wtorek, 23 lutego 2016

Plan Morawieckiego jest dobry, bo jest

Najlepsze dla wzrostu gospodarczego oraz budżetu państwa są, w pewnym zakresie, dziurawe drogi. Po takich drogach nie można jeździć szybko, czyli w zdarzeniach drogowych dominują stłuczki zamiast, kosztownych dla ludzi i budżetu, wypadków z zabitymi i rannymi. Tworzą też takie drogi wielkie zapotrzebowanie na usługi remontowe i przyspieszają zużycie aut, co znakomicie zwiększa zapotrzebowanie na samochody nowe. Zaś do budżetu państwa wpływają podatki od mechaników samochodowych, producentów i sprzedawców. Budowa nowych i remonty istniejących dróg to, za wyjątkiem płatnych autostrad, topienie pieniędzy podatników w asfalcie i betonie. Z drugiej strony trochę, w miarę porządnych, dróg musi istnieć. Choćby ze względu na prestiż kraju oraz spodziewane oszczędności w zakresie opieki psychiatrycznej.

Część obwodnicy Augustowa. Zdjęcie z http://superauto24.se.pl/

Co innego koleje. Tu operator torów kolejowych pobiera stosowne opłaty od przewoźników, dzieląc się dochodami ze Skarbem Państwa. Jedyny problem to pytanie: czy PKP mają oraz będą miały kogo i co przewozić? PKP Cargo, najbardziej dochodowa spółka przewozi dziennie 400 tysięcy ton ładunków, w tym 200 tysięcy ton węgla. Przewozy pasażerskie są dość masowe w granicach wielkich aglomeracji. Twierdzenie o zabieraniu kolei pasażerów i ładunków przez transport samochodowy to typowa mniemanologia. Deutsche Bahn wożą dziennie 5,5 mln pasażerów, choć Niemcy trochę samochodów mają.

Dotychczas w Polsce nie było, w miarę kompleksowego podejścia do polityki gospodarczej. Wyznawano religię : wolny rynek wszystko rozwiąże. Wolny rynek winien istnieć i być, w miarę możliwości , bardziej wolny tam gdzie on istnieje. Czyli tam, gdzie możliwa jest wolna konkurencja tworząca nowe produkty, usługi, technologie, oferującą coraz wyższą jakość tychże przy obniżaniu ich cen. Jaka wolna konkurencja rozstrzygnie np. czy lepiej budować wstęgi szos do każdej zagrody, czy może rozwijać połączenia kolejowe? Czy wolny rynek jest w stanie określić jak zagospodarować przestrzeń RP? Niewidzialna rączka ustali jaką część pieniędzy trzeba przeznaczyć na "dostarczenie" miejsc pracy do miejscowości i regionów zamieszkałych przez bezrobotnych , a jaką na "przeniesienie" bezrobotnych w pobliże istniejących miejsc pracy? Czyli do dużych aglomeracji?

Polska, moim zdaniem składa się obecnie z segmentów, słabo przystających lub wręcz nieprzystających do siebie. Są segmenty struktur państwa, segmenty samorządowe, segmenty gospodarcze, naukowe i inne. Państwo, jako całość, ma nikły (jeśli jakikolwiek) wpływ na te segmenty. Przestrzeń Polski zabudowywana jest bez ładu i składu, każdy samorząd buduje coś u siebie (lotnisko w Radomiu!) choć niektóre budowle są równie kosztowne, co nikomu niepotrzebne. Zaś poniesione z tego tytułu koszty plus koszty utrzymania oraz kredyty są przecież ogólnopaństwowe - to tak czy inaczej pieniądze podatników.

