
I kamieni kupa. Zdjęcie Marii.
Oczywiście, łatwiej współpracować z paroma państwami najsilniejszymi , traktując resztę jak przedmioty niż z dużą, zwartą grupą państw. Dlatego prezydenta Rosji może ucieszyć, niebezpieczna dla Polski, ewentualna dezintegracja Unii. Prezydenta FR pewnie ucieszyłby też rzeczywisty rozpad Wielkiej Brytanii - mocnego sojusznika Stanów Zjednoczonych, który może być następstwem Brexitu. Zniknięcie potężnego państwa prawdopodobnie mocno zmieniłoby światowy układ sił. Natomiast na dzisiaj konkurentem i potencjalnym przeciwnikiem Rosji są Stany Zjednoczone, a nie Europa. Wątpię zresztą, by Niemcy mieli ochotę znowu wojować pod Stalingradem. Wątpię też, by opuszczenie UE przez UK spowodowało znaczący, światowy wstrząs polityczny, za wyjątkiem Unii Europejskiej.
Unia i Wielka Brytania mogą rozstać się prawie przyjaźnie - UK zyska wtedy status np. Norwegii, lub wojować do upadłego, odcinając wszelkie możliwe do odcięcia więzi. W pierwszej wersji straty obu stron będą minimalne, choć przykład UK może być zaraźliwy. W drugim, obie strony poniosą duże straty, a zła sytuacja polityczno - towarzyska przeniesie się do NATO, o finansach i gospodarce nie wspominając.
W 2015 roku do Wielkiej Brytanii sprzedaliśmy towary i usługi za 12 mld 91, 5 mln euro, a kupiliśmy stamtąd różne dobra za 4 mld 716,1 mln euro, uzyskując nadwyżkę 7 mld 375,4 mln euro. Nasz handel z Wielka Brytanią nie jest zagrożony, chyba że wysokie strony, czyli UK i UE zaczną wojować . Zagrożona może być część naszego eksportu, korzystająca z ochrony rynku unijnego (jeśli takowa istnieje). Odbiorcy brytyjscy mogą znaleźć tańsze/lepsze odpowiedniki poza Europą.
W Wielkiej Brytanii przebywa obecnie ponad 850 tysięcy Polek i Polaków. Nagła i masowa deportacja im raczej nie grozi, może ich natomiast wygonić z tego kraju niechęć, wręcz wrogość okazywana przez Brytyjczyków. Skali owej niechęci nie znam, dawniej nic takiego się nie zdarzało, ale też dawniej polskich imigrantów na Wyspach było znacznie mniej. Zaś niechęć i wrogość zawsze można nakręcić.
Zaplanowane w perspektywie 2014 - 2020 fundusze europejskie pewnie otrzymamy, zważywszy że negocjacje z Wielką Brytanią mogą potrwać do 2019 roku. Po 2020 będzie różnie. Jeśli relacje między UK i UE przyjmą model norweski, to Wielka Brytania zachowa dostęp do wspólnego rynku, zgodzi się na wolny przepływ pracowników i towarów oraz będzie wpłacać uzgodnione (raczej mniejsze niż obecnie) kwoty do budżetu Unii. Przy porozumieniu uwzględniającym jedynie zasady WTO, wolnego przepływu i pieniędzy brytyjskich nie będzie. Niezależnie, fundusze unijne po 2020 roku nie będą już wykorzystywane do wyrównania poziomu życia, a mają służyć podniesieniu konkurencyjności Unii na światowym rynku.
Znacząco zmieni się układ sił wewnątrz UE. Polityczne znaczenie Polski w Unii może wzrosnąć, jeśli nasza dyplomacja potrafi wziąć udział w składaniu UE do kupy, po wyjściu Wielkiej Brytanii.
Najbardziej niebezpieczne dla nas, moim zdaniem są, trudne do przewidzenia, zawirowania na europejskich rynkach finansowych i w europejskiej gospodarce, które mogą bardzo negatywnie wpływać na naszą gospodarkę i finanse. Część z owych zawirowań powstaje i będzie powstawać za sprawą nerwowych, stadnych ruchów inwestorów, ale trzeba też się liczyć z celowymi działaniami wielkich funduszy inwestycyjnych, banków, organizacji non profit, obliczonymi na osiągnięcie nadzwyczajnych zysków.
Najważniejsze obecnie, moim zdaniem, pytanie brzmi: czy wśród polityków rządzących w państwach członkowskich Unii Europejskiej istnieje wola utrzymania UE, składającej się z 27 państw członkowskich, zapewnienia jej spoistości i zdolności do działania? O uzyskanie odpowiedzi na to pytanie winni zabiegać polscy dyplomaci, polscy politycy kontaktujący się z politykami innych państw UE, analitycy wywiadu oraz eksperci.
W naszym interesie leży niedopuszczenie do podziałów w UE. utrzymanie UE w całości, nie rozbitej na jądra, grupy, prędkości.
Z tymi kontrybucjami, też mnie to, jeszcze przed brexitem, zaciekawiło, więc sprawdziłem. Okazuje się, że Norweg, na norweski łeb, płaci tyle samo co Brytyjczyk na łeb brytyjski...
OdpowiedzUsuńhttp://infacts.org/norwegians-pay-same-brits-eu-access/#
Infacts to projekt dziennikarzy brytyjskich popierających pozostanie w EU, ale to jednak poważni dziennikarze, więc nie podejrzewam, żeby mocno kombinowali. W końcówce typowa, brytyjska autoironia, którą bardzo cenię, i której niestety trochę w tej imprezie zabrakło...
[img]http://orig12.deviantart.net/4151/f/2014/298/8/3/mr_bean_pervy_meme_medium_by_harryhack91-d84263x.png[/img]