
Na prezydenta Rosji sypią się gromy i pierony za aneksję Krymu i interwencję na Ukrainie, a w zasadzie za całokształt. Jednocześnie wielu polityków marzy najprawdopodobniej by mieć, podobne do niego, poparcie potencjalnych wyborców. Według sondażu Centrum im. Lewady z maja 2015 roku, działalność prezydenta popiera 86 procent respondentów, szefa rządu Dmitrija Miedwiediewa 63 procent, rządu 59 %, ale już Dumę dobrze ocenia jedynie 49 procent respondentów (chyba nigdzie nie lubią polityków zebranych do kupy). Najniższe poparcie miał Władimir Władimirowicz w maju 2013 roku - tylko 64%. Prezydentowi FR ufa 62 procent indagowanych (odpowiadali na pytanie otwarte, na drugie miejsce z 29 %, załapał się minister obrony Siergiej Szojgu). Żeby było ciekawiej, aż 60 procent pytanych uważa, że Rosja zmierza w dobrym kierunku.
Co prawda, to ostatnie może dziwić mnie, poddawanemu tępej, ale jednak jakoś działającej propagandzie. Żeby mieć własne zdanie, musiałbym żyć w Rosji i rozmawiać z wieloma ludźmi. Dalej chciałem napisać że Putin gra na tęsknocie Rosjan za Rosją jako mocarstwem i ta gra jest łatwa do powtórzenia gdzie indziej*, więc trzeba pilnować polityków. Dla których prezydent FR może być wzorcem polityka skutecznego. Ale spojrzałem na różne dane. Bezrobocie w Rosji w kwietniu 2014 roku: 5,8 %, w Polsce w tym samym okresie: 11,2%. Do Rosji ciągle napływają imigranci , którzy w 2014 roku wysłali do krajów pochodzenia prawie 21 miliardów dolarów. Ta informacja wydaje mi się istotna, świadczy bowiem o tym, że prawdopodobnie żyjąc na poziomie minimum, ci ludzie potrafili coś odłożyć. Czyli, być może, kryzys w Rosji nie uderza w jej obywatelki i obywateli tak mocno jak chciałyby nasze media. Świadczy też o tym 60% oceniających , że Rosja zmierza w dobrym kierunku. Gdyby ludzi bardzo mocno uwierał kryzys, to mogliby wprawdzie popierać prezydenta - wiadomo, bezkompromisowo walczy z USA i Zachodem, ale wątpię czy ocenialiby, że sytuacja w Rosji zmierza w dobrym kierunku.
Czyżby zatem "nasze" media uprawiały jedynie propagandę, a jeśli tak, to dlaczego? Może chodzi o "przykrycie" głupoty europolityków, którzy uderzyli sankcjami nie w Rosję, a we własnych obywateli ? No dobrze, ale skąd taka masowa akcja w czasach wolności słowa? Czy choć części mediów nie opłacałoby się wyjść poza szereg, uzyskując w ten sposób widzów, słuchaczy, czytelników? Może urząd cenzury przetrwał? Ale nawet gdyby, to cenzura potrafi jedynie zablokować określone treści, nie potrafi narzucać treści "właściwych". W sumie, może to spisek, a może normalne zachowanie stada baranów. Powtarzającego czynności przewodnika, nawet gdy nie ma ku nim powodów.
Nie wiem, jak się żyje obywatelkom i obywatelom Rosji, zresztą to ich problem. Irytuje mnie natomiast praktyczny brak** w polskiej przestrzeni publicznej (przynajmniej w jej części zajętej przez masowego odbiorcę) analiz sytuacji i wydarzeń w krajach ościennych, istotnych z naszego punktu widzenia. Może inni znaleźli lepsze rozwiązania niż my, a jeśli nie, to przynajmniej udałoby się wyleźć poza głupiutkie dyskusje o rozwiązaniach prostych jak konstrukcja cepa. Poza tym, np. Rosja jest obecnie, w pewnym sensie, ekonomicznym i finansowym poligonem doświadczalnym. Działania jej władz, banku centralnego, stan segmentów rynku i inne, powinny być bacznie obserwowane przez znaczących polskich ekonomistów. Może niektórzy potrafią zbudować nowe hipotezy, a nawet teorie przydatne także dla nas?
