sobota, 2 września 2017

Czas zastosować spiskową teorię dziejów w praktyce

Stany Zjednoczone na pewno wygrały obie wojny światowe, osobliwie drugą. Kierownictwo potężnego państwa z wielkimi zasobami, mogło wybierać czas i miejsce udziału w wojnie, nie ryzykując zagrożenia ludności i terytorium USA przez dowolnego z istotnych przeciwników. 

Obecnie ludność i terytorium Stanów Zjednoczonych są zagrożone uderzeniami rakiet z głowicami jądrowymi. Na razie - praktycznie tylko rosyjskich rakiet. Wojna z Rosją grozi obustronnym zniszczeniem, przy jedynie punktowym zniszczeniu Europy (możliwe, że druzgocącym dla jej części ).  

Obiektywnie, co najmniej dobrym rozwiązaniem dla USA byłoby wyprowadzenie wymiany uderzeń jądrowych na tereny Rosji i Europy. Oczywiście, z użyciem głowic amerykańskich. Europa stałaby się platformą dla amerykańskich żołnierzy i sprzętu ofensywnego, wymuszając na Rosji przekierowanie jej ograniczonych zasobów, znacznie zmniejszając przez to ilość i jakość jej środków przeznaczonych do ataku na USA. Pytanie: kierownictwo rosyjskie biernie obserwowałoby rozwój wydarzeń czy uznało, że lepiej ryzykować samobójstwo niż skapitulować? To jest też problem dla Europy (Zachodniej) - wątpię by Niemcy palili się do kolejnego marszu pod Moskwę i Stalingrad, zaś Francuzi chcieli powtórzyć wiekopomny sukces Napoleona. Branie na siebie uderzeń jądrowych też nie jest dobrą opcją. 

Dotychczas głównym czynnikiem blokującym wojnę jądrową jest równowaga strachu. Jednak USA mają potężną przewagę nad potencjalnymi przeciwnikami, także technologiczną. Wydaje mi się, że są w stanie zbudować skuteczną obronę przeciwrakietową, czyniącą bezużyteczną większość arsenału rakietowego Rosji. I znowu pytanie: czy kierownictwo rosyjskie biernie poczeka aż tak się stanie? Oraz co zrobi kierownictwo amerykańskie, jeśli taką obronę posiądzie? Już teraz wielu znaczących polityków USA prze do konfrontacji z Rosją. Istnieje też możliwość, po obu stronach, chęci popełnienia, rozszerzonego na cały świat. samobójstwa przez polityków starych i/lub śmiertelnie chorych. 
Nawiasem, do ostatnich wyborów prezydenckich wielbiłem system polityczno - gospodarczy USA, w tym system wyborczy. U nich nikt Magdaleny Ogórek nie nominuje kandydatem na prezydenta (swoją ścieżką, polityka Millera Leszka też, co najmniej, przeceniałem). Kandydowanie na etat prezydenta USA doszczętnie przygotowanej Hilary Clinton, rocznik 1947 oraz doszczętnie nieprzygotowanego Donalda Trumpa , rocznik 1946, mocno ograniczyło moje uwielbienie. 
Konflikt USA - Rosja nie definiuje, oczywiście, naszego świata. Mamy rosnące w siłę Chiny, Indie, pasztet na Bliskim Wschodzie, być może początki wielkiej migracji ludów, wyraźnie narastającą zmianę klimatu. 

Napisane powyżej ilustruje obiektywną rzeczywistość - czyli rzeczywistość widzianą z pozycji Pana Boga. My, ludzie jesteśmy wprawdzie przymuszeni realizować obiektywne potrzeby - musimy oddychać, pić, jeść, być na Facebooku, ale praktycznie nikt, prócz ewentualnie naukowców, nie jest zaprogramowany na wykrywanie obiektywnej rzeczywistości , a już zwłaszcza na dostosowywanie swoich działań do jej wymogów. Gdyby było inaczej, ponad siedem miliardów ludzi musiałoby podjąć możliwie wszechstronną współpracę, w związku z narastającym zagrożeniem samounicestwienia jak nie wojną, to zniszczeniem środowiska i zasobów planety. Na nic takiego, w większej skali, liczyć nie można, apele naukowców, zawierające zresztą czasem niewykonalne propozycje (zero growth), niewiele zmieniają. Na dodatek, następuje dziwaczna reakcja mas na zmiany - odwrót ku nacjonalizmom i tworzenie ścieżki dla brunatnienia , przynajmniej Europy. 

