poniedziałek, 27 lutego 2017

Kobynieszczę

Kobynieszczę to zmodyfikowana wersja produktu o nazwie Kontemplator Bytu Szczęsny. Lema Kontemplator czerpie ekstatyczną przyjemność z oglądu otoczenia oraz dowolnych doznań, także wtedy gdy dostaje w dziób. Kontemplator Bytu Nieszczęsny winien odczuwać ekstatyczną nieprzyjemność, graniczącą z bólem istnienia z tych samych powodów co pierwsza wersja.

UFO jak żywe. Albo Znak. Zdjęcie Stefana
Czemu "powinien"? Bo projekt nie polega na zbudowaniu robota, a na przekształceniu mas ludzkich w masy kobynieszczę. Moim zdaniem, jest to cel działalności wielu Kościołów instytucjonalnych ( kościelnego aparatu). Nie wiem czy do końca uświadomiony. Człowiek nie powinien, a nawet nie może być szczęśliwy na tym łez padole. Ponieważ czeka go szczęście wieczne. Nauczanie sugeruje kierowanie całej pary życia w gwizdek, czyli w transcendencję. Należy tylko przestrzegać tabu, brać udział w stosownych ceremoniach i obrzędach, ewentualnie czynić, bliżej nieokreślone, dobre uczynki.
Protestanci, o wiele lepiej niż katolicy, poradzili sobie z przywiązaniem religii do realnego życia. Liczy się u nich (protestantów) praca i jej efekt - miła Bogu zamożność.
W katolicyzmie, mimo zmiany akcentów, praca niezbyt się liczy, a zamożność bywa podejrzana.

Jeszcze lepiej niż katolikom poszło prawosławnym - u nich zamożność to grzech sam w sobie. By stać się bezgrzesznym , trzeba niezwłocznie rozdać majątek ubogim. Prawosławie przebijają niektóre religie Wschodu, głoszące konieczność takiego życia, by prawie nie żyć. Przez umartwienie do szczęścia. U nas Niebo się należy za umartwienia. Buddysta ma za to szansę reinkarnować w żabę, zjedzoną przez Francuza bez pomocy widelca.

Części aparatczyków islamu nie wystarczają kontemplatorzy nieszczęśliwi. Usiłują przetwarzać wiernych w morderców i morderców- samobójców.

Polacy, prócz powyższego, narażeni są na propagandę martyrologiczną. Chyba dość znaczna liczba osób to nieszczęśliwi kontemplatorzy historii Polski.

Jeśli kobynieszczę stanowi, niejako wynikowy, cel religijnego nauczania, to czemu ponad 60 procent Polaków deklaruje zadowolenie z życia? Bo najwyraźniej słuchamy napomnień kapłanów jak radia, które sobie brzęczy (jeśli to nie Radio). Może kiedyś wierni przeżywali coś w rodzaju dysonansu poznawczego, słysząc w kazaniu głoszonym przez bogatego: "Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego", ale to było dawno i nieprawda.
Swoją drogą, czy powszechny upadek autorytetów nie zaczął się od księży? Stosunkowo niedawno tylko oni oraz nauczyciele podstawówek nauczali masy.

My, lud nie bardzo teraz mamy komu i w co wierzyć. Przyzwyczailiśmy się do czytania i słuchania oczywistych kłamstw oraz hipokryzji tabunów moralistów i zakładamy, że wszyscy, a już szczególnie osoby jakoś publiczne, kłamią. Nie mamy wiedzy ani chęci by ogarnąć stan rzeczy, toteż budujemy własne, proste, światy. Zawsze je budowaliśmy, ale obecnie są widoczne dla ogółu, bo w internecie powstają.

Pytanie, czy tylko lud buduje owe alternatywne, informacyjne światy. Czytam i słucham ocen i proroctw przeciwników Trumpa oraz przeciwników PiS z pewnym takim zrezygnowanym zdziwieniem. Bowiem oceny wydają mi się bardzo powierzchowne, a proroctwa to pobożne życzenia. Ich autorzy albo podobnie jak lud nie mają stosownej wiedzy i chęci, albo nie chcą (nie potrafią) posiadanej wiedzy użyć. Ale kontemplować, kontemplują. Kobynieszczę?

5 komentarzy:

  1. Trochę niezależny ogląd Polaków jako masy.
    Nieco fantastyki dla dodania transcendentalnego rytu przemyśleniom.
    Chwila szczerości przy okazji oceny kościelnych wygibasów.
    I na koniec to nicniemogące wyznanie, właściwe dla przedstawiciela kobynieszczę.

    Przenikliwe postrzeganie rzeczywistości (to jest komplement) nie zawsze, jak widać, przekłada się na próbę jakiegokolwiek przeciwdziałania dostrzeżonym i nieakceptowanym przez obserwatora, chociaż właściwym dla jego otocznia zachowaniom (to jest przytyk).
    Serdecznie pozdrawiam i czekam na powrót z Kobynieszczęlandii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki uniżone za komentarz, komplement, a nawet przytyk. Niestety, nie wiem jak zatrzymać niekorzystny, moim zdaniem, rozwój wydarzeń, który nie jest wcale czasowym odchyleniem czy wypadkiem przy pracy. Prawdę pisząc, nie rozumiem szeregu decyzji i wypowiedzi, na przykład polityków europejskich, o których dotychczas sądziłem, że są racjonalni oraz pragmatyczni. Nie sądzę też, by czołowi politycy PiS dostrzegali rolę w jakiej występują: uczniów czarnoksiężnika. Coraz trudniej będzie mi opuścić Kobynieszczęlandię z powodu SKW (Starość Kuźwa Starość) oraz osobistej fazy regresu. Dzięki za pozdrowienia, także serdecznie Cię pozdrawiam.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem, czy historię kontemplują, czy historyjki? Pojęcie "historii", jako pewnej dziedziny poznania, opiera się jednak na zakładanej neutralności ideologicznej faktów i procesów. Dlatego historyk - w odróżnieniu od histeryka - ma obowiązek uwzględniać wszystkie dane. Histeryk dzieli dane na właściwe i niewłaściwe, właściwe eksponuje, niewłaściwe lekceważąco odrzuca.
    ...
    Uzyskanie wiedzy jest dziś daleko łatwiejsze niż dawniej. Tym bardziej widoczny stał się problem krytycznego analizowania uzyskanych informacji. Za zmianami w dostępie do informacji nie podążają zmiany w edukacji.
    Brak chęci, o którym wspomniałeś, jest tu bardzo istotny, a relacja z kościołami bardzo ciekawa - niektóre ową niechęć wykorzystują bardziej intensywnie, inne mniej. Oczywiście, im bardziej ją wykorzystują, tym bardziej, jak piszesz, ją propagują, ale to rodzaj symbiozy.
    Każdy dynamiczny układ ma tendencję do wyboru drogi stawiającej najmniejszy możliwy opór - w społeczeństwie ludzi to szkoła ma przeciwdziałać temu zjawisku, ale w tej chwili system edukacji chyba kieruje większość ruchu w koleinę. Owszem, można to nadrabiać samemu, ale znów - wymaga to wysiłku i nieprzyjemnego procesu autokrytyki więc także przy nadrabianiu wielu z nas wybiera drogę najmniejszego oporu i zamiast krytycznie analizować, pozoruje, bezkrytycznie powtarzając przeczytane gdzieś, głupawe krytykanctwo... Zamiast krytyki i historii, nazbyt często pojawiają się kretynizm i histeria.
    Muszę się jednak zgodzić z konkluzją @Marek Marczuk i też wezwę do powrotu!
    :D
    Zgadzam się z twoimi obserwacjami, ale myślę, że to, co obserwujemy, jest dość typowym tarciem w ruchu progresywnym (nie mam na myśli klasycznych opcji politycznych, a rozwój społeczny). Naturalmente, jak zawsze, pojawia się pytanie, czy nie jest to jeden z momentów, kiedy ten ruch nie zostanie czasowo wyhamowany przez symbiotyczne pasożyty...
    Pozdrawiam cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie, czy ruch jest progresywny, a przynajmniej dlaczego miałby być ciągle progresywny? O ile wiem, następcy ewolucjonistów podkreślają probabilistyczną naturę wpływu technologii na rozwój społeczny, dopuszczając czasowe (?) odwrócenie sprzężenia: nie technologia determinuje rozwój struktur społecznych, idei itd., a wartości, idee i struktury określają stan technologii. Co zresztą widać u takich Amiszów, na przykład. Czyli mocno konserwatywne, wsteczne ideologie mogą zatrzymać ruch naprzód , a nawet zmienić jego kierunek o 180 stopni. Może zresztą już osiągnęliśmy technologiczną osobliwość? Osobiście mnie to niezbyt martwi: sam jestem w fazie regresu, ale wolałbym by moi bliscy żyli w lepszym świecie niż mój. Trudno mi wrócić z Kobynieszczęlandii choćby z powodu SKW (Starość Kuźwa, Starość) Dzięki za komentarz i pozdrowienia. Również serdecznie Cię pozdrawiam.

      Usuń