czwartek, 1 października 2015

Wielka trójka przy stole w ONZ. Przesłanie?

Usadowienie prezydenta RP przy jednym stole z prezydentami USA i Federacji Rosyjskiej to niewątpliwie sukces. Choć oceniający rzecz nasi eksperci i publicyści nie zauważyli chyba pewnego drobiazgu. Dlaczego pan Putin, ignorowany podobno przez Zachód, usiadł do stołu razem z panem Obamą? Czyżby prezydent USA, onieśmielony perspektywą siedzenia przy stole razem z prezydentem Polski, nie zauważył kto jeszcze będzie mu towarzyszył? Skrajnie nieprawdopodobne.

Fot. Amanda Voisard,European Pressphoto Agency. Źródło PAP/EPA

Obama usiadł z Putinem, bo chciał (zgodził się) usiąść z prezydentem Rosji. Dając jakiś sygnał reszcie świata. Na razie niezbyt wiem jaki i komu. Tak czy inaczej, sugerując światu zamiar jakiejś współpracy z Rosją.

Obecność przy tym stole prezydenta Polski niekoniecznie była jedynie rezultatem zręczności naszej dyplomacji. To element przesłania USA ( a bardzo prawdopodobne że i Rosji) skierowanego do polityków i państw - członków NATO, obawiających się Rosji. Przesłanie brzmi: Nie obawiajcie się dziewczyny i chłopaki, my was nie skrzywdzimy. Lub tylko: my, USA, nie pozwolimy was skrzywdzić. Mamy zamiar współpracować z Rosją, nie zapominając jednak o Was.

Przy czym, trochę wątpię, by Stanom Zjednoczonym rzeczywiście mocno zależało na współpracy z Rosją przy wojowaniu z Państwem Islamskim. W ogóle wątpię, by komukolwiek zaangażowanemu na Bliskim Wschodzie zależało szczególnie na likwidacji tego państwa. Może zależy UE - z powodu masy uchodźców oraz części opinii publicznej, która jednak zmienną jest i ma krótką pamięć.

Nie wiem też, co właściwie Rosja chce osiągnąć, angażując się tam. Armia Assada jest zbyt słaba, by samodzielnie pokonać islamistów. Bombardowania niewiele zmienią , choć przy dobrym współdziałaniu lotnictwa z wojskami lądowymi mogą pomóc dyktatorowi odzyskać ważne gospodarczo tereny i obiekty. Rosja niewątpliwie zyskała (na chwilę) wizerunkowo, ale długotrwałe, kosztowne uczestnictwo w nie jej wojnie, może Rosji ( i Putinowi) raczej zaszkodzić niż pomóc. Chyba, że Rosja już przejęła lub próbuje przejąć od USA rolę siły przewodniej na Bliskim Wschodzie i nie tylko. Nie jako siła militarna czy gospodarcza, a jako siła dyplomatyczna. Oni mogą próbować, zresztą już to czynią od wielu miesięcy ( wizyty w Moskwie przedstawicieli opozycji syryjskiej, Iranu i innych, wypowiedzi Erdogana itp. ), doprowadzić do uzgodnienia interesów ważniejszych walczących stron i narzucenia ich pozostałym . Zaprowadzając w ten sposób względny pokój i informując świat cały: bez Rosji obejść się nie można.

Nie można też wykluczyć, że to co widzimy, jak zwykle nie jest tym na co wygląda. Ja mam wrażenie, że politycy państw najsilniejszych mają dość nieskutecznego oraz nieskończonego uzgadniania wszystkiego ze wszystkimi i poszukują możliwości zarządzania światem ponad głowami słabszych. Prezydent Rosji podkreśla np. rolę ONZ. Organizacji, która została zaprojektowana jako koncert mocarstw (Rada Bezpieczeństwa i prawa jej członków stałych). Istotne jest przy tym pytanie: jakie kraje (regionalne mocarstwa) dopuścić do udziału w rządzeniu i na jakich zasadach?

Co my tu możemy? Niewiele, jako kraj po prostu słaby. Nasze znaczenie mogłoby wzrosnąć, gdybyśmy potrafili być dyplomatyczną siłą przewodnią - politycy USA, na przykład, pewnie woleliby rozmawiać z politykami polskimi, a nie użerać się z przedstawicielami każdego z państw i państewek Europy Środkowej i Wschodniej oddzielnie. Wyraźnie zasugerował to prezydent Obama podczas wizyty w Polsce w 2014 roku (spotkanie prezydentów Polski i USA z przywódcami Europy Środkowej i Wschodniej). Niestety, na razie nasi politycy chyba nie dorośli do tego.

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. +henryk Tak się szczęśliwie składa, że udało mi się = od Pierwszego Psa -uzyskać nieoficjalny zapis stenograficzny tego spotkania, który to zapis już wkrótce opublikuję...
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak to jest bardzo drastyczne, to może wstrzymaj publikację i wejdź na Allegro...

    OdpowiedzUsuń