
Rezultaty walki o demokrację w Syrii. Pozostałość po Dajr az-Zaur (Deir al-Zor). Autor Khalil Ashawi (Reuters). Czerwiec 2013 rok
Społeczeństwa, czyli dużej zbiorowości społecznej, złożonej z ludzi posiadających wspólną kulturę, tożsamość, mających poczucie istnienia więzi między nimi. Słabszych niż np. rodzinne, ale akceptowanych, w miarę cenionych i dostrzeganych przez ogół. Istotne są też widoczne elementy wspólnej kultury - np. język , historia - tworzące naród (choć na przykładzie Szwajcarii, brak wspólnego języka nie jest przeszkodą istotną). Istnienie narodu (poczucie przynależności do narodu) jest pewnie ważne dla skutecznego działania demokracji parlamentarnej.
Demokracja nie radzi sobie w sytuacji gdy większość lub agresywna mniejszość potrafią narzucić swoje rozwiązania reszcie. Albo w sytuacji, gdy wprawdzie istnieje państwo, ale nie istnieje ani społeczeństwo, ani naród (nie ma poczucia odpowiedniej wspólnoty). Oraz kiedy ludność państwa nie składa się z ludzi wolnych, lecz stad, w których obowiązuje hierarchia (kolejność dziobania).
Na Bliskim Wschodzie, w znacznej części Afryki i innych regionach naszej planety nie istnieją ani narody , ani społeczeństwa. Trudno je znaleźć nawet w państwach o długiej tradycji państwowości - np. w Afganistanie. Tamtejszy rząd może sobie mianować, przykładowo, gubernatorów, ale rzeczywistą władzę w terenie sprawują i tak lokalni przywódcy. Pouczająca jest biografia Abdula Rashida Dostuma. Otrzymał stopień generała (w czasie radzieckiej interwencji) od Mohammada Nadżibullaha, zdradził go, po czym jeszcze parokrotnie zmieniał front. Obecnie Dostum to wiceprezydent Afganistanu. Prezydent Afganistanu Aszraf Ghani został wybrany dzięki wsparciu Dostuma i innych przywódców grup etnicznych, plemion, klanów. Niektórych, jak Dostuma obciążają liczne zbrodnie wojenne i inne przestępstwa. Przy czym w Afganistanie grupy etniczne, religijne, plemiona potrafiły się w przeszłości dogadać dzięki tradycji zwoływania Loja Dżirga - Wielkiego Zgromadzenia. Gdzie indziej taka tradycja nie istnieje i, jak tylko nadarzy się okazja, wszyscy zaczynają walczyć ze wszystkimi.
W sumie, naszą zachodnią wrażliwość na krzywdy czynione przez tych złych tym dobrym trzeba, choć częściowo, zastąpić wiedzą. Wyraźny podział na złych i dobrych istnieje przecież wyłącznie w baśniach ludowych i filmach z Hollywood, a i to nie zawsze. Nasze wartości to nasze wartości , niekoniecznie podzielane przez wszystkich. Oczywiście, są wśród nich uniwersalne (podstawowe prawa człowieka), które należy promować. Lecz demokracja parlamentarna, moim zdaniem, akurat wartością uniwersalną nie jest. Na dodatek, narzucanie innym owych wartości bywa wybiórcze (przywódcom Chin można wypomnieć to i owo, ale nieśmiało, bo to wielkie państwo, Saudom nie wypada, bo są cennymi sojusznikami USA oraz dostarczają wielkie ilości ropy naftowej), co tworzy podejrzenia o hipokryzję i niedbałe maskowanie własnych interesów wzniosłymi hasłami. Świat albo tylko nasza cywilizacja nie przetrwają zbyt długo, jeśli naszymi sprawami kierować będą politycy o małych rozumkach, wspierani przez publiczność "czytającą" jedynie obrazki .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz