piątek, 11 września 2015

Czy w Polsce są jacyś mądrzy ludzie, cokolwiek to pojęcie znaczy?

Polityków, nie tylko polskich, ktoś nauczył korzystać wyłącznie z zasobów, niekoniecznie obfitych , ich własnych umysłów (mózgów). Pewnie dlatego są bardziej przewidywalni w swoich reakcjach niż dzieciaki z przedszkola nr 6. Przy pojawieniu się problemu, np. wielkiej liczby nielegalnych imigrantów, politycy europejscy najpierw wzięli na przeczekanie - a nuż problem sam się rozwiąże, potem przeprowadzili konferencje i narady, by w końcu podjąć kroki o znaczeniu jedynie doraźnym.

Handel zagraniczny Libii w 2009 roku
Nikogo nie obchodzi ani długoterminowy rezultat owych kroków, ani rzeczywista, skuteczna pomoc ludziom, którym zagraża śmierć lub, przynajmniej, życie w skrajnym niedostatku. Spowodowane wojnami i bezhołowiem, zainicjowanymi przez USA i niektóre państwa europejskie. Stany Zjednoczone błyskawicznie zniszczyły państwo Saddama Husajna po czym, nie potrafiąc zbudować innego państwa, zrejterowały z Iraku. Koalicja państw zachodnich rozwaliła Libię Mu’ammara al-Kaddafiego, przy okazji bombardowania uszkodziły największy na świecie system nawadniania -Great Man- Made River zbudowany za 33 mld dolarów. Wojna w Syrii również jest dziełem Zachodu - dzieci z przedszkola nr 6 nie wierzą, że jacyś tam techniczni oficerowie podnieśli bunt przeciw Baszszarowi Hafiz al-Asadowi w imię wolności, równości i szczęścia ludu.

Niektórzy, powołując się na generała Wesleya Clarka, twierdzą że decyzja o zniszczeniu Iraku, Syrii, Libanu, Libii, Somalii, Sudanu i Iranu zapadła już w 2001 roku. Podkreślają przy tym , że banki centralne wymienionych państw nie są członkami Banku Rozrachunków Międzynarodowych (Bank for International Settlements - BIS).

Dołóżmy do powyższego stworzenie de facto państwa, które nie ma za co żyć, czyli Kosowa - stamtąd ludzie też uciekają na Zachód i mamy to, co mamy. Państwa, w których niegdyś budowały różne obiekty polskie firmy, a ich pracownicy zarabiali niezłe pieniądze, stały się terenem walk wszystkich ze wszystkimi. Czy równie kosztowne co nieefektywne wywiady nie potrafiły ocenić sytuacji i poinformować polityków: są terytoria gdzie muszą rządzić, w miarę krwawi i bezwzględni dyktatorzy. Trzymając za mordę liczne, wrogie sobie, grupy religijne, plemiona, klany. Bo po usunięciu dyktatorów owe grupy plemiona, klany wezmą się nieuchronnie za łby. Będzie bardziej krwawo, a znaczna część ludności zostanie zmuszona do ucieczki. Choć pewnie życie i warunki życia ludności nikogo nie obchodziły i nie obchodzą. Liczą się prymitywne interesy i interesiki , wciskane politykom przez różne lobby jako interesy państwa. Akceptację i poklask , opinii publicznej dla dowolnych działań, można łatwo uzyskać propagandą.

Czemu zapytałem w tytule o mądrych ludzi w Polsce? Bo gdyby nasi politycy przeczytali np. artykuł Marlowa oraz nie bali się tak panicznie wyborców, nie wystawialiby, być może, Polski jako chłopca do bicia (jak zwykle, zresztą). Zamiast marudzić i niezdarnie się bronić przed przyjęciem imigrantów, mogliby oświadczyć: przyjmiemy imigrantów w imię tego oraz tamtego! Ilu? Dziesięć tysięcy, a jeśli bez kozery, to dwadzieścia tysięcy! Zakładając, że i tak większość przyjętych , przy pierwszej lepszej okazji ucieknie do Raju. Czyli do Niemiec.

