środa, 27 września 2017

Czy przeciwnicy PiS-u mają swoich reprezentantów - polityków?

Pytanie wydaje się śmieszne. Przecież są partie opozycyjne.Są, ale zdaniem moim, starają się zniknąć z pola widzenia wyborców. Kierownictwa PO i PSL chyba zdają sobie sprawę, że wyhodowały na własnych błędach, pazerności, zaniedbaniach i lenistwie konkurencję,trzymającą obecnie władzę?
Zdjęcie Weroniki

Nie zaczęły jednak od publicznej spowiedzi, wyznania i odcięcia się od błędów oraz wypaczeń. Za to PO ogłosiła się totalną opozycją,umniejszając w ten sposób, dla mnie, wiarygodność krytyki poczynań PiS. Bo z góry zapowiedzieli krytykę wszystkiego. Później, między innymi:
1. Blokowali mównicę Sejmu, walcząc o sprawę, dla ogółu, błahą. Nie zauważyli braku rezultatów?;
2. Walczyli o ocalenie demokracji od jej wroga, czyli PiS-u. Co prawda, KOD nie był dzieckiem PO, a mnie wydał się początkiem społeczeństwa obywatelskiego. Niestety, na jego czele stanął, nieszczęście ty moje, Mateusz Kijowski, jak się okazało, łatwy do grillowania. Oskarżenie o zamach na demokrację niezbyt rozpala większość ludzi i łatwo je ośmieszyć, zwłaszcza jeśli zagrożenie jest hipotetyczne;
3.Zarzucali też PiS-owi zamach na trójpodział władzy, będący podobno ostoją demokracji. Czy oni wiedzą do kogo chcą adresować swoje przesłania? Pewnie z tezą o ważności trójpodziału władzy zgodzili się historycy idei, niektórzy prawnicy , politolodzy oraz publicyści. Reszcie ona zwisa pęczkiem pietruszki;
4. Obecnie, PiS kolejny raz podłożył się opozycji kampanią (aferą) billboardową. Teksty kampanii przypominają te rzucane spod budki z piwem - reforma sądownictwa jest konieczna, bo sędzia ukradł kiełbasę, nie wiem czy użycie środków Polskiej Fundacji Narodowej jest zgodne ze statutem PFN, smakowitym kąskiem może być wykonawca - Solvere Sp. z o.o. itd. Tymczasem PO wymyśliła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS jako capo di tutti capi? To nawet jego rozśmieszy;
5. Filozofują na temat programu 500+, wzbudzając strach jego beneficjentów przed powrotem PO do władzy; 6.Reakcja na żądanie odszkodowania od Niemiec. Przecież to rządzący mogą coś robić lub nie robić w tym kierunku, opozycja może jedynie "życzliwie" czekać na rezultaty;
7. Szukanie wsparcia poza granicami Polski. Zagranica ma generalnie głęboko gdzieś sytuację w Polsce. Jeśli zadziała, to w swoich interesach.

Na przeciwskuteczność działań opozycji wskazują wyniki sondaży - PiS-owi rośnie, choć nie ma spektakularnych sukcesów (być może weta prezydenta naruszyły negatywny wizerunek partii rządzącej jako teatrzyku marionetek jednego aktora). Czyli, coraz więcej potencjalnych wyborców decyduje się poprzeć PiS, prawdopodobnie po prostu z braku lepszej alternatywy. To może być początkiem nieodwracalnego, w krótkim terminie, trendu - PiS stanie się czymś w rodzaju meksykańskiej Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej, sprawującej władzę przez 71 lat. Wygrywającej 14 kolejnych wyborów, ponieważ wyborcy prawdopodobnie uznawali, że opozycja rządzić nie potrafi.

Czy tęsknię do rządów PO i PSL? Niezbyt, jeśli miałaby to być powtórka z przeszłości. Dlatego wciąż oczekuję jakiejkolwiek deklaracji programowej od PO i dostrzegania rzeczywistych zagrożeń dla społeczeństwa i dla Polski, tworzonych polityką PiS. Bo, wynikające chyba z lenistwa umysłowego, "górnolotne" frazesy trafiają najwyżej do części inteligencji i tak wrogiej rządzącej partii.
Na razie, PiS zrobiło parę rzeczy dobrych, a wicepremier Morawiecki i wielu ministrów w rządzie B. Szydłostarają się o rozwój gospodarczy, dostrzegają istnienie ludzi niebogatych, trudności życia na prowincji itp. Niestety, nad nimi i Polską wisi ideologiczny garb Prawa i Sprawiedliwości , wielka władza oraz, nie do końca znane, różne idée fixe prezesa partii.
Irytują mnie i niepokoją:
A. Natrętny prowincjonalizm, rozumiany nie jako przeciwieństwo światowości, lecz twierdzenie: u nas obowiązują takie oto zwyczaje oraz poglądy. One są uniwersalne i jedynie słuszne. Nieakceptujący ich są ludźmi drugiego sortu;;
B. Oparcie się po części na specyficznych ludziach - mściwych, małostkowych, zawistnych;
C. Arogancja - nawet nie udają chęci do przedyskutowania jakichkolwiek rozwiązań z kimkolwiek;
D. Polityka zagraniczna w formie propagandy dla twardego elektoratu;
E. Upierdliwe dzielenie społeczeństwa na plemiona: Lepszych i Gorszych;
F. Używanie durnowatych epitetów do określania nawet nie przeciwników politycznych, a przeciwników konkretnego projektu;
G. Otwieranie przestrzeni dla brunatnych, raczej nieintencjonalne, ale co z tego?;
H. Podejmowanie decyzji ekonomicznych jako decyzji woli Prezesa. Czy istnieją analizy przewidujące sukces Centralnego Portu Lotniczego, oparte na realnych, niechby bardzo naciąganych założeniach?

Środowisk i ludzi nieakceptujących działań PiS jest dużo. Protestują, argumentują, opisują błędy, odkrywają niewygodne fakty itd. Moc ich politycznej reprezentacji z wolna jednak słabnie, wręcz zanika.
Media w rękach rządzących indoktrynują, fakt że niekiedy zabawnie niezdarnie. System oświaty, tu i ówdzie też staje się narzędziem indoktrynacji. Potężną siłę ma autoindoktrynacja - dzięki internetowi, młodzi i starsi ludzie widzą, że ich ksenofobiczne, rasistowskie, faszyzujące poglądy podziela wielu. A wszyscy inni, to lewacy. Także, na przykład, amerykański senator McCain.
Obok walki o władzę, toczyć się powinna wojna z brunatnieniem Polski i Europy. Niestety, na razie brakuje skutecznych, w miarę charyzmatycznych przywódców tej walki , a zwłaszcza tej wojny. Szczególnie politycy opozycji wydają się drzemać w błogim przeświadczeniu, że wkrótce znowu będą rządzić.
Otóż, szanowni: nie będziecie rządzić już nigdy. Sami to załatwiacie.Prawdopodobnie dopiero mowy przywódca, tworzący nową formację polityczną zdoła zmienić sytuację.

5 komentarzy:

  1. Na PO położyłem krzyżyk dawno temu. Mniej więcej w momencie przygarniania bardzo dziwnych osobników - dość oczywistym musiało być dla każdego sensownego obserwatora, iż tymczasowe, niepotrzebne wzmocnienie sejmowej przewagi w dłuższej perspektywie doprowowadzi do klęski wyborczej.
    Centralny Port Lotniczy, czyli CPL. Nie wiem, czy pamiętasz, ale to bynajmniej nie jest nowy akronim! :D
    Znamy go lepiej w zsylabizowanej nazwie "Cepelia".
    I to właściwie dobrze wyjaśnia naturę przedsięwzięcia. "Cepelia" miała oślepiać cudzoziemców blaskiem sztuki ludowej, rozkwitającej w życiodajnych promieniach słońca PZPR. CPL2017 ma oślepiać cudzoziemców blaskiem cudu gospodarczo-techniczno-komunikacyjnego, rozkwitającego (etc. etc.) PiS.
    Z tym, że oryginalna Cepelia była przedsięwzięciem na stosunkowo małą skalę i - poza nazbyt częstą promocją pseudoludowego kiczu - generalnie nieszkodliwym a niekiedy pożytecznym (znam paru niezłych grafików, którzy bez fuch dla Cepelii chyba by nie przetrwali lat tuż po studiach :)
    Poważne problemy zaczęły się, kiedy Cepelia przestała wystarczać, a międzynarodową wizytówką kraju miały stać się megaprojekty, tworzone bez rzetelnej oceny zysków i strat, na fali rozmarzonej gigantomanii. Za powstaniem Huty Katowice nie stały przecież, wbrew popularnej wówczas plotce, dostawy czołgów dla ZSRR. ZSRR nie potrzebował czołgów z Polski. Projektanci przedsięwzięcia myśleli w kategoriach ekonomii postulacyjnej - skoro za metr stali na rynkach światowych płacą tyle a tyle, to my wyprodukujemy 90 miliardów metrów stali, sprzedamy na tych rynkach, spłacimy długi, a za resztę sprowadzimy banany na święta.
    Dziś projektanci CPL zakładają coś bardzo podobnego, tyle że są au courant i w ogóle na bieżąco prawie jak woda klozcie, więc hutę zastąpili hubem.
    Czasy się zmieniają, propaganda sukcesu ciągle w modzie. :(
    PS. To jak z pieprzeniem o nadwyżce budżetowej. Jeśli mam dług jak cholera i zarobiłem ekstra kasę z niespodziewanej fuchy, to nie mam nadwyżki budżetowej, tylko trochę dług zmniejszę...

