sobota, 26 grudnia 2015

Świat jest zły i tyle

Drażnią mnie okołoświąteczne marudzenia o stanie dzisiejszego świata "bezwzględnego, nieczułego, niemiłosiernego , w którym pogłębia się przepaść między ludźmi sytymi i przymierającymi głodem"*, ze społeczeństwami "często upojonymi konsumpcjonizmem i przyjemnościami, obfitością i luksusem, pozorami i narcyzmem"**, świata pełnego wrogości, nienawiści, wojen i w ogóle. Bo czy kiedykolwiek świat był lepszy? Owszem, dla ludzi starych przeszłość zwykle bywa lepsza od teraźniejszości . Zwłaszcza gdy teraz zdrowie nie dopisuje i trudno nadążyć za wszelkimi zmianami. Ale świat zawsze był bezwzględny, nieczuły i niemiłosierny.

Czy Oświecenie w Polsce kogokolwiek oświeciło?
"Zabijcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich" - może opat Arnaud tego nie powiedział, ale raportował papieżowi Innocentemu III o wydaniu mieczowi dwudziestu tysięcy mieszkańców, niezależnie od posady, wieku czy płci . Parę setek lat wcześniej z dwa miliony Mongołów, zebrawszy do kupy inne ludy koczownicze, pod wodzą Czyngis Chana zabrało się za podbój stu dwudziesto milionowych Chin. Mongołowie podbili Chiny, mordując bezpośrednio i pośrednio połowę ludności. Czyngis Chan, prawdopodobnie jako pierwszy władca, stworzył stosowną ideologię. Ludy żyjące na stepie miały być zdrowsze moralnie od zdegenerowanych ludów osiadłych.

Wojen i wojenek na świecie, prowadzonych z całą bezwzględnością i, często, świadomym okrucieństwem, nikt pewnie nie zliczył. Mordowano, by przestraszyć innych, terroryzowano ludność niewalczącą, w nadziei że ta zmusi do kapitulacji "swoich" walczących. Niemieckie naloty na miasta brytyjskie czy alianckie naloty na miasta niemieckie ,w trakcie II wojny światowej, to przykłady takich działań. Częściowo odtajnione amerykańskie plany strategicznych uderzeń jądrowych na szereg miast potencjalnego wroga - w tym na Warszawę oraz uderzeń operacyjnych na inne polskie miasta, miały widoczny cel: osłabienie potencjału wroga przez zniszczenie jego ludności i infrastruktury. Obecnie jesteśmy potencjalnym wrogiem Rosji -jako członek NATO i , najprawdopodobniej, plany rosyjskie są całkiem podobne. Nawiasem: ogłoszenie przez nas neutralności byłoby i tak nieskuteczne.

Przepaść między sytymi i przymierającymi głodem też bywała o wiele większa w przeszłości niż teraz. Gdy bogata szlachta jadła i piła ile wlezie, biedni chłopi zbierali lebiodę, by jeść cokolwiek. Do wielkiego głodu w Irlandii (1845 - 1849) i śmierci ponad miliona ludzi doszło nie tylko z powodu zarazy ziemniaka. Wielki głód w ZSRR, głównie na Ukrainie, w latach 1932 - 1933 spowodowali bolszewicy, wdrażając kolektywizację opartą na księżycowej ideologii.

Jeżeli ktoś sądzi, że w naszych czasach myślenie przywódców, polityków rządzących (autokratycznych lub demokratycznych), dowódców, prezesów i innych takich się zmieniło, a masy stały się niepodatne na wpływy prymitywnych ideologii , szczególnie sugerujących wyjątkowość tychże mas - myli się głęboko. Milion ludzi umrze czy dwa? Ma, ewentualnie, znaczenie jeśli to nasi ludzie albo ich śmierć źle wpłynie na notowania polityków w demokracji. Jest kilka milionów bezrobotnych? Kogo to realnie obchodzi, prócz bezrobotnych? Politycy pochylą się nad nimi troskliwie w słowach, przed wyborami. Licząc na głosy wyborców.

Dlaczego tak się dzieje i, moim zdaniem, długo jeszcze dziać będzie? Ponieważ politycy i inni realizują interesy swoje i określonych grup społecznych. Interesy, nie żadne zasady moralne, których zresztą nie ma. (Niekiedy politycy -np. bolszewicy realizują program wynikający z fałszywej teorii - wtedy bywa jeszcze gorzej). Ktoś z Państwa zaprotestuje - jak to nie ma zasad moralnych? Przecież jest Dekalog! Niestety, Dekalog zawiera zasady moralne dla pojedynczego człowieka. Nie mówi nic o zbiorowości i nie zawiera wskazówek dla przywódców. Nie znajdziemy w nim odpowiedzi na pytanie: co jest moralne: zamykanie nierentownych kopalń, przez co wielu górników straci pracę i popadnie w biedę czy dotowanie kopalń , odbywające się kosztem wszystkich podatników?

Dla przywódców przydatniejszy byłby utylitaryzm, głoszący że celem działania winno być szczęście jak największej liczby ludzi. Jednak na pytania: co zrobić z nieszczęśliwymi, jak usuwać przeszkadzających w osiągnięciu tego celu i inne nie ma dobrych odpowiedzi. Zresztą w podsumowaniu i tak jestem zmuszony unieważnić moje poszukiwanie uniwersalnych zasad moralnych. Ponieważ żadne struktury złożone z ludzi (niezłożone też) nie posługują się, jako całość, jakimikolwiek zasadami moralnymi. Państwo ma trwać i się rozwijać, przedsiębiorstwo przynosić zyski, adwokaci wygrywać sprawy klientów, sądy orzekać według prawa itd.

Biskupi Kościoła katolickiego i innych Kościołów, ateiści, osobliwie lewicowi i inni, usiłują zastosować skalpel (to chyba prawie coś z Lema) zasad moralnych do badania pancerza, budowy i przeznaczenia czołgu. Wielu ludzi chce, by było moralnie oraz by politycy pochylali się nad nimi z troską , to i jest moralnie oraz politycy się pochylają. Po czym okazuje się, że precyzyjne bomby zabijają winnych razem z niewinnymi, kolejne wojny o pokój, demokrację oraz wolność powodują setki tysięcy i miliony ofiar, wcale nie przynosząc pokoju, demokracji oraz wolności, a pochylanie się nad biednymi raczej obszary biedy powiększa.

Jedną z przyczyn hipokryzji przywódców jest bardzo uproszczone widzenie świata przez masy. Starannie pielęgnowane przez wszelakich moralistów. Może zresztą lepiej, że my, lud, nie znamy i nie chcemy znać prawdy, nawet w zarysie. Stwierdzenie: świat jest zły całkiem wystarcza, po co się męczyć szukaniem odpowiedzi: dlaczego tak jest? Fizjolodzy oraz filozofowie też tego nie wiedzą.

*Kard. Stanisław Dziwisz
**Papież Franciszek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz