czwartek, 8 czerwca 2017

Konserwatyzm polski to iluzja and wishful thinking

Tekst nie odnosi się do myśli konserwatywnej jako reakcji na Oświecenie i rewolucję francuską (twórcy: François-René de Chateaubriand, Edmund Burke, Joseph de Maistre i inni ), a do ludowo - partyjnych poglądów i ideologii głoszonych w Polsce. Gdyby nasi praprzodkowie byli literalnymi konserwatystami, mieszkalibyśmy w jaskiniach tudzież w szałasach/jurtach/wigwamach. Na terytorium Polski czcilibyśmy Swarożyca, Światowida, Perkuna. Celem zdobycia pożywienia zbieralibyśmy korzonki oraz smakowite, a bardzo pożywne larwy owadów. I tak dalej. Jednak żyjemy zupełnie inaczej, wierzymy też lub nie wierzymy w zupełnie innych bogów

Nie widać horyzontu zdarzeń ani nawet zwykłego horyzontu. Bocianów też nie ma. Zdjęcie Weroniki
To na czym polega nasz prosty konserwatyzm? Chyba głównie na tęsknocie pokoleń, które przemijają, tęsknocie do starych, dobrych czasów. Stare czasy, dla mnie na przykład, to czasy dobre z oczywistych względów. Byłem bowiem wtedy młody, piękny, sprawny fizycznie i umysłowo. Bardzo chcę, by stare, dobre czasy wróciły i trwały, w złudnej nadziei, że wróci razem z nimi moja młodość. Innym powodem wiary w zbawczą moc konserwacji rzeczywistości bywają strach i niepewność jutra oraz trudności w zrozumieniu i przystosowaniu się do otoczenia, szczególnie jeśli tempo zmian owego otoczenia jest duże. Tak dzieje się obecnie, czego udowadniać nikomu chyba nie trzeba.

Na jakiś czas mogą też zapeklować się całkiem spore grupy społeczne, wykorzystując religię. Przy czym to nie treści ściśle religijne konserwują, ale zakazy i nakazy dość dowolnie z tych treści wyprowadzone lub stanowiące część religii. Amisze, w liczbie ponad 200 tysięcy, konserwują się od około trzystu lat, odmawiając wprowadzania zachodzących zmian. Jednak ich istnienie i poziom życia zależą właśnie od otoczenia - państwa, akceptującego ich odrębność, dostępności infrastruktury, narzędzi, urządzeń, środków wytwarzanych przez innych. Samodzielnie - jako państwo, na przykład, nie przetrwaliby zbyt długo.

Islam, to sprawa zupełnie inna. Początkowo, jako nowa religia, dał porządnego kopa Arabom - cywilizacja islamu, chyba do XIII wieku wyprzedzała cywilizację chrześcijańską. Jednak od dobrych paru setek lat ta religia, kompleksowo organizująca państwa i życie ludności, skutecznie blokuje rozwój cywilizacyjny świata muzułmańskiego. Mustafa Kemal Atatürk zbudował nową Turcję wbrew islamowi, jako państwo świeckie.
Niektóre państwa muzułmańskie są bogate oraz rozwijają się dzięki ropie naftowej. Stać je na konserwatyzm, propagowanie fundamentalizmu i wspieranie terroryzmu. Jak wyglądałyby bez ropy? Prawdopodobnie bardzo marnie.

Moim zdaniem, prosty konserwatyzm propagowany i, co gorsza, wprowadzany w Polsce niczego nie rozwiązuje, za to w dłuższej perspektywie może spowalniać rozwój . Część naszych polityków sprawia wrażenie zatopionych w religii, prawie jak ludność Europy w średniowieczu. Niedawno prezydent z małżonką, premier, członkowie rządu uczestniczyli we mszy w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem z okazji setnej rocznicy objawień fatimskich. Objawienia fatimskie to objawienia prywatne, katolicy nie muszą w nie wierzyć.
Jeżeli już ktoś zakłada, że religia może być spoiwem społeczeństwa/narodu, to niechże, na Światowida, będzie to religia, nie zbiór baśni ludowych. Z Bogiem jako prestidigitatorem. Co tu każe się komuś objawić, tam narysuje wizerunek na szybie, ówdzie posągiem krwawymi łzami zapłacze. - A kuku, tutaj jestem! Taka religia może przetrwa w Starym Sączu i okolicach, nie w całej Polsce.

Wprowadzono nowelizację ustawy o świadczeniach zdrowotnych, według której tabletki "dzień po" będą dostępne tylko na receptę. To, moim zdaniem, przejaw, prowadzonej przez ograniczonych, absolutnych moralistów walki o przestrzeganie tabu. Poza wszystkim, owe tabu łatwo obejść, póki są otwarte granice i istnieje internet. Czyli, mamy zawracanie Wisły kijem i puszczanie pary w gwizdek gwoli zadowolenia kleru. Uszczuplające jednak wolność kobiet.

Ograniczana jest wolność w sztuce - następuje wymiana artystów niewłaściwych na właściwych i próby oddolnego cenzurowania ("Klątwa"). Odnośnie "Klątwy" - nie lubię taniego skandalizowania z użyciem symboli i treści religijnych. Niechże jednak na rynku sztuki ścierają się różne propozycje i koncepcje, bo tylko wtedy może pojawić się ktoś/coś istotnie nowego.
Nawiasem: peany, ody, dytyramby, panegiryki i inne takie trzeba umieć tworzyć. Chyba że ktoś czuje się wielbiony tekstem: Łubu dubu, łubu dubu niech żyje nam prezes naszego klubu…
Wspomnijmy jeszcze sławetną niechęć do cyklistów tudzież wegetarian i mamy prawie cały konserwatyzm stosowany. Czyli iluzję i myślenie życzeniowe ludzi z miejsc, gdzie zawracają bociany (choć Marlowowi zdarza się tam dotrzeć). Ów konserwatyzm, przyprawiony marzeniem o zorganizowaniu pamięci zbiorowej wokół katastrofy smoleńskiej, uproszczonym patriotyzmem, bierną polityką historyczną, to tylko strata czasu. Moda minie i co zostanie?

