Dość systematycznie publicyści przeróżni, osobliwie ekonomiczni, krytykują przywileje emerytalne rozmaitych grup społecznych.Onegdaj jakiś dziennikarz znowu szczuł publikę na emerytów policyjnych - odnosił się do przykładu rzecznika prasowego policji, który odszedł na emeryturę w kwiecie wieku. Tymczasem ani nikt nie rodzi się górnikiem czy policjantem, ani te zawody nie są zarezerwowane ,na przykład, dla arystokracji. Jeśli emerytalne uprzywilejowanie niektórych grup społecznych odbierane jest jako krzycząca niesprawiedliwość, to już dwadzieścia pięć lat temu można było rzecz zmienić. Po prostu, wydać przepisy, znoszące wszelkie przywileje emerytalne dla osób nowozatrudnionych.
Można to zrobić i obecnie. Przyjęci do pracy , na przykład, po 1 stycznia 2016 roku w górnictwie, policji, wojsku itd., będą mogli uzyskać emeryturę na ogólnych zasadach, czyli dzisiaj, po 67 roku życia. Jednocześnie, w celu zapewnienia sprawności wojska czy policji, ustalić maksymalny wiek dla danych stopni i etatów. Prawdopodobnie skutkiem będzie zmniejszenie ilości chętnych, które trzeba będzie zniwelować podwyżkami płac i lud będzie zadowolony?
Czemu dotychczas politycy takiego ruchu nie uczynili? Może to tylko siła inercji, a może ktoś policzył, że te zmiany byłyby nieopłacalne finansowo i społecznie? Upór niektórych publicystów ekonomicznych, szukających możliwości obniżenia wydatków na emerytury i obniżenia wydatków państwa w ogóle, mnie zadziwia. To nie lepiej poszukać metod przyspieszenia rozwoju gospodarki, zwiększenia dochodów ludności, dzięki czemu więcej pieniędzy wpływałoby do skarbu państwa?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz