wtorek, 15 sierpnia 2017

Patriotyzm

Patriotyzm ,dla mnie, to uznanie kraju zamieszkania za swoją ojczyznę, dążenie do spełnienia swych potrzeb, aspiracji, zrobienia kariery w tym kraju, z wnoszeniem swojego wkładu w jego rozwój oraz gotowość do jego obrony w razie konieczności. Tworzenie rodzajów patriotyzmu przez przeciwstawienie gotowości do oddania życia za kraj uczciwemu płaceniu podatków,to bzdura - patriotyzm jest jeden.

Przy czym zawężanie patriotyzmu do (werbalnej) gotowości oddania życia za kraj jest, moim zdaniem, zarówno prostackie jak fałszywe. Oddawanie życie za kraj bywa całkowicie nieskuteczne, poza tym to niebywale uproszczenie - tak może sobie pisać poeta w utworze rymowanym. Mamy przykłady zamachowców - samobójców, oddających życie za religię. Czy oni niwelują przewagę technologiczną i organizacyjną, uznawanego za wroga, Zachodu (pomijając wojnę sunnitów z szyitami) ? Czy ZSRR zwyciężyłby w II wojnie, gdyby nie dysponował, wyprodukowanymi w początkowo niezwykle trudnych warunkach, 20 tysiącami czołgów T-34, wielkimi ilościami innego uzbrojenia, amunicji itp.?
Bohaterska obrona Westerplatte czy Wizny była możliwa, bo obrońcy dysponowali odpowiednią bronią i jakimiś umocnieniami.

Gotowość i chęć do walki w obronie ojczyzny przestają istnieć, gdy nie wiadomo czy mój kraj jest jeszcze moją ojczyzną. Trudno bronić nieistniejącego państwa - po rewolucji październikowej, Niemcy zajmowali miejscowości siłami kilkudziesięciu - kilkunastu żołnierzy. Wielokrotnie większe siły zarówno armii carskiej jak ,tworzonej przez bolszewików, armii robotniczo - chłopskiej pierzchały lub poddawały się bez walki. Z kolei tworzące się państwo polskie, sprawiało że było o co walczyć - oddziały Orląt Lwowskich walczyły z Ukraińcami ponad pół roku bez wsparcia regularnych sił polskich.

Patriotyzm żołnierski nie polega na poszukiwaniu okazji do chwalebnej śmierci. To raczej poczucie obowiązku, w które to poczucie ryzyko utraty zdrowia i życia jest wkalkulowane.

U nas pojęcie (prawdziwego) patriotyzmu ograniczono do noszenia patriotycznych koszulek oraz wznoszenia stosownych okrzyków plus kryterium religijne - prawdziwy Polak to katolik i, osłabiające naród, kryterium etniczne. To ersatz - patriotyzm, całkowicie nieistotny. O ile wiem, są nawet kłopoty z naborem do WOT. Mimo, że należy się 500 zł za dwa dni szkolenia w miesiącu, chętnych brakuje. Ot, patrioci.
Głaskanie przez PiS po główkach fanów tej partii z motto: "fajni jesteście, jacy jesteście", wyklucza tworzenie dla młodych ludzi wzorców pozytywnych z mottem: " rozwijajcie siebie i rozwijajcie Polskę". Zaś drenaż mózgów nasila się i będzie nasilać. Nie chodzi tylko o kandydatów na wybitnych naukowców. Także o dobrych fachowców, specjalistów , sportowców. W jakiej lidze gra jeden z najwybitniejszych polskich piłkarzy nożnych - Robert Lewandowski?

Ludzi o dużym potencjale nie zatrzyma w kraju proste patriotyczne wzmożenie. Wręcz przeciwnie - mogą się oni czuć niekomfortowo, zwłaszcza jeśli akurat nie są katolikami lub etnicznymi Polakami. Polska jest naprawdę za duża na skansen. Pozdrawiam wszystkim i, przy okazji, sugeruję, by nie mówić "Stary Sącz". To niegrzeczne. Lepiej poprosić: "Tato, nie wychylaj tego koniaku duszkiem".

