Państwo profesorstwo D. dali
mocny wywiad. Pan Hartman, też profesor, napisał coś o ciemnej kruchcie. Mnie to nie pasuje. Znałem bowiem trochę ludzi, także księży i niczego podobnego od nich nie słyszałem. Zbliżone do zawartych w
mocnym wywiadzie tezy, wygłaszały niekiedy szacowne panie, słuchaczki Radia Maryja a i to w apogeum przywiązania do Radia. Dlatego wydaje mi się, że źródła mocnych poglądów trzeba szukać poza Kościołem. Co nie znaczy odrzucania ich przez Kościół katolicki i inne Kościoły. Które wspierają tradycjonalizm z oczywistych względów: same, w większości, są tradycją i tradycję tworzą.
Dokąd to? Przemyśl to jeszcze.
Tradycjonalizm ów (czyli nasz) opisał z grubsza W. Reymont w "Chłopach", a dokładniej i dobitniej zrobił to E. Redliński w "Konopielce".
Przy czym, zauważmy, przywiązanie do tradycji jest chyba istotną cechą większości grup społecznych i społeczeństw. Trudno, by było inaczej. Grupa, społeczeństwo, starannie pozbywające się tradycji, pędzące bez hamulców ku nowoczesności, rozpłynęłyby się w nicości. Co prawda, przywiązanie rodzi czasem nadmierny, a niekiedy śmieszny opór przed wprowadzaniem nowych rozwiązań, nawet takich, na których nikt nie traci. Kiedy w Warszawie, w XIX wieku, zabierano się za budowę wodociągów i kanalizacji, rozległy się głosy o higienicznej rozpuście, na którą nawet Paryża nie stać, wyrażano też obawy o straty dla rolnictwa. Parasol przeciwdeszczowy w Wielkiej Brytanii krytykowano, jako pochodzący od Francuzów i stanowiący kolejny przykład ich zniewieściałości. Jeśli już jesteśmy przy Wielkiej Brytanii - nie wiem jakim sposobem, w tak konserwatywnym społeczeństwie (?), pojawiło się tak wielu wynalazców?
Na ile my, Polski i Polacy jesteśmy konserwatywni albo i tradycjonalistyczni, nie wiem. Zwycięstwo wyborcze PiS, partii głoszącej tradycjonalizm, niekoniecznie oznacza przewagę
tradycjonalistów nad
postępowcami. PiS wygrało, a dokładniej PO przegrało, bo ci pierwsi trafnie odczytali nastroje społeczne, a drudzy spieprzyli wszystko co spieprzyć mogli. Tradycjonalizm nie był eksponowany w kampanii wyborczej, raczej jest gratisem, podobnie jak katastrofa smoleńska.
Niepokoi mnie wyraźne zwiększanie znaczenia tradycjonalizmu i dość płaskiej, opartej na emocjach, ideologii w ogóle, w tzw. całokształcie polityki PiS. Od gospodarki i finansów jest tylko wicepremier Morawiecki, reszta kierownictwa zajmuje się ideologią oraz wydawaniem pieniędzy, ewentualnie zarobionych przez wzmiankowanego.
Zaś dane GUS o gospodarce są takie sobie. Konsumpcja prywatna wzrosła o 3,9% rok do roku co, zdaniem analityków BZ WBK, świadczy o zbyt małym wpływie programu 500+ na wydatki gospodarstw domowych. Inwestycje spadły o 7,7% , w tym prywatne o 5% (według prof. Gomułki), import rósł szybciej niż eksport, wskutek rosnącego popytu konsumpcyjnego. Mnożą się sygnały o kłopotach budżetu. OECD i inne instytucje obniżają prognozy wzrostu polskiego PKB. Skończyła się deflacja -ceny żywności już rosną. To dobrze dla budżetu, ale niekoniecznie dla konsumentów.
Możliwe, że opisany stan jest przejściowy. Rosnąca konsumpcja i nowa perspektywa budżetowa UE spowodują, w przyszłym roku, wzrost inwestycji, dzięki czemu wzrost PKB przyspieszy.
Jednak politycy PiS mogliby w końcu zrozumieć, że nieskładne opowiadania o planach zmian systemu podatkowego oraz innych, bardziej czy mniej rewolucyjnych pomysłach, powodują jedynie niepewność przedsiębiorców i inwestorów. Snucie mglistych planów i przedstawianie ogólnikowych propozycji przystoi think tankom i innym organizacjom, nie ministrom.
Gorzej, jeśli opisany stan przejściowym nie jest. Kierownictwo PiS o gospodarce i finansach wie niewiele i w takiej sytuacji skoncentrować się może na maskowaniu rzeczywistości akcjami wymierzonymi w rzeczywistych i domniemanych wrogów, także nieżyjących czy wykrywaniu i tworzeniu winnych. Całkiem dobrą metodą twórczego zaangażowania mas by, przynajmniej , czasowo, nie dostrzegły ewentualnego pogorszenia warunków życia jest wojna ideologiczna z tym przeklętym genderem, grożącym depopulacją, niegodną depilacją, złowrogimi cyklistami, z żądaniem duportacji (t
o nie ja, to Marlow) nieprawomyślnych postępowców i wszelakiego lewactwa.
Na pierwszy rzut oka, pomysł wygląda śmiesznie, na drugi mniej. Bowiem upierdliwe powtarzanie dowolnych poglądów, niechby średniowiecznych albo rodem z "Konopielki", tworzy co najmniej przekonanie o ich równorzędności z poglądami dotychczas dość powszechnie podzielanymi. Jeśli to się jeszcze zleje z bańkami informacyjnymi, których pełno w internecie, to powstanie mikstura naprawdę depopulacyjna. Bo, przykładowo, duża liczba antyszczepionkowców sprowadzi pandemie dziesiątkujące, cofniętą do średniowiecza, ludzkość.
Na wszelki wypadek: Vivat Rex. Fiat lux.
Wywiad
Blog J. Hartmana