Można jedynie oczekiwać, że jakoś to będzie, ponieważ jakoś być musi. Choć może czas spełnić oczekiwania wierzących w spiskową teorię dziejów? Powołując niejawne gremium, usiłujące równoważyć interesy państw i innych struktur z głównym celem - zachowania cywilizacji i ochrony środowiska na planecie. 
Pozdrawiam wszystkich. Niech noc i świeże powietrze będzie z Wami!

2 komentarze:

  1. "Pij odpowiedzialnie!"
    Przypominając to - zaskakująco ironiczne* - zalecenie z dawnej kampanii trzeźwości, wyznam, że niedawno chlałem - ale wyłącznie odpowiedzialnie - z kumplem z wojska. I patrz, co za zbieg okoliczności - rozmawiając przy tym o "dziwacznej reakcji mas na zmiany". Doszliśmy do optymistycznego wniosku, że, wbrew pozorom, jest lepiej. Fakt, masowa i powszechna komunikacja sieciowa powoduje, że dziwaczni reakcjoniści (©MarlowTheDog) mają jeden wielki Hyde Park (picie odbywało się w Szkocji, gdzie znajomy się przeniósł) i znajdują liczne, pokrewne duszyczki, ale z drugiej strony, en block, ich liczba stopniowo się zmniejsza. Retoryka PiS przed II wojną byłaby postrzegana jako przesadnie umiarkowana i ugrzeczniona. Dziś 30+ procent zwolenników to nie jest znowu
    jakiś ogromny tłum. Ta ilość zapewne nigdy nie zejdzie w okolice zera, ale jednak cały czas się zmniejsza. Pytanie, do którego dotarliśmy w okolicach symbolicznej, drugiej butelki przesądnego Jurasa** brzmiało: "czy wcześniej dostęp do edukacji spowoduje zmniejszenie tej grupy do poziomu, który w demokracji nie będzie zagrażał stabilnemu i pokojowemu rozwojowi, czy jednak wcześniej międzynarodówka dziwadcznych reakcjonistów zdąży wszystko &%$#*@dzielić..."
    I tym optymistycznym... Miłego, nadchodzącego łykendu!
    ____________________
    *) To i tak było lepsze hasło, niż "radość bez alkoholu" propagowana niedawno przez ekipę, której członkowie wyglądają, jakby bez alkoholu radować się nijak nie potrafili. Zupełnie jak niezapomniani członkowie Bractwa Czerwonych Nosów, czyli wielce szacownej Komisji ds. Niszczenia Alkoholu Wniesionego na Teren Jednostki. Może to, przynajmniej częściowo, ci sami? Wiek się zgadza...
    **) https://goo.gl/aKUUqv

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już szykowałem się, by napisać że międzynarodówka reakcjonistów wszystko rozpirzy, ponieważ wesprze ich skrzeczenie rzeczywistości. Ale to bardzo wątpliwa teza. Porządna edukacja niewątpliwie wzmocni, naturalne u większości ludzi, reakcje. Polegające na szukaniu i wyznaczaniu winnych ich dowolnie opłakanej sytuacji, a także przedsiębraniu właściwych kroków usuwających niedogodności oraz zło wszelakie. Właściwe kroki to, oczywiście, stosowne obrzędy i modlitwy, kierowane do właściwych bogów, znaczy świętych. Nie jestem pewien czy szkolnictwo nasze zapewni młodym wystarczającą wiedzę w tym względzie (do kogo o co się zwracać), ale to zawsze można naprawić. Ciekawe czemu wybraliście akurat Jurasa, jako środek wzmacniający myślenie i wymianę jego rezultatów? Pogodę na weekend chcę załatwić i nie wiem do kogo się zwrócić. Najlepszego!

      Usuń