    OdpowiedzUsuń
  2. Największy problem z Cepelią, to kapryśny rynek. Twórczość ludowa bywa raz modna, innym razem obciachowa. Formuła takiego przedsięwzięcia musiałaby być odpowiednio szersza. Huta Katowice zaciążyła na gospodarce kraju, tak jak piszesz, z powodu rozmiarów. W mniejszej skali dałaby efekt modernizacyjny - zużycie energii i surowców było w niej zdecydowanie mniejsze niż w starych śląskich hutach. Znajdujących się na dodatek często w środku miast. CPL może zaciążyć mocniej na gospodarce niż Huta Katowice. Nie tylko zużyje duże środki na budowę, ale może wymagać wieloletniego dotowania z marną perspektywą wyjścia na plus. Nadwyżka budżetowa powstała chyba trochę ze zmiany księgowania, trochę z uszczelnienia systemu podatkowego oraz dzięki wzrostowi gospodarczemu. Jest przejściowa i chyba do zmniejszenia długu nie zostanie użyta. Pozdrawiam Cię przed końcem tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że rynek kapryśny, to święta prawda, ale też Cepelia, której zawdzięczamy dramatyczne przedefiniowanie staropolskiego "chałupnika" :) w dużej mierze leciała sztampami "obowiązujących wzorów ludowych". Kolekcjonerzy sztuki ludowej nie kupowali w Cepelii okazów do swych kolekcji, bo autentycznym twócom ludowym niezwykle trudno było się do Cepelii przebić. Słowo stało się w tej organizacji ciałem i w 90 procentach była to faktycznie centrala nie "twórczości ludowej", a "przemysłu ludowego". Co w sumie też było ważne, przynajmniej rzemiosło było w jakimś stopniu wspierane, ale trochę jednak szkoda. Autentyczna sztuka ludowa jest często równie trudna w odbiorze jak, na ten przykład, sztuka nowoczesna.
      Masz oczywiście całkowitą rację i z Hutą i z CPL. Z HK był jeszcze i ten problem, że jej powstaniu nie towarzyszyła likwidacja tych starych. Nie bardzo wierzę w powstanie CPL - choć i tak będzie nas sporo kosztował. To jest "Miś" na miarę naszych możliwości, obawiam się. (Czyli jednak znów jakby Cepelia).
      I tym tragikomicznym akcentem - pozdrawiam sobotnio!
      :D

      Usuń
    2. PS. Bym zapomniał. Te brakujące 10% to była ekipa w rodzaju moich znajomych, którzy wprawdzie wieś oglądali wyłącznie przez okna pociągu pospiesznego, ale projektowali dla Cepelii np. wzory pasiaków łowickich. ;)

      Usuń
    3. Wątpię, by Cepelia zarobiła na swoje utrzymanie,gdyby zajmowała się jedynie autentyczną sztuką ludową. Pewnie mogliby wspierać ową sztukę jakąś, utrzymywaną przez siebie strukturą. Mnie się wydaje, że branża czy instytucja działająca w obrębie, wąsko rozumianej, kultury winna umieć zarabiać na swoje utrzymanie na, w miarę masowym, rynku. Po to by mieć środki dla wytworów raczej niszowych.Chyba, że ma się zamożnego mecenasa.Dawno temu pracowałem przez chwilę w Fabryce Porcelany "Bogucice" w Katowicach. To była prawie manufaktura, zatrudniająca z 800 ludzi. Mieli chyba doskonałych projektantów i prawie cała produkcja szła na eksport. Jeszcze za czasów PRL szarpnięto się na rewolucyjną modernizację, wprowadzając piece tunelowe oraz automatyzację. Po czym moda na porcelanę się skończyła...Swoją drogą, ciekawe: Ikea stworzyła narrację o skandynawskiej prostocie jedynie w ramach marketingu, czy na czymś się oparli? Obawiam się, że CPL to Miś ponad nasze możliwości.Pozdrawiam Cię w poniedziałek

      Usuń