6 komentarzy:

  1. A bo ja lubię czasem taki redneck survival - bocian, ptak cywilizowany, pełen gracji i wyrafinowania, zawraca więc w takich miejscach, gdzie ja niekiedy dopiero zaczynam wędrówkę! :D
    Ale poważniej to się oczywiście zgadzam, a przy okazji mi się taki cytat z Chestertona przypomniał, którego wew kkolebce dzieckiem będąc czytywałem (co go niejaki Pax wydawał, starsi czytelnicy może jeszcze to dziwe wydawnictwo pamiętają). Pax vobiscum, czy pax comunistum, Chesterton to był ciekawy człowiek, który w początku wieku XX zauważył z rozbawieniem, że "the whole modern world has divided itself into Conservatives and Progressives. The business of Progressives is to go on making mistakes. The business of the Conservatives is to prevent the mistakes from being corrected."
    Czyli po bocianiemu: "Świat cały podzielił się na Konserwatystów i Postępowców. Zajęciem Postępowców jest popełnianie błędów. Zajęciem Konserwatystów jest pilnowanie, żeby stare błędy nie zostały przypadkiem naprawione..."
    .
    Pozdrawiam z jednego z miejsc, gdzie bociany zastanawiają się nad zawróceniem, a miejscowa ludność, która nigdy nie widziała roweru, pod moim wpływem rozpoczęła kult cargo.
    ;)
    http://i.imgur.com/NTcRrvA.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałem opowiadania Chestertona z ksiedzem Brownem. Urokliwie konserwatywne i staroświeckie. Swoją drogą, nie tyle postępowcy konserwatyzmowi szkodzą, ile zmiany. Ktoś koło wynajdzie, inny majtki i już nie jest tak jak dawniej. Dziękuję, również Cię serdecznie pozdrawiam. Co ta ludność kojarzy z rowerem?

      Usuń
    2. Nie wiem, co oni kojarzą z rowerem, bardziej jednka niepokoi mnie muszka - organicznie nie znoszę tej, niegyś eleganckiej ale dziś już wyłącznie afektowanej, dekoracji... Czyżby rowerowy kult kargo szerzył się głównie wśród ginącego plemienia gimnalzjalistów? ;)

      Usuń
    3. Muszkowy chyba od dawna był idolem głównie wspomnianego plemienia. W końcu jakaś grupa nie dorosła i wyniosła go w europosły.

      Usuń
  2. Bardzo zainteresowało mnie zdjęcie użyte jako tło, z pozoru niewiele wnoszące do treści wpisu.
    Zacznijmy od najdalszego planu. Zabudowa wielorodzinna, lub budynek użyteczności publicznej. Z uwagi na zbyt małą rozdzielczość, trudno ocenić jednoznacznie, ale z dużym prawdopodobieństwem jest to teren posiadający oświetlenie miejsie (latarnie) lub osiedlowe. Do budynku prowadzi ścieżka wydeptana wśród nieużytków (prawdopodobnie grunty miejskie lub o nieuregulowanej własności). Miejsce, w którym stała autorka to prwadopodobnie miejsce używanie do zawracania na drodze gruntowej, utwardzonej częściowo tłuczniem, lub ciasnym zakrętem, na co wskazują wielokrotne ślady kół pozostawione na łuku, blisko krawędzi utwardzonej nawierzchni, pozostające w stałej odległości od siebie (przednie i tylne koła pojazdu). Zdjęcie wykonane latem (może być świeże, lub z podobnego okresu w latach poprzedzających). Stan wydeptanej ścieżki wskazuje na jej użytkowanie przez kilka osób w ciągu godziny, ,co przemawia za zakwalifikowaniem jej jako skrótu do budynków widocznych na dalszym planie. Być może prowadzi tędy droga, łącząca te budynki z przystankiem komunikacji miejskiej, co z kolei wskazuje na obrzeża ośrodka miejskiego na tyle dużego, że taką komunikację posiada.

    Pozdrawiam z miejsca, gdzie takich miejsc wciąz wiele, chociaż każdy bardziej użyteczny skrawek wybetonowany, wyasfaltowany, oznakowany i przerw między miastami i miasteczkami brak. Tutejsza cywilizacja według wielu znajdije się na zakręcie a według niektórych na bardzo ciasnym zakręcie, ponieważ rzekomo budowany jest tutaj tzw. kalifat. Może to i prawda, ale sądząc po liczbie kościołów i ich rozmiarach, już raz tu coś podobnego zbudowano a ludzie mimo wszystko byli w stanie się z tego dyktatu wyzwolić (choć jeszcze nie do końca).
    Boczna ścieżka, odchodząca od gwałtownie skręcającej, głównej drogi wcale, jak widać na zdjęciu, nie musi prowadzić donikąd.
    Celne spostrzeżenie, dotyczące "wiodącej" cywilizacji.
    Pozdrawiam,
    M.M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetna analiza zdjęcia. Tam dalej jest osiedle domków szeregowych.Mniej więcej prostopadle do ścieżki płynie strumyk, ścieżka prowadzi do kładki nad strumykiem. Teren służy głównie do wyprowadzania na spacer piesków. Jak zauważyłeś, właściwie to każda ścieżka gdzieś prowadzi.

      Usuń