Nie miałem w planach odnoszenia się do bieżących wydarzeń politycznych. Ale niektórzy politycy PiS oznajmili, że rosyjskojęzyczną tablicę w Strzałkowie zawiesiły rosyjskie służby. Może tak, może nie, nie wiemy, owi politycy też nie wiedzą. Ich wypowiedzi podyktowane są najpewniej przekonaniem, że Rosja jest be. Otóż szanowni politycy: ja lud twierdzę, że nie można realizować swoich poglądów w polityce zagranicznej. W polityce zagranicznej realizuje się interesy własnego państwa .
Dawno temu Winston Churchill, pytany czemuż to on - antykomunista, zawiera sojusz z ZSRR odpowiedział :'Wielka Brytania nie ma wiecznych wrogów ani przyjaciół. Wielka Brytania ma wieczne interesy'. Podkreślę: interesy .
Nie wspomnę już, że personifikacja jest przywilejem głównie poetów. My lud, możemy personifikować państwa pisząc, że to to nasz przyjaciel, tamto udaje przyjaciela a owo to wróg. Ale polityk musi zdawać sobie sprawę, że dzisiejszy sojusznik czy wróg, niekoniecznie będzie nim na wieki wieków.
Dowolnie sążniste traktaty też są trwałe na tyle, na ile opłaca się to stronom. Niejaki Hitler mawiał o traktatach, że to świstki papieru. Gen. Charles de Gaulle był bardziej finezyjny; 'traktat - mawiał - jest jak młoda dziewczyna. Jest, póki jest'.
Utrzymanie się na powierzchni polityki międzypaństwowej, zależy od naszej siły jako państwa, narodu, społeczeństwa oraz od umiejętności polityków realizacji naszych, polskich, interesów. Interesy trzeba umieć określić, ale to następny problem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz