Wielu ludzi twierdzi, że prezes PiS ma gotowy plan. Ponieważ p. Kaczyńskiego gospodarka najwyraźniej mało obchodzi, plan taki, o czym już pisałem, może dotyczyć głównie sfer ideologii i polityki. Teokracji (hierokracji) prezes raczej nie wprowadzi - nie po to zdobył władzę, by ją oddać. Zresztą wydaje się, że J. Kaczyński traktuje Kościół katolicki instrumentalnie - jako instytucję przydatną do szerzenia moralności narodu oraz stania na straży tej moralności. Ostrzeżenie o podnoszeniu ręki na Kościół wygłosił u o. Rydzyka, nie np. w siedzibie Episkopatu Polski, co może świadczyć o chęci wpływania na ideologię tego Kościoła. Choć nie musi - o. Rydzyka wkurzyły prawdopodobnie groteskowo czołobitne podziękowania i akty strzeliste uwielbienia. Bo okazały się jedyną zapłatą, którą chce się wykpić PiS, za poparcie w wyborach.

Wśród wielu posiadanych rzeczy, a nawet zjawisk mamy też koniec świata.
Prezes osobiście i część "ideologicznych polityków" PiS ma, zdaje się, szczery zamiar nauczyć naród polski patriotyzmu, a nawet prawdziwego patriotyzmu. Podobno już szykują nowe podstawy programowe, w których między innymi, zwiększą ilość zajęć z historii. Otóż moim zdaniem, będzie to czas stracony. Młodzi ludzie,,zamiast opanowywać wiedzę i umiejętności niezbędne, by oni i Polska odnosili sukcesy we współczesnym świecie, zostaną poinformowani o wydarzeniach sprzed wieków i lat. Po czym większość od razu to wszystko zapomni, a mniejszość zada sobie pytania, skutecznie podważające patriotyczny przekaz. Ponieważ, by być patriotą, szczególnie prawdziwym, niekoniecznie trzeba znać historię. Zaryzykuję twierdzenie: o wiele lepiej jest nie znać naszej historii.
Przekonanie, że naród czy społeczeństwo można natchnąć patriotyzmem albo inną ideologią ,ustawiając ją najwyżej w hierarchii wartości , opiera się na oglądzie świata, którego już nie ma. Został zniszczony przez niebywały rozwój sił wytwórczych oraz przez internet (inne czynniki też). Dawniej człowiek w łachmanach był, najprawdopodobniej, biedakiem. Dzisiaj człowiek w podartym ubraniu, jeżdżący przyniszczonym samochodem, zwykle należy do określonej subkultury. To jeden z rezultatów obfitości dóbr i usług, która likwiduje dawną spoistość wizerunku. Przestała istnieć hierarchia szeroko pojętej kultury. Dla wielu ludzi (chyba już większości), nie istnieje ani hierarchia kanałów informacji, ani treści tej informacji.
W świecie p. Kaczyńskiego i moim ilość ideologii, idei, grup społecznych do których można było należeć, była bardzo ograniczona. Obecnie jest tego wszystkiego bez liku. Można być porządnym albo fanatycznym ekologiem, obrońcą zwierząt, wyznawcą różnych religii, ateistą, fanatycznym kibicem drużyny piłkarskiej, hipsterem, osobą wierzącą lub nie w globalne ocieplenie spowodowane działalnością człowieka, squattersem (z wyboru), nacjonalistą, prawicowcem, fanatycznym wielbicielem prezesa PiS, patriotą, prawdziwym patriotą, kosmopolitą itd. Przy czym, już dla ludzi z pokolenia moich dzieci, te idee, ideologie i grupy bywają równorzędne. Czyli, próba uczynienia patriotyzmu, zresztą swoiście rozumianego, nadrzędną ideologią, skończy się uzupełnieniem różnych niszowych ideologii pojedynczymi frazesami. I to w najlepszym wypadku, bo w gorszym, znaczna część młodego pokolenia może odrzucić głoszony (dość siermiężny, jak na razie) patriotyzm razem, z miejscami cokolwiek dziwacznym, moralizatorstwem hierarchii kościelnej, przyjmując (relatywny) nihilizm (rozumiany jako negowanie uznawanych wartości bez proponowania innych) jako swoją filozofię życiową.
Obecnie patriotyzm można, moim zdaniem, budować jedynie na dumie z teraźniejszych osiągnięć Polek, Polaków i Polski, przekonaniu ludności że państwo tworzy dla niej warunki do dobrego życia i wynikającej stąd chęci przynależności do takiego narodu i państwa oraz gotowości uczestnictwa w kosztach utrzymania państwa, łącznie z ryzykowaniem zdrowia i życia w warunkach zagrożenia jego egzystencji.
Patriotyzm jest dużo trudniejszy niż prawdziwy patriotyzm polegający głównie, zdaje się, na uczestnictwie w cyklicznych spędach w Warszawie, wznoszeniu okrzyków oraz wielbieniu Prezesa.
Trzeba tu stanowczo powiedzieć, że w bezpodstawnym szerzeniu pogróżek o bliskim końcu świata Prezesa jest wyjątkowo mało prawdziwego patriotyzmu...
OdpowiedzUsuńStanowczo się zgadzam, że szerzenie nie jest bezpodstawne, a ilość prawdziwego patriotyzmu w nim zawarta jest żałośnie homeopatyczna.
OdpowiedzUsuń