
Kazimierz Wielki - jeden z nielicznych polskich gospodarzy. Pomnik w Bydgoszczy.
Bronisław Komorowski, były prezydent RP, zarządził na 6 września tego roku referendum na tematy: JOW-ów, finansowania partii politycznych i rozstrzygania wątpliwości prawa podatkowego na korzyść podatników. Całe to referendum miało być, najprawdopodobniej przynętą wyborczą na wyborców P. Kukiza - p. Komorowski liczył na przyciągnięcie części jego elektoratu w drugiej turze. Według K. Lorenza z KBW, koszt referendum to około 100 milionów zł. Czyli p. Komorowski rzucił 100 milionów zł podatników do walki o swoją reelekcję. Mając przy tym prawie pewność, że to pieniądze wyrzucone w błoto. Bo takie referendum jest wiążące przy frekwencji ponad 50%, a jedyne referendum, przy którym ta sztuka się udała, dotyczyło akcesji do Unii Europejskiej .
Prezydent Andrzej Duda wystąpił z kolei z inicjatywą przeprowadzenia referendum na tematy: ochrony Lasów Państwowych, zniesienia obowiązku posyłania sześciolatków do szkół i obniżenia wieku emerytalnego. Termin referendum: 25 października - w dniu wyborów parlamentarnych, pozwoli obniżyć jego koszty, według p. Lorenza o 30 mln zł oraz, być może, zapewni ponad 50% frekwencję, czyli referendum będzie wiążące.
Treść pytań wskazuje, że to wiele hałasu o nic, choć niepokoi mnie niejasne sformułowanie: "Czy jest Pan/Pani za utrzymaniem dotychczasowego systemu funkcjonowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe?" Chcę bowiem, by lasy państwowe, (niekoniecznie przedsiębiorstwo, a lasy właśnie), pozostały własnością Skarbu Państwa i były dostępne dla wszystkich.
Sprawę wieku pierwszoklasistów można rozwiązać ustawą, choć rozstrzygnięcie w referendum będzie pewnie usprawiedliwiało polityków przed nauczycielami, którzy stracą uczniów, czyli etaty.
Potencjalnie najgroźniejsze dla finansów publicznych pytanie: "Czy jest Pan/Pani za obniżeniem wieku emerytalnego i powiązaniem uprawnień emerytalnych ze stażem pracy?" jest tak sformułowane, że pozwala na, prawie dowolną, interpretację.
Prezydent A. Duda chce, najprawdopodobniej , zaszkodzić PO, licząc na mało inteligentną reakcję tej partii, co właśnie następuje. Zamierza użyć w tym celu, podobnie jak p. Komorowski, pieniędzy podatników - około 70 milionów zł.
Cudze pieniądze łatwo wydawać. Jak nie na wizyty w knajpach z podsłuchem, to na referenda, których jedynym celem jest walka o głosy wyborców.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz