środa, 18 maja 2011

Muzeum Wypędzeń. Czy to jest bezpieczne?

Mało kto interesuje się historią. Przyszłością, głównie swoją, owszem. Dlatego dużym wzięciem, w przeciwieństwie do historyków, cieszą się wróżby i wróżki. Tego się zmienić raczej nie da. Żyjemy bowiem tu i teraz. Martwimy się, albo oczekujemy z niecierpliwością na to co będzie jutro. Wczoraj było i koniec. Dlatego sądzę, że wszelkie apele np. kombatantów, by uczyć młodzież historii, osobliwie historii o tym jak wielkimi byli bohaterami, są mało skuteczne. Dla zapoznania ludzi z niektórymi zdarzeniami w przeszłości trzeba użyć interesującej formy przekazu. Mamy tu przykład Muzeum Powstania Warszawskiego oraz inscenizacji wykonywanych przez Grupy Rekonstrukcji Historycznej.
To świetne pomysły, tyle że nie uczą historii, lecz relacjonują pojedyncze zdarzenia. Z dużą, przynajmniej na dziś, przesadą można podejrzewać, że przypadkowy widz umiejscowi szarżę pod Krojantami między rzucaniem chrześcijan lwom na pożarcie i bitwą pod Grunwaldem.

Dlatego bardzo mi się nie podoba niemiecki pomysł budowy Muzeum Wypędzeń (Muzeum Wypędzonych). Zaproszono wprawdzie do jego rady m.in Polaków, dyskutuje się o kształcie, ale taki czy inny kształt muzeum nie zmieni odbioru jego przekazu.

W niedalekiej przyszłości, przeciętny Niemiec tak samo obojętny wobec historii jak przeciętny Polak czy Brytyjczyk dowie się, że Polacy i inni wypędzili jego przodków, pozbawiając ich ziemi i dorobku życia.
Czyli muzeum tak czy inaczej będzie krzewić niechęć, jeśli nie nienawiść do Polaków, Czechów i może kogoś jeszcze. Innych jego zastosowań nie widzę.
Gdyby pomysłodawcy chcieli czegoś nauczyć następne pokolenia, zrobiliby np. porządne muzeum historii II wojny.
Koncepcja: Obrazek pierwszy: żołnierze niemieccy przekraczają granicę z Polską. Obrazek drugi: oficerowie niemieccy obserwują przez lornetki Kreml. Obrazek trzeci: kolumna jeńców niemieckich na tle zburzonego Stalingradu. Obrazek czwarty: ucieczka i wysiedlenie ludności niemieckiej. Ewentualnie obrazek piąty: żołnierze z czerwonymi gwiazdami w zburzonym Berlinie . Koncepcję można rozwijać dodając lądowanie aliantów w Normandii itp. Byle nie rozwadniać. Wtedy choć część zwiedzających zadawała by sobie pytanie : a po kiego grzyba nasi przodkowie tam poleźli?
Tymczasem oni koniecznie potrzebują muzeum wypędzonych. Nie zakładam złych intencji polityków chadeckich. Pewnie chodzi, jak zwykle w demokracji, o elektorat. Tylko że muzeum, może w przyszłości budować wcale nie chadecki elektorat.
Przypisy:
Bitwę pod Krojantami stoczyły 1 września 1939 r. pododdziały wchodzącego w skład Pomorskiej Brygady Kawalerii, 18 Pułku Ułanów Pomorskich z Grudziądza z pododdziałami niemieckiej 20 Dywizji Zmotoryzowanej. Kawalerzyści przeprowadzili skuteczną szarżę rozpraszając pododdział piechoty, po czym ponieśli duże straty od ognia broni maszynowej (zginął m.in dowódca pułku ) i wycofali się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz