czwartek, 29 października 2015

Sytuacja wokół nas się komplikuje

Niedawno amerykański niszczyciel rakietowy USS Lassen celowo (potwierdził to sekretarz obrony USA), przepłynął w pobliżu dwóch wysp archipelagu Wysp Spratly na Morzu Południowochińskim. Chińska Republika Ludowa uznaje Wyspy Spratly za część swojego terytorium. Nie zgadzają się na to inne państwa regionu i USA. W odpowiedzi na działania Amerykanów, MSZ ChRL wezwało ambasadora USA, wręczając mu stosowny protest. Niezależnie, Chińczycy budują sztuczne wyspy, rozbudowują infrastrukturę na wyspach archipelagu, w tym infrastrukturę militarną.

Wyspy Spratly.Zielona linia: granica wód terytorialnych ChRL (choć tu Chińczycy nie są konsekwentni - raz mówią o wodach terytorialnych,innym razem o strefie ekonomicznej. Źródło:BBC

Morze Południowochińskie i Wschodniochińskie są kluczowe dla chińskiego handlu. Spośród 15 największych portów świata w 2011 roku, dziesięć znajdowało się w Chinach. Ewentualny przeciwnik - czyli USA(inni się nie liczą), mógłby łatwo zablokować większość chińskich portów. Marynarki wojennej, zdolnej stawić czoło US Navy, Chiny szybko nie zbudują. Koncentrują się więc na konstruowaniu rakiet przeciwokrętowych dalekiego zasięgu oraz budowie infrastruktury na Morzu Południowochińskim. Świetnym dla nich rozwiązaniem byłoby przyłączenie Tajwanu. Sąsiedzi Chińskiej Republiki Ludowej obawiają się oczywiście wzrostu jej potęgi, bo oznacza on groźbę dominacji politycznej Państwa Środka w regionie. Liczą na Stany Zjednoczone.

USA wyzwanie podjęły, ale na dłuższą metę, rejsy dowolnych okrętów US Navy nie powstrzymają Chińczyków przed rozbudową infrastruktury militarnej na Wyspach Spratly. Pewnie w końcu Amerykanie przystąpią do budowy baz np. w Wietnamie albo zastosują inne rozwiązania. Tak czy inaczej, ich zaangażowanie w Europie zmaleje, zresztą już obecnie na naszym kontynencie bazuje około 30 tysięcy amerykańskich żołnierzy - dziesięć razy mniej niż w szczycie zimnej wojny. Nie wiadomo też, jak zmieni się polityka USA po wyborach prezydenckich w 2016 roku. Ubiegający się o nominację z ramienia Republikanów Donald Trump,na przykład, dopuszczenie do zbliżenia Chin z Rosją uważa za duży błąd, proponuje dogadać się z Moskwą, neguje znaczenie Ukrainy dla USA. Stan Unii Europejskiej każdy widzi.

W sumie: sytuacja wokół nas jest dosyć skomplikowana , a może się skomplikować bardziej. Jaką politykę zagraniczną powinna teraz prowadzić Polska? Nie wiem. Oczekuję jedynie, że będzie to polityka propolska, oparta na wiedzy o tym co, kto, jak i dlaczego, a nie na mniemanologii, w miarę racjonalna, a nie bazująca na ideologii, fobiach czy teoriach spiskowych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz