
Przyszły, wspomnieniowy obraz Ojczyzny. Wprawdzie cień odchodzi, nie odjeżdża i nie złamał rąk na pancerzu. Poza tym to National Botanic Gardens w Kilmacurragh, ale jakże podobny. Zdjęcie Marii.
W wywiadzie, udzielonym p. Cezaremu Michalskiemu,* p. Hübner krytykuje politykę PiS w Unii Europejskiej, przecież nie obcego mocarstwa, lecz organizacji do której sami wleźliśmy. Niestety, chyba żaden z komentatorów lepszego sortu [auuu], nie dał stosownego odporu bałamutnym twierdzeniom tej pani, a ja czuję wewnętrzny przymus. Otóż, nieprawdą jest, że silna zwarta i gotowa Polska, o Litwie, Łotwie czy Estonii nie wspominając, nie potrafi sobie zapewnić suwerenności. Potrafi i potrafiła w przeszłości! Przed wybuchem II wojny, mieliśmy od tego marszałka Rydza - Śmigłego:
Nikt nam nie zrobi nic
Nikt nam nie zrobi nic
Bo z nami jest
Bo z nami jest
Marszałek Śmigły Rydz!
Obecnie nie mamy Marszałka, ale jest Ojciec Dyrektor. Jak jeszcze niepowszechnie wiadomo, Wehrmacht w 1939 roku, wkroczył na ziemie polskie wyłącznie w celu obrony nas przed Armią Czerwoną. W bliżej niezbadanych jeszcze przez wybitnych, niezachwianych emocjonalnie historyków [pop] okolicznościach, doszło do paru wyizolowanych starć, ale później nasza granice wschodnia została przesunięta aż do Stalingradu. Niestety, bohaterski Wehrmacht nie wytrzymał naporu wschodnich hord. Wtedy do akcji ruszyli Żołnierze Wyklęci [pop], zdobywając Warschau (zniszczoną przez lewaków), Danzig, Kolberg, Breslau, Posen i inne miejscowości, przełamując Pommernstellung i docierając do stolicy komunistycznej NRD. Wzmiankowani chcieli też ruszyć na Moskwę, ale polscy komuniści im nie pozwolili.
Co gorsza, pod przewodnictwem zdradzieckich komunistów, gorszy sort Polaków odbudował Warszawę i inne polskie miasta, a nawet zbudował przemysł i takie tam. Zniszczenie bezcennych ruin Warszawy, w otoczeniu których najwybitniejszy poeta, jedyny rzeczywiście prawdziwy Polak w dziejach, mógłby rymować o Ojczyźnie naszej, przy wtórze bałałajki, było czynem niegodnym, osłabiającym patriotyzm Polaków. Nie należało niczego odbudowywać i absolutnie nic nie budować, skupiając się na walce do ostatniej Polki i ostatniego Polaka o suwerenną Polskę.
Ale nic straconego - czas walki może nadejść znowu. Minister Macierewicz tworzy na tę okoliczność brygady Obrony Terytorialnej. Mam nadzieję, że w tracie szkolenia żołnierzy zostaną wykorzystane bogate doświadczenia powstańców walczących w zwycięskim powstaniu styczniowym. Zresztą NATO - organizacja składająca się z USA, jak zwykle nas obroni. Wespół z Najświętszą Panienką oczywiście, która rzucała już handgranatami w bolszewików w 1921 roku. Przygotowując się do wojny, trzeba pamiętać o wybudowaniu odpowiedniej ilości samoobsługowych grobów ze słodyczami. Dla prawdziwych patriotów skandujących : "jak słodko jest umierać za Ojczyznę!"
Zaś żeby najskuteczniej chronić prawdziwą Polskę i mieć pewność, że nikt nas ani naszego terytorium nie posiądzie przez parę setek lat, trzeba przejść do innego świata, bombardując się odpowiednią ilością głowic jądrowych. Niskie powietrzne lub naziemne wybuchy jądrowe skutecznie skażą promieniotwórczo terytorium oraz zapewnią Niebo, czyli szczęście wieczne dla (prawie ) wszystkich Polek i Polaków! Znaczna część ludności nie zgodzi się na takie rozwiązanie? Przecież prawdziwy Polak to katolik, który nie odmówi pójścia do Raju pełnego hurys (ups, chyba coś pomyliłem). Paru procentom niewierzących i gorszemu sortowi da się trochę czasu na uwierzenie i już.
Jakiś upierdliwy osobnik, za przeproszeniem, myślący, spyta w tym miejscu: a co to za sukces, przecież Polski nie będzie? Będzie i to jak będzie!!! Prawdziwie będzie, jak nasze liczne, moralne zwycięstwa, bo w sercach i szerokich (auuu) umysłach wybranych Prawdziwych, udających się na emigrację. By tam wielbić Polskę i tęsknić do tych pól malowanych uroczymi ruinami. Ponieważ jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor. Zaś honorowe postępowanie ludzi naprawdę wybitnych polega na sprawnym opuszczeniu kraju w cztery miesiące po wygłoszeniu przemówienia o honorze.
Zapiski starego oficera prowadzącego:
Pacjent przebywa na tut. Oddziale kilka lat. Nie stwarza zagrożenia ani dla siebie, ani dla otoczenia. Próbujemy go bezskutecznie wypisać. Odmawia opuszczenia naszej placówki leczniczej, twierdząc, że nie chce iść do psychiatryka...
*Wywiad z Danutą Hübner
auuu - autocenzura
pop - poprawność polityczna
AUUUU!
OdpowiedzUsuń;-)
Nie straszny nam eurokrata
Nie straszny nam eurokrata
Bo z nami jest
Bo z nami jest
Ojciec Dyrektor, tra ta ta!
http://www.andrzejrysuje.pl/wp-content/uploads/2015/11/Bliski-Wschod1.png
;-)
No tak, linia w prawym górnym rogu obrazka winna być zamknięta z prawej.
UsuńMamy szczęście, mając takiego Ojca!
Najbardziej to mnie te hurysy rajcują!
OdpowiedzUsuńReszta ciut mniej...
Przepraszam,widoczek z Wicklow też zacny.
OdpowiedzUsuńRajski prawie.
Do siedemdziesięciu hurys możesz mieć podobno. Zupełnie podobny widoczek wisiał u mojej św.pamięci teściowej. Dodatkowo była na nim woda.
Usuń