środa, 26 sierpnia 2015

Człowiek, który siedząc przy domowym komputerze, załamał amerykańską giełdę

Giełdy realizują transakcje na zasadzie: kto pierwszy ten lepszy.* Szybszy wygrywa, wolniejszy osiąga gorsze wyniki lub jego zlecenia są anulowane. Podobno Eurex Exchange potwierdza wykonanie transakcji w ciągu 1 milisekundy od złożenia zlecenia z budynku giełdy. Potwierdzenie wykonania transakcji z miejsc oddalonych od tego budynku opóźnia się o 1 milisekundę na każde 100 kilometrów odległości. Zlecenia wysyłają setki tysięcy uczestników i kolejność ich przyjęcia do arkusza zleceń mierzona jest pewnie w mikro, jeśli nie w nanosekundach. (Mikrosekunda to jedna milionowa sekundy, nanosekunda to jedna miliardowa część sekundy. Czas dostępu do danych w najnowszych pamięciach komputerów RAM wynosi 0,8 nanosekundy).

Nic dziwnego, że powstały już dość dawno automaty prowadzące operacje giełdowe bez udziału ludzi. Rzecz nazwano handlem opartym na algorytmach czy algorytmicznym handlem (algorithmic trading). Większość automatów działa w zakresie handlu wysokiej częstotliwości lub tradingu wysokiej częstotliwości (High-frequency trading - HFT).** Wykorzystując stosowne oprogramowanie, realizujące coraz wymyślniejsze algorytmy, kosztowny sprzęt (porządne serwery, superszybkie łącza ) oraz oprogramowanie giełd ( na przykład Enhanced Trading Solutions (ETS) wprowadzonego przez Eurex Exchange), wykonują nawet miliony operacji dziennie z olbrzymią prędkością. Oprogramowanie, przynajmniej niektórych, giełd pozwala tym algorytmom, za odpowiednią opłatą, na podgląd zleceń przez 30 milisekund, zanim owe zlecenia zostaną pokazane komukolwiek innemu. Dzięki temu mogą zarabiać w sposób przedstawiony na rysunku.


Opracowałem na podstawie obrazka z NYT z 2009 roku

Człowiekiem który, siedząc przy domowym komputerze, załamał amerykańską giełdę jest , mieszkający pod Londynem, Navindra Singha Sarao. Amerykanie żądają jego ekstradycji, oskarżając go o doprowadzenie w 2010 roku do błyskawicznego krachu (flash crash) giełdy Chicago Mercantile Exchange. Według amerykańskiego regulatora - SEC, firmy dysponujące HTF zaczęły kupować i odsprzedawać, za pomocą automatów, aktywa po cenach wahających się od 1 centa do 100 tys. dolarów za akcję. W ciągu 20 minut 2 mld akcji wartych 56 mld dolarów zmieniły właścicieli. Rynek ustabilizował się przed zamknięciem, ale inwestorów to mocno wystraszyło. Sarao miał wykorzystywać HFT i spoofing, który jest nielegalny.

Klasyczny spoofing polega na złożeniu zlecenia na kupno posiadanych przez spoofera walorów i natychmiastowym wycofaniu zlecenia. Powoduje to wzrost ceny walorów, które spoofer następnie sprzedaje. Sarao składał zlecenia i natychmiast je wycofywał, zakładając, że komputery inwestorów zareagują tylko na pierwszą część jego operacji (nie dostrzegą wycofania). On to wykorzystywał, zarabiając małe co nieco, a głupie automaty wariowały. Pewnie im bardziej finezyjne miały algorytmy, tym bardziej wariowały. Bowiem najdoskonalsi matematycy i najlepsi programiści nie są w stanie przewidzieć wszystkiego

Fachowcy podejrzewają, że z jakiegoś powodu, Sarao stał się kozłem ofiarnym. Albo rzeczywiście był sprawcą. Ale jeśli jeden człowiek, w dodatku podobno amator, mógł zagrozić amerykańskiej giełdzie, to co potrafi uczynić grupa profesjonalistów? Wielkie firmy od dość dawna używają HFT, wstrząsy zdarzały się już kilkakrotnie. Moim zdaniem, to wszystko niewiele ma wspólnego z uczciwym handlem. Poza tym gra na instrumentach pochodnych jest grą o sumie zerowej. Ktoś musi stracić, by zyskać mógł ktoś. Jeśli wielcy mają przewagę, to tracą mali. Jak zwykle zresztą.

*Oczywiście, nie wszystkie.
**Polscy autorzy różnie to tłumaczą.
Błędy wysokiej częstotliwości

2 komentarze:

  1. Bo ten, kto siedział przy domowym komputerzem, to był "Człowiek, który wiedział jak to się robi", jak to przed blisko wiekiem, znakomicie opisała Dorothy L. Sayers.
    ;-)
    Ale, ale. Mi przypomniałeś. Mniej więcej w tym samym czasie, (być może nawet pod wpływem operacji Sarao?) Wenling Chen, rzeźbiarz z Pekinu - taki trochę chiński Dwurnik, jeno w rzeźbie - przedstawił artystyczną interpretację giełdowych zawirowań i ich konsekwencji w świecie wielkich interesów:

    http://www.thetripatorium.com/images/uploads/chen-wenling_what-you-see-might-not-be-real.jpg
    :-)
    Zdrówko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, jak go dorwali. Może ktoś doniósł po prostu, a może doszli za forsą. Sarao zarobił podobno 50 mln, przepływ był wyłącznie elektroniczny, to mogli sprawdzić. Jeśli całe to oskarżenie nie jest przykrywką czegoś innego, to nieprawdopodobne, by na świecie istniał jeden jedyny taki geniusz. Może działa ich więcej, ale mniej zarabiają i są w ten sposób trudni do wykrycia? Zresztą nikt się prawdopodobnie nie zajmuje wykrywaniem, dopóki nie zrobią dużego bałaganu.Ekonomiści i koła do nich zbliżone powtarzają z namaszczeniem, że sytuacja na giełdzie odzwierciedla stan (prawdziwej) gospodarki. Akurat... Na zdrowie!

    OdpowiedzUsuń