wtorek, 18 sierpnia 2015

Znaczenie Polski zależy od jej wartości. Mierzonej głównie wielkością gospodarki

Oglądałem kiedyś transmisję z festiwalu piosenki latynoamerykańskiej. Hiszpańskiego nie znam, wszystkie piosenki wydawały mi się podobne formą oraz (domyślną) treścią. - Komu oni to sprzedadzą? - pomyślałem o wykonawcach i wtedy mnie olśniło: Mają czterysta pięć milionów potencjalnych nabywców, bo dla tylu ludzi hiszpański stanowi język ojczysty.

Solaris Urbino 18 Hybrid MetroStyle. foto Wikipedia Commons

Stany Zjednoczone są mocarstwem dzięki jakości tworzących je ludzi,liczbie ludności, obfitości łatwo dostępnych bogactw naturalnych, posiadaniem terenów doskonałych dla rolnictwa i pewnie jeszcze innym czynnikom. Rosja, na przykład, ma kłopoty z jakością ludzi - dominują chyba konserwatyści (prawosławie jest najstarszą religią chrześcijańską), dzięki czemu zbyt długo panował tam feudalizm i, murszejąca z wolna, monarchia absolutna. Również liczba ludności - około 144 miliony, na największym na świecie terytorium, nie tworzy wystarczającego potencjału rozwojowego dla gospodarki. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach wielkiej i wciąż narastającej, koncentracji kapitału oraz produkcji.

Dlaczego piszę o sprawach, które wszyscy, bez mała, znają? Bo są, niekiedy utytułowani i /lub posiadający jakiś autorytet społeczny, ludzie, niezdający sobie sprawy ze znaczenia opisanych czynników. Raduje ich perspektywa rozpadu Unii Europejskiej, choć oznacza to rozpad struktury skupiającej prawie 506 milionów ludzi. Tworzących, między innymi, olbrzymi i chłonny rynek. Prawda: rynek wymagający i stanowiący arenę bezwzględnej walki konkurencyjnej, ale jeśli on zniknie, to zniknie też warunek konieczny dla rozwoju gospodarek krajów średnich ( takich jak Polska) i małych. Nasz rynek jest za mały, by wchłonąć produkty powstające w wielkich, zautomatyzowanych przedsiębiorstwach, a produkcja w małych jest niekonkurencyjna po prostu. Również wyrażane dość często przekonanie: "jak się ten eurokołchoz wreszcie rozpadnie, to Polska ho ho albo jeszcze lepiej" sygnalizuje mi niepełnosprawność intelektualną w stopniu lekkim (dawniej debilizm) osób wyrażających. Usprawiedliwieniem może być jedynie ich bardzo młody wiek - nie mają wiedzy ( bo kiedy zdążyliby ją nabyć?), to papugują swoje autorytety - szkoda tylko, że akurat takie.

W Unii Europejskiej obowiązują określone zasady podejmowania decyzji. Państwa lub grupy państw mogą próbować przeforsować decyzje korzystne dla siebie lub blokować niekorzystne. Kto, po ewentualnym rozpadzie Unii, będzie nas pytał, czy to co on czyni jest dla nas korzystne? Czemu silniejsi mieliby wtedy uwzględniać interesy słabszych? Politycy polscy, moim zdaniem, nie zwracają uwagi na realną wartość Polski w Europie i na świecie. W związku z tym nie potrafią zrozumieć, że najważniejszym celem polityki wewnętrznej i zagranicznej winien być wzrost tej wartości. Czyli głównie rozwój gospodarki. Podejrzewam istnienie tajnego ośrodka szkolenia poetów, którego absolwenci, z braku lepszego zajęcia, zasilają szeregi polityków.

Bo dlaczego, na przykład, dr hab. Krzysztof Szczerski stawia, poprzez media, warunki Niemcom odnośnie utrzymania dobrych stosunków z Polską? Gdzie jest zapisana powinność Niemców, utrzymywania dobrych stosunków z Polską? Jeśli nie będzie dobrych stosunków polsko - niemieckich, to kto na tym straci bardziej? Przy czym, spełnienie warunków dopuszczenia Polski do negocjacji w sprawie Ukrainy czy zmiana polityki klimatycznej i energetycznej Unii nie zależą tylko od Niemców. Wypowiedź p. Szczerskiego bazuje najprawdopodobniej na przekonaniu, że nam się należy. Otóż, gwo nam się należy. Liczy się tylko to, co sami potrafimy osiągnąć. Inni będą poważać Polskę i liczyć się z nami, proporcjonalnie do naszej wartości.

6 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. To szantaż moralny jest - ten numer z Niemcami, znaczy.
    Dziwny pomysł w polityce.
    Znaczy, rozmaite rodzaje szantażu w polityce zdarzają się często, ale akurat ten moralny jedynie demonstruje słabość szantażującego.
    Tak mi się, w każdym razie, wydaje.
    :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie wygląda, od strony Niemiec, na dziwaczny szantaż moralny. Natomiast do określonej części elektoratu PiS miał chyba popłynąć przekaz: popatrzcie jak twardo ze szwabami rozmawiamy...

      Usuń
  3. PS. Zdaje się, muszę poprawić technikę pukania w tablet.
    Najwyraźniej źle pukam, przypadkowo dublując własne komentrze - stąd te usunięcia, za które bardzo przepraszam.
    Pukajcie, a będzie wam odtworzone...
    ;-/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogólnie, nie mogę narzekać...
    ;-)
    https://youtu.be/YMZlS0z2mJ0

    OdpowiedzUsuń