9 komentarzy:

  1. Echhhhh... Indoktrynacja w dziedzinie patriotyzmu werbalnego jest jednak bardzo skuteczna, i może przełożyć się na autentyczną potrzebę oddania życia. A jeśli chwilowo nie ma popytu, to zawsze można go wywołać. Np. przy pomocy wojny.
    Herbert napisał "Raport z oblężonego miasta", ale napisał też „Rozważania o problemie narodu”. "Raport" jest nieomal podstawą podstawy programowej dla liceum. "Rozważania" prawdopodobnie podpierają wykoślawioną nogę biurka w Ministerstwie Edukacji Narodowej. I całe szczęście, bo jeszcze by Ministra zaczęła rozważać usunięcie Herberta nie tylko z podstawy, ale w ogóle z lektur - no bo jakim cudem dostał ten paszport od komunistów? I w ogóle u Elzenberga studiował...
    Póki co, "Rozważania" przypomnę, bo to dobry wiersz, i wyjątkowo dobrze do Twojego tekstu wydaje się pasować.
    ;)
    Z faktu używania tych samych przekleństw
    I podobnych zaklęć miłosnych
    Wyciąga się zbyt śmiałe wnioski
    Także wspólna lektura szkolna
    Nie powinna stanowić przesłanki wystarczającej
    Aby zabić
    Podobnie ma się sprawa z ziemią
    (wierzby piaszczysta droga łan pszenicy niebo plus
    piaszczyste obłoki)
    prawdę mówiąc nie wiem
    stwierdzam tylko
    istnienie tego związku
    objawia się on w bladości
    w nagłym czerwienieniu
    w ryku i wyrzucaniu rąk
    i wiem że może zaprowadzić
    do pospiesznie wykopanego dołu
    więc na koniec w formie testamentu
    żeby widome było:
    buntowałem się
    ale sadzę że ten okrwawiony węzeł
    powinien być ostatnim jaki
    walący się
    potarga

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest skuteczna owa indoktrynacja,bo pewnie trafia w gusta misiów o małym rozumku, których jest dużo,a nawet bardzo dużo. Przyznam - nie wiedziałem, że śp. Zbigniew Herbert miewał takie odchylenia, jak w przytoczonym przez Ciebie wierszu. Trzeba tylko mieć nadzieję, że w stosownym ministerstwie też tego nie wiedzą. Swoją drogą - w odniesieniu do niego oraz do innych wybitnych twórców można zbudować dowolny opis. Przedstawiając ich w dowolnym świetle, zależnym od politycznego zapotrzebowania.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Stary Sącz" bardzo mi się spodobał.
    Patriotyzm to dla mnie trudny temat, bo jakoś pacyfistycznie patrzę na świat i wojna mi zupełnie nie w smak...
    Patriotyczne wzmożenie nieuchronnie kończy się sraczką lub miesięcznicą, co z punktu widzenia postronnego obserwatora na jedno wychodzi. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim kryje się duma z tego, że urodziłem się w Polsce, jestem Polakiem (nieistotne, że gorszego sortu) i mojego domu z dębami i trawnikiem nie chciałbym przenieść do żadnego innego kraju.
    Czy to się poddaje jakiejkolwiek zdroworozsądkowej analizie? Nie sądzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do kompletu:
      ...owszem, drogi czytelniku, "stara przystań" to forma dopuszczalna, ale czy nie lepiej będzie powiedzieć: "Mamo, proszę, zatrzymaj się na chwilę!' ;)

      Usuń
    2. Wojna może odpowiadać jedynie przygłupom, ewentualnie producentom i handlarzom bronią. Ja nie tyle stawiam na dumę, co na konieczność. Bardzo źle bym się czuł, gdyby jacyś najeźdźcy rządzili sobie w Polsce, zagrażając mojemu życiu i życiu moich bliskich.

      Usuń
    3. No, ale to jest odejście od wspólnoty narodowej na rzecz wspólnoty państwowej. Tutaj czasem najeźdźca może mieć znaczenie mocno ambiwalentne.
      Jeżeli komuś wszystko jedno czy mówi po polsku, czy po niemiecku, może podporządkowanie jego domu pod rządy sąsiadów z zachodu odczuwać wręcz jako "dobrą zmianę" (sic!).
      Tak jak napisałem, mało to zdroworozsądkowe a bardzo emocjonalne.

      Pozdrawiam,
      M.M.

      Usuń
    4. Akcentowanie wspólnoty narodowej mało mi odpowiada.Bo stąd kroczek do narodowców, a ci, moim zdaniem, właśnie zagrażają narodowi, dzieląc wspólnotę według volkslist.Wielu ludziom jest obojętne w jakim języku mówią, natomiast chyba nie jest obojętne jak są traktowani. Bycie niewolnikiem,obywatelem drugiej kategorii, bycie zaliczanym do kategorii podludzi itp. nie jest przyjemne. Dzięki i też pozdrawiam.

      Usuń
  4. Marlow, też fajne :)
    Ale zwracanie się do matki "Mamo" i używanie dodatkowo słowa "proszę" to chybajakiś niepatriotyczny archaizm?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kręgach uważanych dzisiaj za patriotyczne, pewnie tak. To archaizmy.

      Usuń