Nie wiem czego chcą i jakie przyjęli założenia politycy obecnie rządzący w Polsce, o ewentualnych przyszłych nie wspominając. Mnie wydaje się oczywiste, że Rosja obecnie nie zaatakuje Polski ani żadnego kraju NATO, a jeśli z pozaracjonalnych powodów to uczyni, USA przyjdą nam bezwarunkowo z pomocą. Muszą to zrobić, bo stracą twarz i zaufanie sojuszników oraz państw, które chcą przygarnąć i państw garnących się pod ich skrzydła. Przy przyjęciu takiego założenia wcale nie musimy błagać Amerykanów o pozostawienie w Polsce paru czołgów, oferując w zamian bogini wie co. Powinnością rządzących jest stworzenie warunków do możliwie szybkiego rozwoju gospodarczego i społecznego Polski, a nie koncentrowanie się na obszczekiwaniu Rosji i basowaniu władzom w Kijowie (diabli wiedzą zresztą, kto tam niebawem będzie rządził). Bo USA zmienią front, a my zostaniemy jak ratlerek pozbawiony opiekuna. Pewnie nie pozostawiony na pastwę losu, czyli Rosji, ale lekceważony, wręcz ignorowany przez silniejszych od niego. Zwłaszcza, jeśli na dodatek spełnią się marzenia naszych, poszkodowanych przez Czarnobyl albo diabli wiedzą co, polityków i ich fanów o rozpadzie Unii Europejskiej.
Za cholerę nie mogę zrozumieć, skąd u nas to widzenie otoczenia z pozycji ratlerka albo wręcz żaby. Przecież jesteśmy poważnym państwem zajmującym 34 miejsce na świecie pod względem liczby ludności, 70 miejsce - powierzchni, 23 - według nominalnego PKB. Tymczasem demonstrujemy Europie i światu strach przed Rosją, nieufność do Niemiec, ignorowanie i lekceważenie pozostałych sąsiadów oraz podlizywanie się USA. Straciliśmy już chyba wszystko co można było stracić, łącznie z około 150 milionami złotych, na Białorusi, popierając tamtejszą "opozycję". Przestaliśmy odgrywać jakąkolwiek rolę, nawet rekwizytu, na Ukrainie. Przy czym nachalna propaganda i polityka bezwarunkowego poparcia dla władz w Kijowie, nastawiła negatywnie do Ukrainy polską opinię publiczną. Władimir Władimirowicz Putin nie ma z naszymi porażkami nic wspólnego. To nasi politycy nie potrafią określić polskich interesów, miejsca i pozycji naszego kraju w Europie i na świecie, związanych z tym celów polityki zagranicznej i sposobów ich realizacji.
*Moim zdaniem w każdym, nawet małym, kraju istnieje liczna grupa ludności przeceniająca znaczenie swego kraju na arenie lokalnej czy międzynarodowej, gotowa zachwycić się politykiem, głoszącym wszem i wobec, że jego krajowi należy się status mocarstwa.
**W Polsce istnieją trzy struktury zajmujące się polityką międzynarodową:
Polski Instytut Spraw Międzynarodowych - dotowany z budżetu: ponad 8 mln zł w tym roku;
Ośrodek Studiów Wschodnich im. Marka Karpia – dotowany z budżetu ponad 9 mln zł w tym roku
Centrum Stosunków Międzynarodowych -niezależny, pozarządowy think tank
Przede wszystkim - wypraszam sobie! Ratler vel. Pinczer Miniaturowy, piękne, dumne stworzenie, a i niezwykle pożyteczny pies, skutecznie zwaczający plagę szczurów, która, jak donoszą najlepsi dziennikarze światowi, właśnie morduje rodaków na 10 piętrach gierkowskich apartamentowców.
