
Fretkę to wszystko najwyraźniej nudzi
Bo choćby taki szczegół: bardzo wątpię, by parlamentarzyści USA szczególnie interesowali się wydarzeniami akurat w Polsce. Natomiast nie wątpię, że wszyscy bez mała, zainteresują się odpowiedzią rządu polskiego na list senatorów. Później Senat USA może np. rozpatrywać transfer do Polski nowoczesnych technologii, choćby w ramach offsetu przy zakupie Patriotów ( że co, że nie kupimy? Eee tam.) i skończy się jak poprzednio. Wojowanie ze wszystkimi stanowi, moim zdaniem, dość dziwaczną metodę pogłębiania (?) suwerenności. Elektorat się wprawdzie cieszy (notowania PiS rosną), ale po co PiS-owi obecnie wysokie, sondażowe poparcie? Chcą przeprowadzić przedterminowe wybory, by uzyskać około 100% głosów i zmienić Konstytucję, wprowadzając zapis o kierowniczej roli partii?
Zresztą Polska jest tak suwerenna jak ja młody, piękny, zdrowy i bogaty i kłótnie ze wszystkimi niczego nie zmienią. Podstawę suwerenności stanowi możliwie duża, rozwijająca się gospodarka, o czym warto systematycznie przypominać - a nuż kiedyś większa połowa (połowy są równe, jakby ktoś pytał) wyborców to zrozumie. Poczynania PiS zirytowały nawet prof. Staniszkis. Pani profesor, od zawsze popierająca PiS, użyła onegdaj mało dyplomatycznych wyrażeń, by wyrazić swoją dezaprobatę.
Pomijając kwestie ustrojowe, już stosowane metody mianowania wyższych urzędników i menadżerów osłabiają państwo, a podobno PiS zamierza je wzmocnić. Nowy szef policji ustawia swoich, po czym odchodzi i kolejny pracowicie ich zmienia. Przecież to bardzo skutecznie osłabia morale policjantów. Żadne osiągnięcia, zasługi się nie liczą, natomiast liczą się znajomości i diabli wiedzą co jeszcze. Podobnie jest gdzie indziej. Można, moim zdaniem, zrezygnować z, mocno fikcyjnych konkursów, ale nie można zrezygnować z kryteriów.
Lepsze jakiekolwiek niż żadne. Niechby mianowani kandydaci umieli pisać wiersze, szczególnie stosowne hymny pochwalne albo zwyciężyli w biegu na 5 km z przeszkodami, dysponowali zaświadczeniami od proboszczów o systematycznym uczestnictwie w niedzielnych mszach, mieli nie więcej niż 167 cm wzrostu itp. Bo jeśli ludzie nie wiedzą co mają zrobić, by dostać posadę oraz ją utrzymać, to na każdym stanowisku państwowym będą głównie kombinować co zrobić, by nic nie robić, a szybko zarobić. Oraz wyrabiać sobie pozycje gdzie indziej. Trochę podobnie jak polscy królowie z importu - etat króla Polski bywał dla nich jedynie trampoliną do załatwiania spraw gdzie indziej.
Wracając do polityki zagranicznej: nie zawsze i nie wszyscy zdajemy sobie sprawę, że polityka zagraniczna, jak życie człowieka zresztą, składa się z wielu małych kroków, decyzji, czynności, wypowiedzi. Oby kolejny Minister Spraw Zagranicznych którejś RP nie musiał ogłaszać w Sejmie, że "jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor". Przy czym, jak zwykle, nikt poza nami nie zastosuje honoru jako podstawy własnej polityki zagranicznej. Czy zdobycie i utrzymanie mołojeckiej sławy wśród elektoratu jest warte takiej ceny?
Ech... Można pozostawić konkursy, rezygnując z fikcji, ale to chyba tylko działa w firmach prywatnych, gdzie sędziowie konkursowi są osobiście zainteresowani finansowo w znalezieniu dobrego kandydata. Znaczy, ja wiem, niekiedy w publicznych spółkach też... Chodzi o to, że w prywatnych firmach, zysk firmy przekłada się bezpośrednio na grubość portfela sędziego-udziałowca.
OdpowiedzUsuńAlbo wprowadzenie zasady merytokracji do administracji. Zamiast wciąż obowiązującej zasady kompromitacji...
http://goo.gl/ZRbqvm
(W tych Chinach, o których kiedyś wspominałeś, to jednak też tylko teoria. W praktyce tylko mała część stanowisk obsadzana jest drogą oceny wcześniejszych wyników pracy kandydata. Całkiem jak u nas za Gierka. Czemu więc jakoś działa? Wyobraźmy sobie, że w 1970 program ekonomiczny rządu Gierka pisze Mieczysław Wilczek...)
Z merytokracją może nie wyjść. U nas podstawą jest tzw. "ocena subiektywna". Więc subiektokracja? Wbrew pozorom nie. Sobiekracja!
Ocena subiektywna jest aktualnie podstawą działań MSZ.
U nas nawet w firmach prywatnych działa to średnio. Właściciel, owszem, zatrudni możliwie najlepiej przygotowanego kandydata (za odpowiednio duże pieniądze) gdy trzeba rozkręcić interes w Bułgarii albo Kazachstanie, na przykład. Po czym, gdy rzecz się kręci zamieni go na o wiele tańszego kuzyna. Z kolei bywa też, że osoby odpowiedzialne za nabór pracowników niższego szczebla zatrudniają na zasadzie wymiany: ty zatrudnisz mojego u siebie a ja twojego u mnie. Wprowadzenie merytokracji u nas, jako metody budowy struktur, byłoby rewolucją większą niż wszystkie pozostałe razem. Łącznie z kopernikańską. To jest nieprawdopodobne. Zresztą, kto miałby ją wprowadzać? Ci wszyscy, raczej przeciętni i dość przypadkowi politycy? Gdyby w 1970 roku program ekonomiczny rządu pisał Mieczysław Wilczek i ów program byłby realizowany, dzisiaj nie podskoczyłby nam nikt!
UsuńPS. Zapomniałbym się wyzłośliwić... To zdanie o honorze jednak bardziej przekonująco by zabrzmiało, gdyby autor, dokładnie cztery miesiące później (co do dnia i godziny - historia lubi ironię), nie zasuwał raźno z rodziną w kierunku Brześcia...
OdpowiedzUsuńTo, niestety, dość częsty sposób demonstrowania swego przywiązania do głoszonych wartości. Wydaje mi się poza tym, że Beck nie miał większego rozeznania odnośnie dysproporcji sił Polski i Niemiec.
UsuńMarlow The Dog
OdpowiedzUsuńCo się tyczy konkursów,to czeka nas Eurowizja i selekcja polskich kandydatów przez odnowioną TVP.
Podobno Adam Zwierz ma duże szanse...
https://youtu.be/ueaYsx1_jTs
To piękna pieśń, świetnie się nadaje na konkurs. Choć tekst należałoby nieco zmienić. Takie wyrażenie: "...jak zielony młody las" jest zbyt ekologiczne, na przykład.
Usuń