Proszę też, dla przykładu, rzucić okiem na przemysł stoczniowy i gospodarkę morską w całości. Z jednej strony państwo usiłuje dotować ów przemysł -np. fundusz państwowy MARS FIZ w 2014 dał pieniądze (podwyższył kapitał) spółce Crist. Jednocześnie państwowa PŻM zamierza zbudować w stoczniach chińskich 18 masowców, o łącznej wartości ponad 400 mln dolarów.* Ktoś powie: PŻM działa racjonalnie i zgodnie z przepisami. Spółka tak, ale państwo - jej właściciel , nie. Państwo powinno umieć liczyć, prognozować, planować o wiele lepiej niż właściciel prywatny - ma do dyspozycji potężny aparat biurokratyczny, opłacanych przez siebie naukowców itd. Po to istnieje zarząd państwa - zwany rządem, by ów potencjał scalał.

Odrobinę lepsza współpraca i koordynacja działań ministerstw, skuteczniejszy nadzór nad podległymi strukturami, zaowocowałyby miliardami zł oszczędności (efekt synergii) rocznie . Obecnie topionych w błocie, asfalcie, betonie, piramidach (budowlach ku chwale wójta, prezydenta, burmistrza), barierkach, kreatywnej księgowości, rynkach instrumentów pochodnych i gdzie się da.

Pamiętają Państwo hałas o obwodnicę Augustowa? Budowę obwodnicy zakończono w listopadzie 2014 roku, kosztowała 659 mln zł, omija (choć nie do końca) Dolinę Rospudy, ma długość 34,5 km. Ponad 19 mln zł za kilometr. Przy czym, nie ma pewności, że ta obwodnica musiała koniecznie powstać. Przedtem, około 10 mln zł wydano na budowę elementów obwodnicy przez Rospudę i ich rozbiórkę. W 2012 roku uprawomocnił się wyrok nakazujący Skarbowi Państwa wypłacenie Budimexowi około 30 mln zł ( łącznie z odsetkami ) za zerwanie umowy o budowę obwodnicy przez Dolinę. Według GDDKiA, średni koszt budowy kilometra autostrady w Europie to 9,4 mln EUR, w Polsce 9,61 mln euro.** W Niemczech budują o prawie półtora mln euro za kilometr taniej.

Wicepremier Morawiecki przedstawił ostatnio koncepcję filarów rozwoju gospodarczego zwaną, chyba nieco na wyrost, planem. Dla mnie dużym sukcesem jest samo istnienie i ogłoszenie takiego planu. Dotychczasowe: plan Balcerowicza czy Hausnera dotyczyły w zasadzie tylko finansów, tu mamy próbę określenia koncepcji polityki gospodarczej. To bardzo istotne, moim zdaniem. Pod warunkiem kompleksowej, spójnej realizacji, pilnego monitorowania rezultatów i, w miarę szybkiego, reagowania na błędy.

Jeśli tak się stanie, to zespół wykonawców raczej szybciej niż później zderzy się z impotencją, niekompetencją, lenistwem i oportunizmem biurokracji, skutkami marnego prawa, dezorganizacją, brakiem współdziałania różnych struktur państwa, elementami kultu cargo, biciem piany i wieloma innymi negatywnymi zjawiskami . Może uda się choć niektóre z nich ograniczyć?

Co prawda, optymistą wielkim nie jestem, bo kierownictwo PiS wygląda mi na zbyt zacietrzewione ideologicznie i jego działania mogą raczej utrudniać, niekoniecznie celowo zresztą, pracę merytorycznej części rządu. Ale co mi szkodzi być małym optymistą?

*Jeśli, na przykład, cena jednostkowa masowca z Chin stanowi 25% ceny, żądanej przez polskie stocznie, to ładowanie pieniędzy w polski przemysł stoczniowy nie ma sensu.
** Raport GDDKiA

17 komentarzy:

  1. @Henrykspol Nie jestem pewien, na ile państwowa PŻM w ogóle ma wpływ na to, gdzie te masowce będą budowane? Się tu mogę mylić potężnie, ale czy PŻM w ogóle jest armatorem, czy tylko operatorem tych jednostek?

    Pewnie czytałeś poniżej zlinkowanyy tekst. Artykuł, jak artykuł, praktycznie taki sam, jak wiele innych dotyczących tej sprawy. Ten wszak ma wyjątkowo interesujący komentarz, podpisany nickiem "jsd1952" (i przypadkowo zdublowany - i dobrze, bo dzięki temu lepiej go widać).

    http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,19314475,w-chinach-zwodowano-statek-dla-polskiej-zeglugi-morskiej.html

    Się nie znam na tych morskich opowieściach zupełnie, ale ten komentarz jsd1952 jest znacznie bardziej konkretny od samego artykułu...

    (He. Na szczęście nasi dżentelmeni trzymają się mężnie, i nie będą z jsd1952 dyskutować o konkretach. Wzorzec dżenetelmena określa w tym wypadku komentator "duszpastuszek" ;-)
    Zdrówko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PŻM jest armatorem. Przynajmniej tak twierdzi jej wieloletni (trzydzieści lat na etacie) dyrektor naczelny Paweł Szynkaruk (http://szczecin.wyborcza.pl/szczecin/1,34959,17563386,PZM_zmaga_sie_z_gigantycznym_kryzysem_frachtowym_.html) Ten duszpastuszek jest albo przygłupem, albo zwolennikiem PO (zakładam to pierwsze)Widać, że jsd1952 jest dobrze zorientowany ale, moim zdaniem, nieco przesadza z żądaniami dotyczącymi udziału państwa w kosztach armatorów. Wystarczyłoby na początek, by to ociężałe umysłowo państwo nie przeszkadzało. Zwróć uwagę na prywatyzację PŻB (podobno i na szczęście zaniechaną) Tylnymi drzwiami ministerstwo wsadziłoby na rynek promowy potężnego armatora zagranicznego,eliminując polskich przewoźników. Na zdrowie!

      Usuń
    2. No, w sumie to fakt, zwłaszcza, że na początku wieku zmieniono u nas definicję armatora, i teraz nawet pan Zenek z wypożyczalni kajaków ma na kanciapie wywieszkę "godziny pracy armatura".
      ;-)
      Ale poważniej - ja się faktycznie na morskich opowieściach nie znam, ale tak na zdrowy rozum, to jest problem, jeśli, jak czytam, żaden ze statków PŻM nie pływa pod polską banderą - bodaj głównie bahamską? Czyli właściwym armatorem jest jakaś fikcyjna spółka, w postaci jednego prawnika, być może dzielącego jedno biurko z trzema kolegami z innych spółek... Państwo w w zasadzie chyba niewiele z tego ma?
      Oprócz podatków, większość oszczędności wynikających z pływania pod tanią banderą, odnosi się chyba do tych punktów z listy jsd (tak mi się wydaje, ale uczciwie mówię, że nigdy pod takową nie pływałem).

      Może więc faktycznie nie byłby to najgorszy pomysł - przynajmniej jakieś podatki by zapłacili (nawet bym im obniżył znacząco te podatki), a poza tym nie byłoby obciachu?

      No nie wiem - poważnie mówię, że nie wiem - dlatego chętnie bym taką konkretną dyskusję przeczytał. Ale państwo dziennikarstwo generalnie powielają ten sam komunikat (nawet specjalnie nie zmieniając treści), a w komentarzach partyzanka partyjna. (Chyba ci partyzanci na jakiś ZBOWiD liczą, czy co?)

      Usuń
    3. PS. W kwestii pana Pastuszka - z guglowania zdaje się wynikać, że i jedno, i drugie. Jeszcze jeden przyszły zbowidowiec...

