sobota, 19 marca 2016

Czy PiS zdoła pokonać syndrom przemiany chłopa w króla?

Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna rządziła w Meksyku 71 lat, wygrywając kolejne wybory. Konrad Adenauer rządził w RFN 14 lat, Helmut Kohl 16 lat. PiS ma, moim zdaniem, również wszelkie szanse rządzić długo, a nawet bardzo długo. Bowiem prawdopodobnie zrozumiało z grubsza czego chce większość Polek i Polaków. Moim zdaniem, większość chce częściowego powrotu PRL, a ludzie bardzo młodzi oczekują szans życiowych i dochodów porównywalnych z bogatymi państwami Europy.

Stanisław August Poniatowski. Król osadzony
Już wybory w 2001 roku, w których koalicja SLD - UP uzyskała ponad 41%, sugerowały że większość wyborców chce częściowego powrotu PRL. Chodzi najprawdopodobniej głównie o bezpieczeństwo socjalne, ale też o inne elementy, okoliczności i wrażenia istniejące w PRL. Ktoś powie: tęsknota za PRL może cechować jedynie odchodzące już pokolenia. Otóż nie - pokolenie niepamiętające już tamtych czasów jest o nich informowane bezpośrednio przez uczestników i świadków przeszłości, emocjonalnie z nim związanych. Istnieje z jednej strony przepaść międzypokoleniowa , ale z drugiej - międzypokoleniowa więź.

Przykładem druga wojna światowa. Ja jej nie przeżyłem, ale wchodzi w zakres mojej historii, bo mam o niej informację niejako pierwotną - od rodziców, krewnych znajomych, którzy ją przeżyli. Dla pokolenia moich dzieci druga wojna to historia równie odległa jak bitwa pod Grunwaldem. Może być bliska jedynie dla nielicznych, zainteresowanych historią, potrafiących wyobrazić sobie czas (oś czasu), przestrzeń przeszłych zdarzeń, sposób myślenia tamtych ludzi i wiele innych rzeczy. Reszta będzie coś wiedzieć, jeśli wykuje na pamięć daty i fakty oraz póki o nich nie zapomni.

Podobnie wygląda, moim zdaniem, sprawa tęsknoty za PRL. Przy czym PIS, sugerujący ochotę przywrócenia pewnych elementów PRL ma zasadniczą przewagę nad SLD - odwołuje się do tradycji katolickiej i swojskości. Czyli Prawo i Sprawiedliwość dysponuje potężną bazą społeczną. Poparcie dla PiS może zniweczyć jedynie PiS lub wydarzenia od tej partii niezależne - na przykład światowy kryzys gospodarczy. Ktoś spyta: to dlaczego oni dopiero teraz zdobyli pełnię władzy? Nie tylko moim zdaniem, dotychczas skutecznie przeszkadzał p. Jarosław Kaczyński, prowadząc kampanie wyborcze. Siłą rzeczy uwaga wyborców koncentrowała się na nim, a on zawsze potrafił zniechęcić lub przestraszyć wielu z nich.

SLD, w swoim czasie, stracił wielkie poparcie społeczne głównie przez głupotę i arogancję. Głupotą było wsadzenie sobie pod tyłki miny (afery Rywina) i oddanie zapalnika tej miny p. Michnikowi, a arogancją ogłaszanie planu Hausnera elektoratowi oczekującemu zupełnie czegoś innego. Arogancja to rezultat przemiany chłopów w królów.

Swoją drogą, nie rozumiem jakim cudem polscy politycy tak szybko i dokładnie potrafią oderwać się od mas. O oderwaniu świadczy choćby opisana wyżej klęska SLD, przekonanie PO że będzie rządzić wiecznie i wiele innych zjawisk. Rozumiałbym oderwanie się od mas w warunkach długotrwałego istnienia uwarstwienia społecznego (stratyfikacji społecznej). Na Zachodzie, od zawsze, istnieją klasy i warstwy społeczne raczej izolujące się od siebie. Tam przedstawiciele klasy wyższej mogą wręcz nie mieć pojęcia o życiu klasy niższej. Natomiast my dopiero zaczynamy wyrastać z bezklasowego, czyli homogenizowanego społeczeństwa. Przedwczoraj taki polityk mieszkał w bloku i był "zwykłym człowiekiem", wczoraj został posłem, a dzisiaj opowiada o "zwykłych ludziach", sugerując własną, osobistą niezwykłość. To wynik nadmiaru inteligencji czy wręcz przeciwnie?

