
Gdzie ten Pacanów? Prawie wszędzie?
Ewentualne rządy nacjonalizmów nie będą, moim zdaniem, podobne do tych sprzed drugiej wojny światowej. Tymczasem bowiem nastąpiły: niebywały wzrost i koncentracja kapitału oraz koncentracja produkcji. Wielki kapitał, dysponujący skomplikowanymi, unikalnymi technologiami, zapleczem dla ich rozwoju, olbrzymią wiedzą ma zdecydowaną przewagę nad rządami większości państw. Rzecz nie tylko w sile - także w potrzebach i nastrojach konsumentów. Czy Polki i Polacy zrezygnują ze smartfonów i innych towarów produkowanych częstokroć przez paru tylko światowych wytwórców? Zgodzą się na wyższe ceny za gorszej jakości towary, ale wytwarzane w Polsce? Najprawdopodobniej ani ludzie w Polsce, ani mieszkańcy innych państw nie zaakceptują takiego stanu rzeczy. Kapitał z łatwością i przy poparciu ludności rozbije bariery ograniczające zakupy towarów i usług zagranicą. Szczególnie bariery tworzone przez państwa słabe.
Jeśli Unia Europejska się rozpadnie, to nie Rosja wejdzie na jej miejsce. Albo nie tylko Rosja. To państwo ma zbyt słabo rozwiniętą gospodarkę, by podołać roli centrum dla zamożnych państw Europy Zachodniej. Jednak ciśnienie wielkiego kapitału, globalizacji , Chin i innych ludnych państw albo przesunie Europę na peryferie świata (mało prawdopodobne, ponieważ Europa dysponuje kapitałem, technologiami, nauką, strukturami organizacyjnymi, rosyjskim zapleczem surowcowym), albo wymusi stworzenie państw w rodzaju Austro-Węgier. Niezależnie od, mniejszej czy większej, obecności w Europie Stanów Zjednoczonych. Sposobu tworzenia nie potrafię określić - być może coś pośredniego między dobrowolnymi zapisami i propozycjami nie do odrzucenia.
Jeśliby do czegoś podobnego doszło, Polska miałaby szansę udziału w decyzji do kogo dołączyć , pod warunkiem zwiększenia swojej siły gospodarczej i atrakcyjności. Słabych i nieatrakcyjnych nikt o zdanie pytał nie będzie. Bić się o nich z zapałem też nikt nie będzie. Co historia już parokrotnie wykazała.
Tymczasem u nas wciąż dominuje post-szlachecko -pańszczyźniana mentalność, dzięki której kolejne ekipy rządzące bujają w niebiańskich (piekielnych?) oparach, hołdują zasadom permanentnej rewolucji, usiłują, w polityce zagranicznej podskoczyć wyżej doopy lub przycupnąć na miedzy. Nie rozumiem dlaczego kandydat na prezydenta bogatego supermocarstwa potrafił kierować się hasłem: Gospodarka głupcze, a w Polsce, kraju jednak nieco mniejszym i biedniejszym niż USA, o gospodarce najwyżej ględzi się niezobowiązująco. Tyle okazji do stworzenia, liczących się przynajmniej w Europie Środkowej, polskich firm zmarnowano.
Niedawno uwierzyłem, że rządzący dobrze policzyli wydatki na 500+. Tymczasem wychodzi jak zwykle: pieniędzy brakuje i zaczyna się ich bezładne szukanie.
Dobrze, że choć egzorcyzmy nad Polską odprawiono na Jasnej Górze. Choć nie jestem przekonany co do właściwego wyboru demonów podlegających wypędzeniu…
Nic to. Najważniejsze, by para szła w gwizdek. Przenikliwe dźwięki koją masy.
Może ludzie jednak wyżej stawiają swoje emocje niż życie podporządkowane takim, czy innym technologicznym trendom? Zestawienie np. Kościoła Kat. z Google wcale nie jest tak absurdalne, jak się wydaje na pierwszy rzut oka...
OdpowiedzUsuńNa pewno.Wyborcy w Wielkiej Brytanii glosowali za Brexitem, a prawie połowa wyborców w Austrii poparła Hofera, bo uznali się za zagrożonych imigracją, czuli się upokorzeni itd. Ale w sumie, niezależnie od intencji głosujących,powstał trend -rośnie w siłę nacjonalizm. Partie nacjonalistyczne mogą liczyć na wzrost poparcia. Swoją drogą,Kościół Google to już chyba fakt. Wyznawcy widzą w wyszukiwarce wiele znamion boskości...
OdpowiedzUsuńNo cóż. Widocznie ludzkość musi przez ten etap przejść. Czy to się przełoży na rozwój? Tego nie wie nikt - może się tylko uwstecznimy. Obserwuję od dawna wpisy i komentarze oparte wyłącznie na emocjach i niewprawnie pozyskanych z internetu informacjach. To już jest chyba dominująca siła,która determinuje wyniki wyborów. Zalewa nas populizm w postaci Ogórków, Kukizów, Kaczyńskich i innych Trumpów a dyskusja jest niestety niemożliwa, bo zwollennicy używają argumentacji à la znany nam dobrze Krysztofiak, czyli do bzdurnej przesłanki dorabiają całą pseudoanalityczną otoczkę. Efekty są oczywiście zgodne z doświadczeniem, czyli Palikot odchodzi w niebyt, Ogórek dokonuje publicznego blamażu, Kukiz okazuje się politycznym karierowiczem (jak można było przypuszczać z jego wcześniejszych osiągnięć), Kaczyński zabił wszelkie odcienie odpowiedzialności za słowo a Trump udaje miliardera oderwanego od biznesowego i politycznego establishmentu.
OdpowiedzUsuńBezkształtna masa, czerpiąca mądrość z Google, zatraciła zdolność dostrzegania granic absurdu i kupuje te niestworzone historie z poczuciem dostąpienia do wiedzy przeznaczonej tylko dla wybranych i czuje się lepsza. :(
Pozdrawiam i przepraszam za długi komentarz.
Długi komentarz nie jest zły.Mnie się wydaje, że bezkształtna masa (dobre określenie, moim zdaniem) nigdy nie posiadała zdolności ani dostrzegania absurdów, ani, w miarę racjonalnej, oceny rzeczywistości.Tyle, że w przeszłości nie posiadała też głosu, nie była słyszana w przestrzeni publicznej i, prawdopodobnie, nie zdawała sobie sprawy ze swojej siły. Diabli wiedzą co będzie dalej. Struktury społeczne się nie zmienią i masy mogą się rozczarować. Albo dadzą się oczarować. Albo?.. Również Cię pozdrawiam wieczorową porą.
OdpowiedzUsuń