
Kolor magii/ cykl Świat Dysku, Terry Pratchett, rys. Paul Kidby
Zabici i ranni na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku, mocno ograniczyli mój optymizm. Potem, w początkowym okresie rządów Edwarda Gierka, wyglądało że idzie ku lepszemu. Niestety, w kolejnych latach było coraz gorzej. W końcu zaprotestowali robotnicy, znowu na Wybrzeżu, tym razem pokojowo i skutecznie. Powstała Solidarność, jej rosnąca siła i znaczenie spowodowały wprowadzenie stanu wojennego w latach 1981 - 1983. W czasie stanu wojennego i po nim Polska była w stanie hibernacji - gospodarczej, społecznej. To lata bezpowrotnie stracone. Mocną zmianę spowodowała dopiero ustawa Wilczka , obowiązująca od 1988 do 2000 roku. Bez niej prawdopodobnie Polska, zwijającą po 1989 roku gospodarkę państwową, utonęłaby w marazmie podobnie jak Ukraina. ( W Polsce PKB na głowę: w 1990 roku 1698 dolarów USA, w 2014 roku 14 422,8 USD; Na Ukrainie w 1990 roku: 1569,7 USD, w 2014 roku 3082,5 USD*).
Po przejęciu władzy przez Solidarność w 1989 roku, powiało optymizmem. Niestety, rychło się okazało że nowi władcy umieli czytać i pisać bezdebitowe książki czy broszury, ale o rządzeniu, szczególnie zaś o gospodarce pojęcie mieli mętne. Przy czym działacze PZPR wcale nie byli lepsi. Mieli władzę w III RP jako SLD i racjonalną polityką przemysłową oraz prywatyzacją nie błysnęli. Parę lat temu jechałem pociągiem trasą z moich szkolnych czasów: Tarnowskie Góry - Bytom - Katowice. Ponury widok zrujnowanych hal fabrycznych, zdewastowanych dworców, rozsypujących się konstrukcji prowokował pytanie: po co pokolenia moich dziadków i rodziców pracowały ciężko, biedując? Dlaczego produkcja tych porzuconych zakładów przestała być potrzebna wręcz z miesiąca na miesiąc? Opowiadania typu: wiecie, rozumiecie w socjalistycznych zakładach 1000 pracowników wytwarzało tyle samo co 300 pracowników na Zachodzie, mogą sobie ekonomiczni myśliciele wsadzić w dupę. Ponieważ koszt pracy owego tysiąca pracowników i tak był niższy niż tych 300 zachodnich (jeszcze w 2014 roku średnia płaca brutto w Polsce to 3900 zł, w Niemczech około 14 000 zł). Konkurencja z zewnątrz wykończyła polski przemysł? Tylko dlatego, że pozwolono owej konkurencji hasać w Polsce, likwidując za friko większość ograniczeń. Byle chłopek - roztropek zdawał sobie sprawę: by mieć pieniądze na zakup czegoś, trzeba coś produkować i sprzedawać. Ale dla oświeconej inteligencji rządzącej Polską, rzecz jest wciąż niejasna i niezrozumiała.
Ostatecznie zrujnowała mój optymizm katastrofa w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku. Właściwie nie sama katastrofa, choć obnażyła marność państwa i zaściankową wrogość wzajemną czołowych polskich polityków, ale rozwój wydarzeń po katastrofie. Oskarżanie władz państwa o zamach, przeprowadzony we współpracy z władzami państwa ościennego pasowało, moim zdaniem, do jakiegoś państewka w Afryce Środkowej. Podobnie jak oskarżanie prezydenta o popełnienie samobójstwa rozszerzonego. Przy czym owych oskarżeń nie miotali pacjenci psychiatrycznych oddziałów zamkniętych, lecz politycy najważniejszych partii i różni publicyści. Żeby było bardziej ponuro i śmiesznie: miotanie oskarżeń tego kalibru nie powodowało żadnych konsekwencji.
Dokładając do tego nagminne ogłaszanie fatalnych klęsk zwycięstwami, upierdliwe dzielenie Polek i Polaków na plemiona, marudzenie o kondominium itd. oceniam, że my po prostu nie potrafimy, jako zbiorowość, żyć w realnym świecie. Nie rozumiemy go i odrzucamy albowiem wiemy jak ma być i właśnie tak być powinno. Dopóki tego podejścia nie zmienimy, w Polsce zdecydowanie lepiej nie będzie. Bo być nie może, skoro Polska istnieje jedynie w naszych umysłach, księgach oraz poezji, szczególnie śpiewanej. Takiej Polski nie można rozwijać czy poprawiać. Ona istnieje po prostu, choć w wielu wariantach i wojna się toczy o to, czyj wariant jest słuszny oraz prawdziwie polski.
*Źródło: Bank Światowy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz