
Joanna Sierko-Filipowska
Podobno sztaby generalne i naczelne dowództwa SZ różnych państw planują wojnę na rok 2020 lub 2022. Pisząc ściślej, zwykle to nie jest planowanie własnych działań , lecz przyjęcie umownej daty osiągnięcia skumulowanego efektu modernizacji uzbrojenia i wyposażenia oraz szkolenia wojsk.
Zagrożenie wojną światową wzrasta nie dlatego, że ktoś celowo do niej dąży. Po prostu kończy się dotychczasowy porządek i to na wielu płaszczyznach naraz. USA bronią swojej pozycji hegemona i światowego centrum przed grupą państw próbujących wydrzeć im choć kawałek przestrzeni. Europa Zachodnia, panująca nad znaczną częścią świata, mniej więcej od czasów Kolumba do końca II wojny światowej, a później dysponująca wielką przewagą nad innymi regionami, prócz USA, traci dynamikę i wpływy. Demokracja , wypracowana na Zachodzie, bywa kwestionowana także na Zachodzie.
Wybuch wojny ułatwi rozwój technologii. Rosja może zaatakować USA wyłącznie międzykontynentalnymi rakietami balistycznymi i lotnictwem strategicznym ze swojego terytorium oraz z okrętów podwodnych. USA mogą uczynić to samo, ale też wykorzystać do ataku rakietami o mniejszym zasięgu i lotnictwem taktycznym terytoria państw sojuszniczych, położone stosunkowo blisko Rosji. Pociski międzykontynentalne potrzebują około pół godziny, pociski z okrętów podwodnych, około 11 minut na dotarcie do celu. Rozwój technologii czyni prawdopodobnym zbudowanie skutecznej obrony przed tymi pociskami. Jeśli zniknie równowaga strachu lub powstanie realna groźba jej zniknięcia, co powstrzyma strony ?
Wśród ludności narasta chyba przyzwolenie na wojnę. Wielu młodych ludzi traktuje działania zbrojne jak romantyczną przygodę. Wiadomo: jak to na wojence ładnie, kiedy ułan z konia spadnie. Wykrzykując przy tym: Dulce et decorum est pro patria mori…
Podobno jacyś uczeni twierdzą, że bomby zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki nie narobiły szczególnie wielkich szkód. Pewnie niedługo ktoś napisze o prozdrowotnych skutkach wybuchu jądrowego. Jesteśmy chochołami maszerującymi ku zagładzie. Bezwolnymi, bezmyślnymi, łatwopalnymi. Czemu ja kiedyś sądziłem, że ludzkość jest mądra?
Przecież mogą być w tej wizji także elementy optymistyczne - choć starannie ukryte.
OdpowiedzUsuńOto z niewyjaśnionych a wielce podejrzanych przyczyn autor pominął np. właściwą identyfikację ilustracji:
"W samym środku ćwiczeń z maskowania, chorążego Hoja, dowódcę plutonu zwiadu, mile zaskoczyło pojawienie się na poligonie pani Natalii Siwiec, przygotowującej się do rozbieranej sesji zdjęciowej..."
(Kadr z najnowszej superprodukcji patriotycznej: "Historia Hoja")
;-)
Patriotycznie wzniesiony Hoj, jako motyw nadprzewodni superfilmu? To może być sukces na miarę pasterzy naszych umiłowanych oraz cios w moralność gorszego sortu.
UsuńWiesz, co robi ten Hoj? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa! To jest Hoj na skalę naszych możliwości! Ty wiesz, co my robimy tym Hojem? My otwieramy oczy niedowiarkom: patrzcie, mówimy, to nasze, przez nas wykonane - i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić. Bo to jest Hoj społeczny, w oparciu o sześć instytucji...
Usuńhttps://youtu.be/uPZj1p_smCA
Ostatnio coraz częściej moim (cokolwiek przypadkowym) obserwacjom modnych trendów w najnowszej kulturze polskiej towarzyszy wrażenie déjà vu. W Kulturze Liberalnej rzekomy Teksańczyk wyraża komentarzem radość z tego, że władza dała odpór Baumanowi, Minister (sub)Kultury żąda prawa o decydowaniu, które filmy będą na festiwalach, dyrektorem całkiem dobrego teatru zostaje się za lojalność, anonse EU omawiane są ze swadą niegdyś zarezerwowaną dla radia Wolna Europa, a na filmie Smoleńsk, wredne lewactwo do atakowania szlachetnych Obrońców Krzyża zagrzewają podejrzani osobnicy o rysach wschodnioazjatyckich (sic!)...
Czekam jeno, kiedy Gowin poleci, bo jego pierwsze przymiarki do próby reformowania szkolnictwa wyższego grzeszą zupełnie niepasującym do reszty ministrów rozsądkiem.