
Szaman Walentin Hagdajew na brzegu Bajkału. Wikipedia, zdjęcie: Аркадий Зарубин. Szaman nie prowadzi kampanii wyborczej, choć kampanijnie wygląda.
Część składki na NFZ (7,75%), wynoszącej 9% od podstawy (liczonej od wynagrodzenia brutto, pomniejszonego o składki na ubezpieczenie społeczne) stanowi ulgę w podatku dochodowym. Czyli pracownik otrzymujący wynagrodzenie minimalne w 2015 roku - 1750 zł, zyskiwałby na tym całe 18,88 zł miesięcznie. Resztę zapłaciłby w ramach podatku dochodowego.
Opłacanie służby zdrowia z budżetu oznacza wydanie tej służby, czyli ochrony zdrowia w Polsce, na pastwę nieodpowiedzialnych polskich polityków, potrafiących dbać jedynie o swoje interesy i interesy własnej partii. Obecnie około 70 miliardów zł budżetu NFZ jest poza ich zasięgiem. Przy finansowaniu z budżetu, zafundujemy sobie coroczny kabaret podczas jego uchwalania - medycy i opozycja będą żądać zwiększenia wydatków, a rządzący tłumaczyć, że to niemożliwe. Likwidacja NFZ, to zagrywka pod publiczkę i to prymitywną publiczkę. Bo struktury NFZ, tak czy inaczej nazwane, muszą pozostać, jeśli chcemy płacić za rzeczywiście wykonane usługi, zapewniając pacjentom jakość tych usług i skuteczne leki. Przyczyny niedoróbek w tym zakresie trzeba ustalać i je usuwać, nie rozpieprzając wszystkiego i budując (udając budowanie) od nowa. Chyba, że ludność chce, by służbę zdrowia budżetować na zasadzie: macie tu pieniądze i je wydawajcie albo płacić jej na podstawie prostego kryterium. Na przykład: od pacjenta. W pierwszym przypadku pacjenci byliby służbie zdrowia zbędni, bo tylko koszty powodują, w drugim szpitale byłyby zapełnione pacjentami , niekoniecznie leczonymi.
Likwidacja składek ZUS to, moim zdaniem, jeszcze gorszy pomysł. Plan finansowy FUS na 2015 rok zakłada przychody w wysokości ponad 195 mld zł z tego 42 mld zł stanowi dotację z budżetu państwa. Przy czym, pod koniec roku stan funduszu ma być ujemny: - 45 mld zł. To kwota zobowiązań z tytułu pożyczek z budżetu państwa (nie mylić z dotacjami). Po likwidacji składek trzeba skądś wziąć brakujące 153 mld zł, a licząc owe pożyczki: 198 mld zł. Poza tym, jeśli forsa na emerytury ma pochodzić od anonimowych podatników, to zbędne stają się konta indywidualne. Pewnie to ułatwi wprowadzenie tzw. emerytur obywatelskich, należących się wszystkim i przez to bardzo niskich. Obecny system, bazujący na składkach stanowiących procent od dochodów, zapewnia wzrost przyszłych emerytur, jeśli rosną owe dochody. Emerytury obywatelskie zależeć będą od widzimisię polityków, którzy mogą uznać okresowo, że trzeba je podwyższyć, bo emeryci są ważną grupą wyborców albo obniżyć, bo i tak nie ma co liczyć na ich głosy. Na dzisiaj, tylko niewielka grupa ludności - może z milion osób osiągających wyższe dochody ( na prawie 25 mln podatników) potrafi i może oszczędzać na przyszłą emeryturę. Reszta liczy i długo będzie liczyć na państwo, tym bardziej że politycy, wspierani przez różnych entuzjastów, bardzo usilnie pracują nad likwidacją i tak wątłego poczucia odpowiedzialności ludzi za swój los.