Przy czym główny element syndromu transformacji "z chłopa król" stanowi niedostrzeganie potrzeb większości społeczeństwa, połączone z komicznym przekonaniem polityków o posiadaniu przez nich wiedzy lepszej. Młodych ludzi pewnie mocno wkurzała narracja p. Komorowskiego i PO o szczęściu w postaci wolności, w tym wolności podróżowania oraz o zasobności sklepów wszelakich. PiS pewnie takich błędów nie popełni.

Za to już popełnia inne - skutkujące pełzającym pogarszaniem relacji z sojusznikami , o paleniu mostów między nami, a Rosją nie wspominając. Oraz pogarszaniem wizerunku, czyli gospodarczej, kulturalnej, politycznej marki Polski. Elektoratu to nie zraża, niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, że ich zarobki zależą także od marki wykonywanego przez nich produktu oraz marki kraju pochodzenia. Podobnie jak nie zraża większości awantura z Trybunałem Konstytucyjnym. Owszem, chcielibyśmy, by się skończyła, ale nie dostrzegamy, by nam jakoś zagrażała. Nie wiem też, czemu p. Macierewicz obsobacza kolejne kraje, może się z kimś założył, że przykładowo do końca roku, obsobaczy wszystkich członków ONZ?

Swoją drogą, opowiadanie p. Macierewicza o demokracji w Rzeczpospolitej Obojga Narodów, obejmującej w porywach najwyżej dziesięć procent ludności, ludności namaszczonej najgłupszym z możliwych kryteriów ( na Zachodzie, od dawna, w demokracji uczestniczyli ludzie zamożni, niekoniecznie szlachetnie urodzeni ), nie świadczy dobrze o rozumieniu procesów społecznych.

Natomiast odgrzewanie Smoleńska uważam za racjonalne z jego punktu widzenia. Bo w PiS i wśród zwolenników tej partii jest chyba wielu zwolenników teorii zamachu smoleńskiego i p. Macierewicz reprezentując ich, jest silny ich poparciem. Najprawdopodobniej chodzi mu o gonienie króliczka, nie o jego złapanie.

Naszych sojuszników może uwierać , raczej niespotykana w demokracjach, pozycja p. Kaczyńskiego - jest tylko prezesem partii i posłem, a podejmuje kluczowe dla państwa decyzje. Ale kiedyś p. Kaczyński i p. Macierewicz przejdą, być może, na emeryturę i PiS stanie się jedną ze zwykłych, europejskich partii. Katolicką i konserwatywną, przewidywalną, broniącą, czasem swoiście pojmowanych, interesów Polski.

Opozycja , jak wcześniej napisałem, nie przeszkodzi Prawu i Sprawiedliwości w dowolnie długim sprawowaniu władzy. Przynajmniej obecna opozycja - ma szczęście, że rządzący proponują jej wojnę o Trybunał Konstytucyjny oraz podają na tacy różne, dziwaczne decyzje personalne, kabaretowe wypowiedzi i inne. Bo, poza tym, opozycja nie ma w ofercie ani znaczących przywódców ani idei. (To znaczy ma jedną ideę - wolność, ale na razie trudno wskazać zagrożenie wolności ). Jej nadzieją jest najpewniej prezes PiS, który swoim barwnym językiem, okraszonym inwektywami, niejako przydzieli opozycji elektorat.

Jeśli Prawo i Sprawiedliwość pokona syndrom przemiany chłopa w króla, a także nie zderzy się z wydarzeniami i zjawiskami, na które nie będzie miało wpływu, to rządzić będzie długo. Zacofania Polski, wywołanego paroma setkami lat trwania gospodarki folwarcznej, opartej na niewolniczej pracy, wprawdzie szybko usunąć się nie da, ale państwo nie musi być jedynie stróżem pilnującym (cudzych ) interesów. Żaden kapitał prywatny przed wojną nie zbudowałby Gdyni ani COP, bo prywatnego kapitału potrzebnej wielkości po prostu w kraju nie było. Obecnie wcale nie jest relatywnie lepiej.

Rządzący (dowolni) albo potrafią skoncentrować wysiłek na rozwoju wybranych gałęzi gospodarki (to zawsze będzie ryzyko), albo Polska z wolna zaniknie. Młodzi, aktywni, wartościowi (cokolwiek to znaczy), wyjadą tam gdzie życie łatwiejsze i można coś osiągnąć, a między Odrą i Bugiem powstanie skansen. Choć, może to całkiem dobra perspektywa?

