czwartek, 3 września 2015

Czemu my wszystko potrafimy spieprzyć, tworząc przy tym stado mądrali dowodzących, że to sukces?


Dane GUS, dotyczące wzrostu produkcji przemysłowej w Polsce są niepokojące. Zresztą gospodarka światowa też chyba zwalnia, a czy zwalnia oraz z jakiego powodu dowiemy się, jak zwykle po fakcie, od setek ekonomicznych ekspertów. Chińczycy mają problem ze wzrostem gospodarczym, prawdopodobnie z powodu spadku (?), spadku tempa wzrostu (?) eksportu, czego nie może zrównoważyć wzrost konsumpcji na ich rynku wewnętrznym. Eksport, jak wiadomo, spada nie z powodu lenistwa Chińczyków, a z powodu zmniejszania się popytu na rynkach zewnętrznych. Dlaczego maleje popyt na towary produkowane w Chinach? Diabli może wiedzą. Sankcje na Rosję i rosyjskie kontrsankcje , nie mogą mieć wpływu fundamentalnego. Dotyczą przecież niewielkiej części gospodarki, zresztą rynek i gospodarka Rosji nie są aż tak wielkie. Natomiast mógł wystąpić efekt psychologiczny i / lub efekt domina. Zaostrzenie sytuacji politycznej, przy natrętnej propagandzie wojennej, być może ograniczyło apetyty inwestycyjne i konsumpcyjne.

Dziwnie wyglądają ruchy cen ropy naftowej i innych surowców. Niektórzy widzą w tym rezultat spisku USA i Arabii Saudyjskiej, inni tylko USA lub Arabii Saudyjskiej. Choć to ostatnie jest mało prawdopodobne, bo Saudowie nie mają wielkiego wpływu na rynek kontraktów terminowych. Jak wiemy, zmiany cen (wirtualnej) ropy następują głównie na tym rynku. Rzeczywista ropa i gaz płyną sobie rurociągami lub tankowcami w ilościach i po cenach ustalonych przez dostawców i odbiorców w kontraktach długoterminowych. (transakcje rzeczywiste na rynku spot są chyba rzadkie) Owe kontrakty mogą, choć nie muszą, umożliwiać zmiany ceny surowca według pewnego algorytmu (cena rosyjskiego gazu jest jakoś przywiązana do ceny ropy). Nawiasem; jeśli ktoś widzi wolny rynek w rynku ropy naftowej, winien pilnie udać się do okulisty. Spadek cen ropy i innych surowców, dotyka nie tylko Rosję. Kłopoty ma Norwegia, gospodarka Kanady już jest w stanie technicznej recesji.

U nas pani Szydło oświadczyła ostatnio:" My dokończymy budowę terminalu gazowego". Nie wiem tylko, czy warto. Jeśli w umowie z Katarczykami ustalono sztywną cenę gazu, to będzie on niebawem, co najmniej, dwa razy droższy niż rosyjski. Na razie dopłacamy im pewnie do kwot uzyskanych ze sprzedaży gazu przeznaczonego dla nas. A co, nie stać nas?

Czemu my wszystko, bez przymusu, potrafimy spieprzyć? Wywołując, w niewłaściwym czasie i miejscu, powstania. Zawierając niekorzystne sojusze, w których pełnimy rolę pionka do bicia. Likwidując przemysł, bo tak się należy. Prowadząc politykę, której zadania ogłasza się publicznie, ale o porażce lub klęsce mówi się prywatnie. Kupując, poprzez państwowe przedsiębiorstwa, firmy bez perspektyw (Możejki) lub zawierając, możliwie niekorzystne, kontrakty. Dokonując zakupów zagranicznych, o trudnych do udowodnienia celowości i racjonalności.
Popełniamy oczywiste błędy, ale zawsze znajdzie się grupa (nie licząc bezpośrednio zainteresowanych "twórców" błędów), dowodząca, że oto odnieśliśmy kolejny sukces. Durniów podobno nie sieją, ale czy wśród nas nie jest ich zbyt dużo? Może dlatego udaje nam się tyle spieprzyć?

2 komentarze:

  1. Hmmm... Tak się zastanawiam. Z tymi Saudyjczykami znaczy. Rynek kontraktów na ropę jest dość specyficzny, i mam takie wrażenie - być może mylne - że działania Arabii Saudyjskiej są jednym z głównych czynników, także na tym futurystycznym rynku?

    Tu dość typowy przykład:
    http://www.bloomberg.com/news/articles/2014-10-23/oil-climbs-as-saudi-arabia-said-to-cut-supply-to-market

    OdpowiedzUsuń
  2. To było w 2014 roku. Mnie się wydaje, że przez długi czas ceny ropy na tym rynku były w pełni sterowalne przez OPEC i Arabię Saudyjską. Coś tam ktoś mruknął i ceny rosły lub spadały. Od jakiegoś czasu są sterowalne w bardzo małym zakresie i to może być jednym z powodów wojny o udział w rynku.Z kolei, umowy długoterminowe, według których rzeczywiście kupuje się i sprzedaje ropę są niejawne. W sumie, do rynku ropy powiedzenie: "nic nie jest takie na jakie wygląda" pasuje jak ulał.

    OdpowiedzUsuń