Idiotyczne rewolucje, polegające na odbijaniu się od ściany do ściany, to chyba nasza specjalność. Zabawa w likwidację składek NFZ i ZUS czy likwidację NFZ żadnych oszczędności ani pozytywnych skutków nie przyniesie. Spotęguje najwyżej bałagan, zwiększy koszty, w tym koszty biurokracji (obecnie ZUS ma rozbudowane struktury, w tym obszerne siedziby, niezbędne do pobierania składek, prowadzenia rozliczeń z płatnikami itd. Ktoś wierzy, że po likwidacji składek zatrudnienie w ZUS zmaleje? ) Rządzący musieliby, z jednej strony, znaleźć pieniądze zastępujące składki. Oczywiście, tak czy inaczej, znaleźliby je w kieszeniach podatników . Z drugiej strony, formalnie zwiększony budżet państwa ( w tym roku planuje się uzyskanie ponad 297 mld zł, a wydanie ponad 343 mld. Po likwidacji składek w budżecie powinno się znaleźć dodatkowo minimum 153 mld zł dla ZUS i 70 mld dla NFZ, razem 223 miliardy zł. Budżet miałby wielkość rzędu 520 miliardów zł) pozwoliłby politykom na jeszcze głupsze dysponowanie pieniędzmi podatników niż obecnie. Ponieważ im większymi kwotami cudzych pieniędzy się dysponuje tym łatwiej je wydawać. Przy ponad pięćset miliardowym budżecie, miliard w lewo czy prawo , stanowiący "zaledwie" 0,2 procent tego budżetu, nie zrobi na większości posłów żadnego wrażenia.
Moim zdaniem, jeśli NFZ i ZUS mogą działać bez ingerencji polityków (wyjąwszy, określony przepisami, nadzór tych ostatnich ), to należy poprawiać funkcjonowanie tych instytucji, a nie oddawać kolejnych pieniędzy podatników we władanie polityków. Bo oni się na tym ani nie znają, ani nie są zainteresowani racjonalną gospodarką tymi środkami. Przy czym obciążenie daninami na rzecz państwa, dostępność usług medycznych, działalność ZUS są u nas dalekie od ideału i wymagają ciągłego doskonalenia. Doskonalenia, a nie ciągłego wywracania w ramach rewolucji dla ubogich duchem.
Ustawa budżetowa na 2015 rok
@henrykspol Składki, jak składki, ale mam wrażenie, że gdyby ktoś poprowadził kampanię z hasłem zlikwidowania organizacji pod nazwą POPISPSLSLDRK, to wygraną miałby w kieszeni... Etatowych członków i kandydatów powyższej organizacji można skierować do praktycznego testowania obozów dla uchodźców (oczywiście pod nadzorem specjalistów, nie chciałbym być posądzony o okrucieństwo...)
OdpowiedzUsuń:-\
PS. Tak poważniej, to być może przy większej samodzielności i odpowiednim ustawieniu hierarchi zarządzanie, ZUS byłby w stanie działać jak porządny, w zachodnim stylu, fundusz emerytalny, i znacząco zmniejszyć marnotrawstwo środków doń kierowanych.
Tak mi przyszło do głowy po lekturze twojego tekstu...
Musiałby być jednak kimś. Bliski tej koncepcji jest Paweł Kukiz, ale... Swoją drogą, nie wiem dlaczego istotne pola czy pozycje polityczne zajmują u nas ludzie raczej infantylni, potrafiący głownie wygłaszać mantry (jak wspomniany p.Kukiz czy sławetny JKM). Organizację ZUS, NFZ i innych na pewno można znacznie usprawnić, do tego nie trzeba geniuszy, bo jak napisałeś, wystarczy przyjrzeć się organizacji i działaniu odpowiednich instytucji na Zachodzie. Ale, nie z nami te numery. My nie kaczki i swoje rozumki mamy.
OdpowiedzUsuńŚwięta racja z tymi infantylnymi... :-(
OdpowiedzUsuńMoże po prostu pasują odbiorcom dobrych nowin?
OdpowiedzUsuń