Choć nie do końca - np. granicę wschodnią Polski nasi przodkowie ustanowili po walkach z Ukraińcami, bolszewikami i inkorporacji Wilna, a na kształt granicy z Niemcami istotny wpływ miało zwycięskie powstanie wielkopolskie.

Niby jest pogoda, ale robi się mglisto
Później mocarstwa poświęciły, na ołtarzu pokoju, Czechosłowację oraz podstawiły Polskę pod uderzenie Niemiec i ZSRR. Po II wojnie światowej o naszym losie i naszych granicach zdecydowali przedstawiciele trzech zwycięskich mocarstw.
- Po co o tym pisać - zdziwi się pewnie Czytelnik. - Przecież wszyscy w Polsce to wiedzą. Niestety, wcale nie wszyscy. To znaczy, werbalnie wiedzą, ale do ich świadomości rzecz jakoś nie może dotrzeć. Radość z kłopotów UE jedynej, prócz NATO, istotnej organizacji, w której wszystkie państwa mają jakiś udział w podejmowaniu decyzji, żądanie rozluźnienia struktury UE i wzrostu znaczenia państw narodowych (czyje znaczenie wzrośnie bardziej: Polski czy Niemiec?), nacisk na suwerenność rozumianą najwyraźniej jedynie ideologicznie (a odczepcie wy się od nas z gender, związkami partnerskimi, ateizmem i cyklistami) o tym świadczą. Tymczasem, jeśli ktoś sądzi, że decydowanie o losach słabszych państw i narodów bez ich udziału jest wynaturzeniem, a samostanowienie lub demokratyczne, z udziałem słabszych, podejmowanie decyzji - światową normą, to żyje w baśniowym, wirtualnym świecie.
Już za dwadzieścia lat znaczące centrum świata może powstać w Azji. Czyim kosztem? USA? Mało prawdopodobne. Raczej kosztem starej, zrzędliwej, kłótliwej Europy, zwłaszcza jeśli ta podzieli się na, warczące na siebie, plemiona. Za rok albo dwa, jeśli nacjonalizm w Europie, uruchomiony zapalnikiem typu uchodźcy, będzie rósł w siłę, duży wpływ na politykę Niemiec i Francji mogą zdobyć partie nacjonalistyczne zwane populistycznymi, orientujące się na Rosję. Nie, nie wydadzą nas Rosji, nie zrezygnują też z sojuszu z USA. Poszerzą tylko przestrzeń politycznych manewrów, raczej ignorując nas i nasze interesy. Istnieją też inne zagrożenia, a ja nie widzę u nas istotnych sił politycznych zdolnych do rozpoznania głównych zagrożeń i przeciwdziałania im.
PiS, usiłując rozkręcić gospodarkę robi, moim zdaniem, dobrą robotę, choć postawienie na samochody elektryczne wygląda na szarżę. Jednak lepsza szarża niż czekanie aż gospodarka sama się rozwinie. Z drugiej strony, PiS buduje struktury państwa na obraz i podobieństwo socjalizmu z religijną twarzą, może też wprowadzić, motywowany religijnie, zakaz pracy w niedzielę i całkowicie zakazać aborcji. Pamiętają Państwo jak propaganda państw, szykujących się do rozbioru Polski, opisywała Rzeczpospolitą Obojga Narodów? Opozycja, z kolei, nie ma mi nic istotnego do powiedzenia. Marsze KOD-u kojarzą się z kultem cargo - bo czy oni nie założyli przypadkiem: PiS maszerowało i maszerowało aż doszło do władzy, więc zróbmy podobnie?
Zresztą, wszystko jedno. Opozycja nie wygra wyborów, chyba że PiS je przegra, strzelając samobóje. Zaś dobra pogoda dla nas jeszcze trochę potrwa.
Cała nadzieja w tym,że póki co ruskie leją wodę z samolotów,by gasić pożar.Gorzej będzie,jak zaczną zrzucać środki pożary powodujące.Na kopanie studni może nie starczyć nam czasu...
OdpowiedzUsuńStudnie i tak nie wystarczą do gaszenia lasów.Lepiej, póki nic się nie pali, budować wodociągi.
UsuńA ci uwierzyłem z tą dobrą pogodą, co to jakoby miała jeszcze potrwać!
OdpowiedzUsuń:(
@Andrzej Jędrasik Leją wodę, powiadasz... Gaszą pożar, powiadasz...
http://i.imgur.com/jeEjhJh.jpg
Przepraszam. Choć napisałem w Ziemiance, że moje prognozy rzadko się sprawdzają.
Usuń