      Usuń
    4. O ile wiem, PŻM jest armatorem rejestrującym statki w rejestrach założonych przez niektóre kraje (tanie bandery) U nas istnieje Polski Rejestr Statków, ale gdyby PŻM wpakowało nań swoje statki, musiało by ich to kosztować kilkanaście milionów dolarów. U nas, już z dwadzieścia lat trwają prace nad stworzeniem "drugiego rejestru statków", który ulgami miałby zachęcić armatorów, nie tylko polskich, do rejestracji i wywieszania polskiej bandery. Ale to nie takie proste - rejestr musiałby zawierać liczne ulgi, także dla zatrudnionych marynarzy i pewnie byłby oprotestowany w kraju. Choć np. Duńczycy stworzyli międzynarodowy rejestr statków (DIS) i Trybunał Sprawiedliwości nie wniósł zastrzeżeń (http://curia.europa.eu/juris/document/document.jsf;jsessionid=9ea7d0f130d5b1002bd0e55a42ee9ac5b0633cb14613.e34KaxiLc3eQc40LaxqMbN4Oc3uSe0?text=&docid=110121&pageIndex=0&doclang=PL&mode=lst&dir=&occ=first&part=1&cid=55273) Marynarze zatrudnieni na statkach zarejestrowanych w DIS nie płacą podatku dochodowego, a marynarze zatrudnieni na statkach figurujących w ich krajowym rejestrze (DAS)płacą... Nie wiem co i jak należy zrobić, by polskie statki wróciły pod polską banderę. Oraz czy warto to zrobić.

      Usuń
    5. No właśnie o to chodzi, żeby porozmawiać o pieniądzach - warto? Nie warto?
      Nie miałem pojęcia o problemach z PRS.

      Pamiętam tylko, że w 2013, Mistrz Wincenty, poszukując oszczędności, odrzucił prawie już wynegocjowany, wspólny projekt operatorów i związków marynarzy, wg którego polska bandera miała stać się konkurencyjna wobec tanich bander i przynosić skarbowi państwa konkretny dochód, ponoć całkiem wysoki.
      Gwoli ścisłości - ona nie miała być aż tak tania jak np. Bahamów czy Liberii, ale tania na tyle, że zapewniony jednocześnie lepszy nadzór państwa byłby zachętą dla bardziej wymagającej części zleceniodawców. Tak właśnie, jak rozumiem, np. ci Duńczycy sobie radzą.

      Ale to był początek 2013, kiedy właśnie okazało się, że po kolejnej podwyżce akcyzy znacząco spadły wpływy do budżetu, i Mistrz Wincenty kasował absolutnie wszystkie projekty, które zmniejszały obciążenia finansowe przedsiębiorstw...

      http://www.mleczko.pl/_galeria/g/minister-finansow-1-539.jpg

      Dzięki za info o PRS - ciekawa sprawa, muszę doczytać.
      Zdrówko!

      Usuń
    6. Jeśli związkowcy wymyślili coś wspólnie z dyrekcją, to ja wątpię by to było korzystne dla państwa. Zwykle chodzi o uzyskanie większych pieniędzy od państwa.
      Sugerowana nazwą "tania bandera" niska jakość nadzoru tych towarzystw klasyfikacyjnych jest chyba nieaktualna. Porozumienie Paryskie (http://www.portalmorski.pl/morze-inne/inne/18664-nowy-ranking-bander-paris-mou) publikuje systematycznie ranking bander na podstawie rezultatów inspekcji portowych -Port State Control. W rankingu z 2011 roku najwyżej są Bermudy a wyspy Bahama są przed Polską http://www.marinelog.com/images/stories/2011JUNEPIX/BGW_2010.pdf. Pod "wygodnymi banderami" pływają masowce i luksusowe statki pasażerskie. Wygląda na to, że niektóre bandery zwane tanimi (wygodnymi) są bardziej prestiżowe niż np. bandera polska. Przeciez te statki wpływają do różnych portów, są ubezpieczane, kontrolowane. Nie wiem czy niechęć do rejestrowania statków w PRS wynika głównie z kosztów nadzorów i certyfikacji, wysokości podatków i systemu podatkowego, prawa pracy, czy jeszcze z czegoś innego.
      Na zdrowie!

      Usuń
    7. Trochę się zapętliłem - pewnie przez to, że to nie moja działka. Oni to wspólnie robili, czyli stosowne ministerstwo, łącznie z operatorami/armatorami i związkami. Tu jest wczesny stan prac:
      http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Trudne-powroty-pod-bialo-czerwona-bandere-n36765.html
      To było w 2010, w 2013 było to już ponoć w miarę dograne (link innym razem...), ale minister finansów zdecydowanie się sprzeciwił.

