mogli. Tradycjonalizm nie był eksponowany w kampanii wyborczej, raczej jest gratisem, podobnie jak katastrofa smoleńska.
Niepokoi mnie wyraźne zwiększanie znaczenia tradycjonalizmu i dość płaskiej, opartej na emocjach, ideologii w ogóle, w tzw. całokształcie polityki PiS. Od gospodarki i finansów jest tylko wicepremier Morawiecki, reszta kierownictwa zajmuje się ideologią oraz wydawaniem pieniędzy, ewentualnie zarobionych przez wzmiankowanego.
Zaś dane GUS o gospodarce są takie sobie. Konsumpcja prywatna wzrosła o 3,9% rok do roku co, zdaniem analityków BZ WBK, świadczy o zbyt małym wpływie programu 500+ na wydatki gospodarstw domowych. Inwestycje spadły o 7,7% , w tym prywatne o 5% (według prof. Gomułki), import rósł szybciej niż eksport, wskutek rosnącego popytu konsumpcyjnego. Mnożą się sygnały o kłopotach budżetu. OECD i inne instytucje obniżają prognozy wzrostu polskiego PKB. Skończyła się deflacja -ceny żywności już rosną. To dobrze dla budżetu, ale niekoniecznie dla konsumentów.
Możliwe, że opisany stan jest przejściowy. Rosnąca konsumpcja i nowa perspektywa budżetowa UE spowodują, w przyszłym roku, wzrost inwestycji, dzięki czemu wzrost PKB przyspieszy. Jednak politycy PiS mogliby w końcu zrozumieć, że nieskładne opowiadania o planach zmian systemu podatkowego oraz innych, bardziej czy mniej rewolucyjnych pomysłach, powodują jedynie niepewność przedsiębiorców i inwestorów. Snucie mglistych planów i przedstawianie ogólnikowych propozycji przystoi think tankom i innym organizacjom, nie ministrom.
Gorzej, jeśli opisany stan przejściowym nie jest. Kierownictwo PiS o gospodarce i finansach wie niewiele i w takiej sytuacji skoncentrować się może na maskowaniu rzeczywistości akcjami wymierzonymi w rzeczywistych i domniemanych wrogów, także nieżyjących czy wykrywaniu i tworzeniu winnych. Całkiem dobrą metodą twórczego zaangażowania mas by, przynajmniej , czasowo, nie dostrzegły ewentualnego pogorszenia warunków życia jest wojna ideologiczna z tym przeklętym genderem, grożącym depopulacją, niegodną depilacją, złowrogimi cyklistami, z żądaniem duportacji (to nie ja, to Marlow) nieprawomyślnych postępowców i wszelakiego lewactwa.
Na pierwszy rzut oka, pomysł wygląda śmiesznie, na drugi mniej. Bowiem upierdliwe powtarzanie dowolnych poglądów, niechby średniowiecznych albo rodem z "Konopielki", tworzy co najmniej przekonanie o ich równorzędności z poglądami dotychczas dość powszechnie podzielanymi. Jeśli to się jeszcze zleje z bańkami informacyjnymi, których pełno w internecie, to powstanie mikstura naprawdę depopulacyjna. Bo, przykładowo, duża liczba antyszczepionkowców sprowadzi pandemie dziesiątkujące, cofniętą do średniowiecza, ludzkość.
Na wszelki wypadek: Vivat Rex. Fiat lux.
Wywiad
Blog J. Hartmana
Ech. No jest problem, i nie ma co gadać. Przywódcy PiS, najwyraźniej, mają swoje oznaczenia gatunkowe (zgodne z normami unijnymi ;-) w myśl których panowie Kaczyński, Macierewicz czy Ziobro są przywódcami I gatunku, a, na ten przykład, panowie Morawiecki, czy Gliński, są przywódcami gatunku II. (Pani Szydło w tej konstelacji funkcjonuje w charakterze zwornika. Lub zwieracza? Nie jestem pewien...)
OdpowiedzUsuńPrzywódcy I gatunku zajmują się sprawami naprawdę istotnymi, czyli oddawaniem wieczystej czci ofiarom katastrofy smoleńskiej i wzmacnianiem, za przeproszeniem, twardego jądra. Oba te cele wymagają poparcia kościoła, o które panowie zabiegają promowaniem osobników głoszących tezy nie tyle konserwatywne, czy nawet tradycjonalistyczne, a zwyczajnie prymitywne.
Sporo populizmu się tu pojawia, a populizm, jak myślę, wbrew pozorom nie ma charakteru tradycjonalistycznego (choć tradycyjne występuje co jakiś czas).
No i jest drugi gatunek, czyli politycy, którzy mają się zajmować rzeczami mniej istotnymi, np. ekonomią, czy oświatą.
Istnieje możliwość wyewoluowania osobników danego gatunku, pod warunkiem, że dany osobnik skutecznie wprowadzi do zarządzania formy z gatunku pierwszego (vide - min. Szyszko i jego zaczarowana kareta).
Istniej też możliwość regresu ewolucyjnego (która chyba grozi min. Glińskiemu, choć tak bardzo się starał.)
Ewolucyjna zasada przetrwania najbardziej skłonnych do adaptacji powoduje totalne roz^%#%%e (rozproszenie) działań resortów, w efekcie którego, na żądanie pana Morawieckiego by ciąć wydatki, pan Gowin odpowiada wycięciem dotacji na prezentację polskich wynalazków - którą akurat pan Morawiecki może by i chętnie wsparł...
Czarno to widzę. Nb. ideologizacja polityczna jest, moim nieskromnym zdaniem, potrzebna - wszystkie strony mają potrzebę populizmu i trzeba ją kanalizować - ważne jednak, by nie zyskiwała przewagi nad ekonomią i podobnymi dziedzinami.
O czym się dobitnie przekonało wiele krajów - w tym ZSRR.
:-/
Wolałbym, by Twój podział spraw na naprawdę istotne i mniej istotne był jedynie przejawem totalnej złośliwości.Ale słuchając kawałków wystąpień Prezesa na "miesięcznicach", słyszę żarliwość zapewnień o rychłym zwycięstwie.Wygląda na to, że p. Kaczyńskiego rzeczywiście najbardziej obchodzi postawienie stosownego pomnika we właściwym miejscu. Swoją drogą - historia ZSRR jest tak nieodległa, a i tak nikogo niczego nie nauczyła.
OdpowiedzUsuń