czwartek, 11 maja 2017

Używanie internetu grozi śmiercią, kalectwem, utratą mienia

Pewna część internautek i internautów, wydaje mi się - znaczna, nie potrafi ocenić treści przekazów oglądanych, słyszanych, czytanych w internecie. Chodzi mi o ocenę racjonalną, opartą na, w miarę rzetelnej, wiedzy i doświadczeniu, nie o powszechnie stosowane filtrowanie poprzez poglądy, często zresztą poglądy przejęte od autorytetu.

Jaką treść ma ilustrować moje zdjęcie?
W sieci tkwią dzieci, przyjmujące bezkrytycznie prawie wszystko, nastolatki reagujące na modne dla nich słowa, na przykład "wyzwanie", młodzi i starsi dorośli, wiedzący niewiele, za to przekonani że wiedzą wszystko. Wszyscy są bardzo podatni na manipulacje, które mogą zagrażać ich życiu, zdrowiu, mieniu. Więcej - manipulanci ,wykorzystując ich jako narzędzia mogą zagrażać życiu, zdrowiu, mieniu osób najbliższych manipulowanym. Dziecko czy nastolatkę/ nastolatka, osobę dorosłą zaburzoną psychicznie czy niedostosowaną społecznie można namówić do popełnienia samobójstwa, samookaleczenia się, podpalenia domu/mieszkania rodziców i wielu innych działań. Sugerując udział w grze, podejmowanie wyzwań lub cokolwiek innego.
Internet to łowisko prawie nieograniczonej wielkości. Zarzucając w nim byle jaką sieć zawsze kogoś się złowi. Zjawisko wykorzystywania w internecie ludzi przejściowo lub trwale głupich (określenie zbiorcze, nie oznacza tylko mało inteligentnych) będzie narastać, choćby z powodu rosnącej liczby internautów. Na razie żyją jeszcze pokolenia odporne na manipulację, bo rzadko lub wcale korzystające z sieci. Niebawem jednak internet przywiąże do siebie prawie wszystkich. Fachowcy, pozbawieni skrupułów, będą mogli rozpętywać akcje, które trudno sobie dzisiaj wyobrazić.

Zresztą i tak, moim zdaniem, nie potrafimy trafnie rozpoznać zagrożeń, nie mówiąc już o przeciwdziałaniu. Po prostu zbyt mało wiemy o sobie - zarówno o jednostkach jak społecznościach. Naukowcy dopiero od niedawna pracowicie wykrywają struktury organizujące zachowanie ludzi oraz rzeczywiste relacje między nimi. Na przykład: przyczynę dla której najpierw reagujemy emocjonalnie, a potem myślimy, korzyści z bycia umiarkowanym psychopatą, jeśli kieruje się ludźmi, decydujący wpływ otoczenia (innych ludzi) na zachowanie jednostki.
Dla mnie niepokojące są też inne właściwości społeczeństw: łatwość, z jaką zdobywają władzę paranoicy, łatwość tworzenia i wskazywania wrogów, dzielenia społeczeństwa, wprowadzania dowolnych zmian dominujących poglądów i postaw za pomocą prostej propagandy.

Publikacje naukowe i, nawet dobrze zrobiona, popularyzacja odkryć to jedno, a masowy ogląd rzeczywistości - drugie. Ów ogląd, podzielany przez intelektualistów, autorytety, różnych guru, dotyczy raczej świata wirtualnego, postulowanego przez religie, tworzonego przypuszczeniem, zasiedlonego wyimaginowanymi bytami. Jest, co najmniej, mało skuteczny jako narzędzie czy metoda poznania rzeczywistości, diagnozy, o terapii nie wspominając.
Nasze idee, ideologie, teorie etyczne, normy moralne, świadomość społeczna tkwią najwyraźniej w XIX wieku ( i tak dobrze - inni, na przykład muzułmanie mają gorzej). Jesteśmy w tych dziedzinach mocno zapóźnieni w porównaniu z, dokonanym również przez nas, postępem technologicznym.

Czy jako pewna całość, cywilizacja potrafimy sobie z tym rozwarciem poradzić? Pewnie tak, bo jak mówił znany ludowy myśliciel: nigdy nie jest tak, żeby jakoś nie było. Jakoś zawsze będzie, choć różnorakie straty są chyba nieuniknione.

Na razie, w miarę skutecznie, monitorujmy aktywność naszych dzieci i wnuków w internecie, a także uczmy je stosownego krytycyzmu w odbieraniu internetowych przekazów. Niebieski wieloryb nie jest ani jedynym, ani ostatnim zagrożeniem.

2 komentarze:

  1. Różni manipulatorzy skutecznie działali od początku rozwoju społeczności ludzkich (a do pewnego stopnia można to nawet wyprowadzić z zachowań niektórych zwierząt).
    Teraz mają lepszy zasięg... Czemu wciąż tak łatwo dajemy się zmanipulować?
    Powszechny dostęp do edukacji najwyraźniej nie jest tu aż tak ważnym czynnikiem jak byśmy sobie tego życzyli.
    Więc takie pytanie powstaje - czy to wina edukacji, czy może część społeczeństwa po prostu odczuwa potrzebę bycia manipulowanymi? Inaczej: czy manipulacja może tworzyć pewien wyjątkowy rodzaj więzi społecznej, który możemy odczuwać pozytywnie, nawet jeśli (a może "zwłaszcza jeśli"?) podejrzewamy możliwość manipulacji? Coś takiego, co czasem w bardziej kameralnych związkach międzyludzkich się zdarza?
    To taka moja hipoteza powstała trochę od padania na pysk od lekkiego nadmiaru roboty (przy okazji, to stąd późny komentarz i ekskjuzmiwerymacz), a trochę od nadmiaru kubańskiego rumu - znalazłem zapasik w piwniczce, któryś z przodków musiał, jak nic, piratować na Karaibach!?
    Jeszcze ilustracja muzyczna dla odmiany i nie à propos.
    Chyba? ;)
    https://youtu.be/-o26XOUBb-E

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Manipulatorzy,grający grupami ludzi są pewnie cząstką wszechobecnych manipulatorów i manipulacji. Bo pewnie od zawsze próbujemy sobą nawzajem manipulować. Sądzę, że manipulacja często nie jest spostrzegana jako zło. Poza tym nad niechęcią do niej górują inne emocje wynikające z potrzeb - np. potrzeby uznania. Odnośnie rumu - pewnie miałeś stosownego przodka. Albowiem nie ma rumu bez piratów i odwrotnie.

      Usuń