      No nie wiem. Tu jest poniżej ciekawa analiza sytuacji Szwecji - która jest trochę w podobnej sytuacji - z przedstawieniem za i przeciw (i w porównaniu m.in. z odbudowującą flagę Norwegią). Wychodzi na to, że
      a) Flaga floty handlowej nie musi dawać lepszych warunków niż inne, ale jednak dla tego sektora gospodarki dobrze jest, jeśli jest porównywalna wobec głównych flag europejskich (nie powinna dawać gorszych warunków).

      A co ważniejsze:
      b) Należy wyraźnie określić konkretne specjalizacje, w których państwo powinno szczególnie wspierać ten sektor.

      Inaczej mówiąc, to drugie warunkuje sensowność pierwszego.
      Przyznam, podoba mi się ten sposób myślenia. Z Twoich komentarzy, i z mojego guglowania wynika, że u nas ta dyskusja przebiega jak zwykle raczej w kategoriach sporu między logiką rozmytą, a logiką kreatywną...
      :-/

      Nic to. Rum w każdym razie, najlepszy z Jamaiki! ;-)
      Zdrówko!

      Usuń
    8. https://gupea.ub.gu.se/bitstream/2077/33394/1/gupea_2077_33394_1.pdf

      Usuń
    9. Nie sądziłem, że takie opracowanie istnieje: "Should the Swedish Merchant Fleet Fly the Swedish Flag?". Mając coś takiego za podstawę, można przystąpić do opracowania i wdrożenia przepisów, struktur i algorytmów. Posługując się udokumentowanymi (z określoną wiarygodnością) argumentami. Całkowicie się z Tobą zgadzam - u nas dyskusja, nawet fachowców, jest zawsze podszyta głupawą ideologią, uczestnicy muszą w niej mieć rację, bo prestiż stracą. Najbardziej mnie chyba wkurza bezcelowość i nieskuteczność różnych nasiadówek i spędów. Gdybyśmy we dwójkę się trochę więcej przyłożyli, opracowalibyśmy konkretne założenia do rzeczowej dyskusji. Czemu tego zrobić nie potrafią dobrze opłacani fachowcy, eksperci i tacy tam? Za rumem nie przepadam. Na zdrowie!

      Usuń
  2. @henrykspol
    "Zaś do budżetu państwa wpływają podatki od mechaników samochodowych,"
    Wpływają tak samo jak od lekarzy,prawników itd.
    Chociaż lekarze i prawnicy,korzystają z usług mechaników samochodowych i wice wersja.
    Czuję pewien niedosyt,albowiem nie pochyliłeś się nad transportem lotniczym,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pochyliłem się, bo musiałbym raczej zadrzeć głowę. Zresztą artykułów o nadmiarze lotnisk w Polsce i w UE jest dużo. Samorządy dopłacają przewoźnikom, by ci łaskawie zachcieli operować z "ich" lotnisk. Lekarze płacą, ale też dostają pieniądze od podatników (społeczna służba zdrowia). Odnośnie mechaników: chodziło mi o wykazanie dobroczynnego wpływu dziurawych dróg na wysokość wpływów budżetowych. Niekoniecznie tak jest w wypadku lekarzy i prawników: wielka liczba chorych tylko zwiększa wydatki na społeczną służbę zdrowia, a wymiar sprawiedliwości jest równie kosztowny co nieefektywny.

      Usuń
    2. A mnie chodziło o dziury w systemie podatkowym,które wykorzystują mechanicy,lekarze,itd.
      PS.
      Jutro jestem umówiony z moim mechanikiem,ale nie na zawieszenie.

      Usuń
    3. Ja wiem? Mechanicy, lekarze itd. za dużo na tych dziurach nie skorzystają. Korporacje oraz ludzie z bardzo wysokimi dochodami korzystają za to ile wlezie. Do czego Twój niezawodny samochód potrzebuje mechanika?

      Usuń
  3. Samochód do niczego.Ja mam do niego sprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry mechanik rozwiąże niejeden problem...
      https://youtu.be/39L8egLr518

      Usuń
    2. Mój mechanik jest bardzo dobry.

      Usuń