piątek, 7 sierpnia 2015

Społeczeństwo. Poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego i pewności stałego zatrudnienia

Bezpieczeństwo ekonomiczne (Economic security) , zwane też finansowym, to stan posiadania stałego dochodu lub innych środków zapewniających utrzymanie aktualnego poziomu życia teraz i w dającej się przewidzieć przyszłości.

Polega na byciu zawsze wypłacalnym (większość z nas bierze kredyty, poza tym trzeba płacić podatki i rachunki ), przewidywalności przepływów finansowych ( nagłe spiętrzenie płatności może uczynić niewypłacalnym) oraz dla pracowników - pewności stałego zatrudnienia. Bezpieczeństwo ekonomiczne brzmi dla mnie precyzyjniej niż "bezpieczeństwo socjalne" - termin występujący chyba tylko w Polsce i oznaczający państwową gwarancję zaspokojenia potrzeb ludzi, którzy wpadli w różne kłopoty . Czyli wszystko i nic.

Poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego i pewność stałego zatrudnienia istniały w PRL. Nie da się tamtych rozwiązań zastosować obecnie, bo właśnie dzięki nim gospodarka PRL zbankrutowała. Jednak bez poczucia choćby względnego bezpieczeństwa ekonomicznego i jakiej takiej pewności zatrudnienia, nie może być mowy o wysokiej jakości życia. Przy czym brak jakiejkolwiek pewności stałego zatrudnienia wcale nie jest immanentną cechą kapitalizmu. Prawdopodobieństwo utraty pracy (dane z 2012 roku) , np. w Szwajcarii wynosiło zaledwie 2,8%, w Wielkiej Brytanii 5,6%, w Polsce 7,3%, a w Hiszpanii aż 17,7%. Kojarzony powszechnie ze Szwajcarią sektor bankowo - ubezpieczeniowy wytwarza 16% PKB, przemysł i budownictwo - powyżej 34%. Właśnie nowoczesny przemysł, w tym szereg firm o zasięgu międzynarodowym (obecnych także w Polsce), daje Szwajcarom względną pewność stałego zatrudnienia.

Oczywiście, daleko nam do Szwajcarii, jeśli porównać choćby nominalny PKB per capita ( szwajcarski : 87 475 dolarów, polski: 14 477 dolarów; IMF 2014), ale za Polską, zajmującą 59 miejsce z tym PKB na głowę, na liście MFW, jest jeszcze 127 państw. Co oznacza, że nie jesteśmy aż tak biedni jak nam się wydaje i mamy dobrą podstawę do przyspieszenia rozwoju gospodarczego przez, między innymi, inwestowanie w rozwój polskiego przemysłu. Nie musimy też stawać się masowo prekariatem .

Masowe tworzenie się prekariatu to, moim zdaniem między innymi, rezultat bylejakości państwa i stanowionych norm prawnych. Tam, gdzie nie trzeba, następuje przeregulowanie (np. zakładanie nowych firm jest w Polsce bardzo ryzykowne), za to tam gdzie trzeba brakuje regulacji i kontroli (niebywała ilość związków zawodowych hasających w firmach państwowych, brak nadzoru polityków nad działalnością rad nadzorczych i zarządów tych firm). Zbyt duży udział procentowy w gospodarce polskiej firm zagranicznych, które z dnia na dzień mogą przenieść działalność poza nasz kraj, również nie sprzyja bezpieczeństwu ekonomicznemu Polek i Polaków.

Warunkiem koniecznym acz niewystarczającym, by zmienić ów stan rzeczy jest uświadomienie naszym politykom ( a czas przed wyborami temu sprzyja), że polityka nie polega na politykowaniu (cokolwiek to znaczy), a na dbałości o bezpieczeństwo ludzi i państwa oraz o rozwój gospodarki.

2 komentarze:

  1. Eeee... Żeli wolno uzupełnić... Sam termin się wywodzi z dokumentu pod długaśnym tytułem
    Déclaration universelle des droits de l'homme
    który Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło w Paryżu, w 1948, i tak się jakoś, w we współczesnej socjologii i politologii, przyzostał.
    ;-)

    Z tym, że sam koncept, jak słusznie podkreślasz, o bardzo niewyraźnych granicach, to już od starożytności w różnych postaciach funkcjonuje - mam tu na myśli konkretnie postulat, by państwo przyjęło na siebie obowiązek wsparcia obywateli, którym gorzej się wiedzie. Się tu mogę mylić potężnie, ale chyba najstarszy tekst zawierający zbliżoną ideę to Rigweda (całość między 1500 a 600 pne. i nie mam pojęcia jak się konkretnie datuje te zalecenia).

    Ale też zawsze, też już od starożytności, niezależnie od filozoficznych i religijnych postulatów, bezpieczeństwo socjalne było wykorzystywane przede wszystkim jako hasło politycznej propagandy - zarówno do bicia ewentualnych przeciwników politycznych (sołtys mają w d***e ubogich!), jak i do autopromocji (no przeca bez naszego sołtysa pomrzeta jak muchy! Względnie w wersji: jak będę sołtysem, to wam zrobię dobrze!).

    A że propagandowy potencjał hasła jest niestety spory, obawiam się, że możesz tym ostatnim akapitem polityków nie przekonać... A szkoda.
    :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jakim cudem znalazłeś ten dokument ONZ z 1948 roku. Ja nie mogłem znaleźć odpowiednika terminu "bezpieczeństwo socjalne" rozumianego jako gwarancja państwa zaspokojenia potrzeb społecznych ludzi spowodowanych ryzykiem socjalnym, w języku angielskim. Dlatego doszedłem do wniosku, że toto istnieje tylko w Polsce. Termin "bezpieczeństwo ekonomiczne" nie wiąże się z żadnymi gwarancjami państwa, choć z działalnością państwa wiąże się jak najbardziej. Przyznaję Ci, choć z ze smutkiem, rację: bezpieczeństwo socjalne jest zgrabnym oraz nośnym hasłem propagandowym. Zawsze łatwiej obiecać, że ludziom się coś rozda, niż że stworzy się im warunki.

      Usuń