5 komentarzy:

  1. Ta PRL-Reaktywacja.
    Jeśli taką koncepcję przyjąć - a ona chyba w pewnym stopniu, świadomie lub nie, została już przyjęta - to brak przemiany chłopa w króla, nie musi wykluczać sytuacji, w której chłop zacznie odróżniać siebie (et consortes) od "zwykłych ludzi".
    Myślę tu o znanej sytuacji: "to powiedzcie, towarzyszu Kowalski, co tam słychać u zwykłych towarzyszy".
    ;-)
    I trochę chyba mamy właśnie taką sytuację.

    Ale jeśli chodzi o duże działania promujące gospodarkę, to jestem, niestety, pesymistą. Zarówno projekt Gdyni, jak i COP, opierały się na skrajnie racjonalnych analizach - kosztów, zysków, potrzeb i możliwości. Opierały się też - beż żadnego niepotrzebnego wstydu - na dobrze działających projetach zagranicznych - w wypadku COP ostateczny projekt szedł dalej niż amerykańskie wzory.

    W tej chwili podobnych analiz w ogóle nie widać. Spójrz na projekt ustawy stoczniowej, który wprowadza udogodnienia podatkowe zbliżone do zachodnioeuropejskich, ale jednocześnie ani nie podaje, nawet w przybliżeniu, konkretnych środków na inwestycje ani - przed wszystkim - na badania (które to środki w krajach Europy Zachodniej są, i to dość znaczne), wreszcie nie ma wyraźnie określonego profilu produkcji, specjalności, na którą jest popyt, i która pociągnie za sobą rozwój pozostałych części. Co ma być podstawą tej odbudowy? Przecież proponowane ulgi podatkowe nie tworzą warunków, w których można konkurować z Chinami obniżeniem kosztów produkcji?

    Co nie oznacza, że za platfusiów było lepiej - przeciwnie, mam wrażenie, że to cały czas ten sam sposób myślenia, w którym projekt powstaje poprzez konsultacje w obrębie nieokreślonej grupy ludzi, wśród których albo nikt nie ma żadnego konkretnego pomysłu, albo jeśli ma, to boi się związanej z nim odpowiedzialności, ewentualnie nie może takiej odpowiedzialności uzyskać.

    OdpowiedzUsuń
  2. PS. Autopoprawka - Gdynia na początku też była robiona na zasadzie "jakoś to będzie". Wyżej myślę raczej o momencie, kiedy tym projektem zajął się szwagier Grabskiego. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to, w zasadzie, to samo: czy chłop odróżnia siebie od "zwykłych ludzi" myśląc o sobie jako chłopie, czy jako królu. Mogę to przeżyć. Gorzej, jeśli przeniesiony na etat królewski chłop, nabiera przekonania ze oto wie o wiele więcej niż "zwykli ludzie". Łatwo nabrać takiego przekonania, bo uzyskuje się dostęp do wielu informacji,w tym niejawnych. Poza tym "uogólnienia' funkcjonujące w obiegu publicznym, nie istnieją, w takiej postaci, na różnych szczeblach zarządzania. Taki na etacie królewskim słucha postulatów i propozycji "z dołu" ze zniecierpliwieniem - co wy tam wiecie. Rzadko udaje mu się zobaczyć/ stworzyć całość z wielu elementów. Z tworzeniem pomysłów/koncepcji jest pewnie tak jak piszesz albo gorzej. Bo jak coś się wykluje, to trafia na ścieżkę uzgodnień międzyresortowych, a ponieważ odpowiedzialność u nas jest zawsze rozmyta, to i spójność oraz logika powstałego projektu np.ustawy też są rozmyte...
      Słyszałem, że w II RP, w zasadzie, dbano o racjonalne i oszczędne wydawanie publicznego grosza. To pewnie se ne vrati. Bo kolejne partie rządzące mają coraz więcej klientów, politycy już przyzwyczaili ludność do traktowania państwa jako ich zdobyczy itd.

      Usuń
  3. PRL wrócił.Fakt,że pod irlandzką domeną,ale zawsze.
    http://www.prl.ie/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PRL jak żywa. Swoją drogą: czy oni nam nie powinni płacić za wykorzystanie nazwy?

      Usuń