OdpowiedzUsuńhttps://en.wikipedia.org/wiki/Miniature_Pinscher
Teraz już mniej poważnie.
Się nie gniewaj za przykład - ale przez 45 lat mieliśmy politykę pełnego zatrudnienia... Z Rosją jest ciut podobnie, rząd centralny robi co może, by podtrzymać sztuczny poziom zatrudnienia.
Tu jest całkiem niezła analiza:
http://in.rbth.com/economics/2015/02/19/russia_to_fight_rising_unemployment_41509.html
Zaś w kwestii tych imigrantów, to znacznie lepiej niż ja bym potrafił, wyjaśniła to już Mary Malinkin, całkiem dobra rusolożka:
http://nationalinterest.org/blog/the-buzz/russia-the-worlds-second-largest-immigration-haven-11053
Jeśli ktoś nie ma czasu to w tzw. wypatroszeniu przedstawię - chodzi o to, że to jest jednak głównie "imigracja wewnętrzna", czyli owszem, do Rosji, ale z terenów nie-rosyjskich republik dawnego ZSRR, po trosze z powodu biedy tych dawnych republik, czasem z powodu lokalnego zamordyzmu, przy którym Putim wygląda jak Demokracja Wcielona, a po trosze z powodu konfliktów regionalnych - zazwyczaj "sponsorowanych" przez Rosję. Oni praktycznie wszyscy albo w Moskwie, albo, w ostateczności, w Petersburgu szukają szczęścia.
This is not America, jednak - gdzie przypadkowo bezrobocie wynosi aktualnie 5.4 (ale to oczywiście nie ma związku z rosyjskimi statystykami ;-) ) i gdzie tych imigrantów się przemyka najwięcej.
Żeby szak zbyt tymi statystykami czytelników nie nużyć, to, k zażalienii po części tylko związaną z tematem pieśń leningradzką zlinkuję. Kiedyś mi brat Moskal ten Leningrad polecił (to taki muzykbend jest, bo oni z Petersburka są, to się tak oryginalnie nazwali), i, choroba, jakoś strasznie ich polubiłem.
A żeli się któremu czytelnikowi wyda, że chyba rozumie niektóre fragmenty części muzycznej - to dobrze mu się wydaje.
Żeli się jednak tak wyda czytelniczce, to z góry wyjaśniam, iż mamy tu do czynienia ze złożoną metaforyką języka rosyjskiego, i że to z pewnością były zupełnie inne wyrazy, niż jej się wydało.
;-)
https://youtu.be/PUPsvv86pq0
Zdrówko!
Niech żyją Ratlerki, łowcy szczurów.
UsuńSię nie gniewam. Nie porównuję Rosji z USA. Chodzi mi jedynie o wskazanie, że jeśli imigranci w Rosji (mieszkający w większości w miastach o wysokich kosztach utrzymania) potrafią przeżyć za otrzymywane pensje i jeszcze wysłać pieniądze do krajów pochodzenia, to doniesienia naszych mediów o, nieledwie, głodzie panującym w Rosji z powodu wzrostu kosztów utrzymania można o kant potłuc. Na zdrowie!
Wpis o Putinie a zdjęcie z Norwegi haha To miała być ilustracja do :Rosja stoi nad przepaścią, ale za to Polska zrobiła krok do przodu :)
OdpowiedzUsuńCo ja się będę wysilać, podłożę Wam Maxa haha
https://www.youtube.com/watch?v=y9fLsWL4Sgo
Nie wiedziałem, że to z Norwegii. Wziąłem go z darmowego portalu Pexels.Podoba mi się, właśnie ze względu na możliwość twórczej interpretacji. Pan Kolonko, moim zdaniem, trochę przesadza, ale pokazuje prawdopodobną przestrzeń zdarzeń. Całkiem się z nim zgadzam w kwestiach absolutnego nieudacznictwa zarządu TVP, bezmyślnego wydawania pieniędzy podatników, niezrozumienia roli propagandy i siły oddziaływania niepolskich mediów. Pozdrawiam Cię wieczorem.
Usuń