Gdyby w Polsce istnieli ludzie mądrzy, to właśnie z Polski mogłaby wyjść koncepcja rozwiązania problemu, oparta na stosownych analizach, zawierająca niezbędne dane i wyliczenia. Tymczasem dopiera teraz w przestrzeni publicznej, w zgiełku propagandy prawicowej lub lewicowej, pojawiają się rzeczowe analizy*. Pan Tusk, zwykle pełniący role jedynie sekretarki , również miał niezwykłą okazję, przedstawić krajom członkowskim UE plan zażegnania kryzysu imigracyjnego. Chyba z niej nie skorzystał. Mamy my w końcu w Polsce jakieś zasoby? Jeśli nie ropy czy gazu, to tęgich głów? Swoją drogą, co się stanie, jeśli przed Europa pojawią się większe zagrożenia niż uchodźcy?
*Wojna hybrydowa juz trwa?
Zostali biedni, uciekli zamożniejsi

4 komentarze:

  1. @Henrykspol
    Ba. Masz różnicę dzielącą Busha Seniora od Busha Juniora. Wszyscy się zastanawiali, czemu Senior nie zlikwidował Hussaina, chociaż bez problemu mógł to zrobić... No, ale Senior miał Bakera jako sekretarza stanu, podczas gdy Junior miał Powella.
    A pan Tusk zawsze był mistrzem gry na przeczekanie. I to, wbrew pozorom, nie jest zła metoda w polityce, jeno w sytuacjach kryzysowych strasznie kiepsko się sprawdza. Plus, teraz naprawdę chyba trochę już gra pod następną kadencję... Może się rozczarować, bo to nie jest dobry moment na, hm, podawanie sobie piłki w środku pola (tak się to chyba nazywa, jeśli jeszcze pamiętam).
    Ja mam w tym momencie taką oficjalną propozycję, żeby może dla odmiany wybrać premiera, którego hobby będą szachy. Albo go (czyli weiqi - brzmi egzotycznie, ale mamy paru niezłych graczy! Taki Mateusz Surma, na ten przykład, to jest chłopak, na którego trzeba uważać! ;-) W obu grach, gra na przeczekanie nie ma żadnego sensu, natomiast w piłce nożnej przeciąganie rozgrywki to już chyba stały fragment gry, u miłośników kotów to namietność, a w wypadku osób, których hobby jest jazda pociągami, to wręcz konieczność...
    Na ilustracji: moi kandydaci na premierów - z hasłem "rozsądek i ekonomia"!
    ;-)
    https://gogameguru.com/i/2013/01/Baduk-in-Korea.jpg

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wiem? Gra na przeczekanie pewnie jest celowa, jeśli np. opozycja wykryła aferę i o niej trąbi, grupy społeczne czegoś żądają, strajkując i demonstrując, następuje kryzys koalicyjny i przy innych zdarzeniach tego typu. Przy zaskakujących zjawiskach też niekoniecznie trzeba zabierać natychmiast głos bo, nie mając rozeznania, można wyjść na durnia. Ale kryzys imigracyjny nie rozpoczął się z wtorku na środę i p. Tusk, dysponując zespołem doradców, mógł zaproponować jakąś formułę. Na czele rządu może być szachista, choć wolałbym znawcę gospodarki z doświadczeniem. Sugerujesz powrót do wybierania władców Polski spoza Polski?

    OdpowiedzUsuń
  3. To frustracja, bo już, choroba, nie widzę kandydatów... Wybory się zbliżają, a wśród kandydatów cienizna i golizna.
    :-(

    Ale, ale... To, że trzeba było deklarować do woli. Niemcy właśnie zamykają granicę, po przyjęciu bodaj 8500. Mama Kancelaria nie chce, ale musi, bo przecież ci źli Czesi, Węgrzy, Polacy etc.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może od zawsze tak było z cienizną i golizną a tylko ocenialiśmy ich mocno optymistycznie? Powinieneś chyba wysłać do Pani Kanclerz list zatytułowany: "Przecież ostrzegałem".

    OdpowiedzUsuń