wtorek, 23 maja 2017

Czeka nas regresywna ewolucja ?

Dzisiejszy podział na prawicę i lewicę (prawaków oraz lewaków) nie ma wiele wspólnego z podziałem tradycyjnym. Kiedyś prawica głosiła hasło: Człowieku, radź sobie sam. Ty jesteś odpowiedzialny za swoje życie. Natomiast lewica: Człowieku, jeśli sobie nie radzisz, oczekuj (żądaj) pomocy od społeczeństwa. Obecnie prawica stawia na naród, swoiście rozumiany patriotyzm, tradycję, religię, jest niechętna lub wroga obcym/innym - czy to imigrantom, czy tęczowym (gejom, lesbijkom, transseksualistom), a nawet cyklistom i wegetarianom, przeciwna zmianom obyczajowym, niechętna równości płci i emancypacji kobiet. Lewica głosi poglądy dokładnie przeciwne, przy czym opisany podział jest nieostry.

Pozostałość po, prawdopodobnie wysoko rozwiniętej, cywilizacji. Wyspa Wielkanocna. Zdjęcie z Wikipedii
Tym bardziej, że masowi zwolennicy prawicy nie mają wiedzy pozwalającej rozróżnić co głosi i czyni prawica, a co lewica. Za wszystko co im się nie podoba, łącznie z neoliberalizmem w gospodarce i globalizacją, winią lewaków.
Moim zdaniem, upraszczając, zasadnicza różnica między politykami prawicy i lewicy obecnie, polega na odwoływaniu się do różnych elementów ludzkiego mózgu oraz informacji zapisanych w nim różnymi oddziaływaniami.

Prawica odwołuje się głównie do mózgu emocjonalnego (układu limbicznego) i struktur zapisanych przez ewolucję, lewica stawia na mózg racjonalny (neo cortex) i treści zapisane przez cywilizację (kulturę).

Nasi praprzodkowie, dysponując na początek jedynie węchomózgowiem, automatycznie uznawali obcego (innego) za wroga, obiekt seksualny, pożywienie lub rzecz nieistotną. Atakowali go lub uciekali, zaspokajali chuć , zabijali zanim ucieknie albo mijali obojętnie. Później, choć mózgi im się rozwijały (podobno dzięki myśleniu jak oszukać innych), reakcje emocjonalne górowały nad analitycznymi. Tak nam zostało do dzisiaj, a gotowość naszych mózgów do reagowania emocjonalnego tworzy też przewagę emocji nad myśleniem racjonalnym. Politycy prawicy potrafią to wykorzystać chyba lepiej niż lewicowcy, bo na dodatek uruchamiają wdrukowane niejako w nasze mózgi atawizmy .

Kiedy nasi praprzodkowie zaczęli już myśleć (np. co lepsze: seks czy żarcie), musieli prawdopodobnie oswoić dla siebie świat, uczynić go jakoś zrozumiałym. Bo w świecie tajemniczym, nieuporządkowanym, żyć się nie da. Oprócz religii, a może jako dodatek do przeróżnych religii, wymyślili też spiskową teorię dziejów. To świetna pożywka, ułatwiająca zdobycie władzy paranoikom (osobowościom paranoicznym).
Lewacy, odwołując się do kultury, mają z góry przechlapane. Demokracja, wolność, tolerancja, przyzwoitość, sprawiedliwość, praworządność, wolność słowa, równość i inne pojęcia, brzmią abstrakcyjnie, są rozciągliwe i nieprecyzyjne.

Demokracja zachodnia, współczesna rozwinęła się w zasadzie w ciągu ostatnich stu lat a współczesne zasady moralne dotyczące grup społecznych i ich przywódców zaczęły się kształtować dopiero po II wojnie światowej. Weźmy szacunek dla ludzkiego życia (nie chodzi mi o zakaz aborcji, który traktuję jako tabu raczej). Podczas I wojny światowej i później posyłano na śmierć oraz mordowano setki tysięcy i miliony ludzi. Wydaje mi się, że dopiero sprzeciw Amerykanów wobec wojny w Wietnamie, a szczególnie ponoszonych tam strat w ludziach przerwał lub przynajmniej utrudnił traktowanie przez polityków ludzi jak mięsa armatniego. Nawet w ZSRR, gdzie życie człowieka nie było szczególnie istotne, straty w Afganistanie zaczęto przyjmować krytycznie.
Kto dawniej w Europie zawracałby sobie głowę "dzikimi" tonącymi w Morzu Śródziemnym? Takich najwyżej pokazywano w zoo. Dowolnie wielkie różnice w materialnym poziomie i jakości życia czy niewolnictwo nie budziły oburzenia większości.

Moralność nabyta dzięki cywilizacji, poprzez kulturę, a nie w toku ewolucji jest chwiejna i nietrwała. W złych czasach praktycznie zanika. Demokracja, wolność i inne takie są nieistotne dla mas. Dlatego lewacy ( centrum i lewica) mają pod górkę, której stromizna może wzrastać. Ponieważ emocje oparte na atawizmach są łatwe do wzniecenia i byle propagandą mogą być wzmacniane Dodatkowo prawica stosuje stare, ale ciągle skuteczne metody, zwiększające jej wpływ na masy. Wynajdywanie wrogów, dzielenie społeczeństwa, szczucie mas przeciw warstwom i klasom zajmującym nieco wyższe miejsca w hierarchii społecznej, utwierdzanie zwolenników w poczuciu bycia solą tej ziemi, tworzenie zagrożenia zewnętrznego, to chwyty o skuteczności trudnej do zniwelowania. Na dodatek nie jest tak, że nie istnieją żadne racjonalne przesłanki prawicowej propagandy.

Moim zdaniem, zagrożeniem są nie tyle rządy prawicy, ile kierunek zmian poglądów i mentalności społecznej. To samonapędzające się, regresywne zmiany . Czeka nas regresywna ewolucja (devolution)?

czwartek, 11 maja 2017

Używanie internetu grozi śmiercią, kalectwem, utratą mienia

Pewna część internautek i internautów, wydaje mi się - znaczna, nie potrafi ocenić treści przekazów oglądanych, słyszanych, czytanych w internecie. Chodzi mi o ocenę racjonalną, opartą na, w miarę rzetelnej, wiedzy i doświadczeniu, nie o powszechnie stosowane filtrowanie poprzez poglądy, często zresztą poglądy przejęte od autorytetu.

Jaką treść ma ilustrować moje zdjęcie?
W sieci tkwią dzieci, przyjmujące bezkrytycznie prawie wszystko, nastolatki reagujące na modne dla nich słowa, na przykład "wyzwanie", młodzi i starsi dorośli, wiedzący niewiele, za to przekonani że wiedzą wszystko. Wszyscy są bardzo podatni na manipulacje, które mogą zagrażać ich życiu, zdrowiu, mieniu. Więcej - manipulanci ,wykorzystując ich jako narzędzia mogą zagrażać życiu, zdrowiu, mieniu osób najbliższych manipulowanym. Dziecko czy nastolatkę/ nastolatka, osobę dorosłą zaburzoną psychicznie czy niedostosowaną społecznie można namówić do popełnienia samobójstwa, samookaleczenia się, podpalenia domu/mieszkania rodziców i wielu innych działań. Sugerując udział w grze, podejmowanie wyzwań lub cokolwiek innego.
Internet to łowisko prawie nieograniczonej wielkości. Zarzucając w nim byle jaką sieć zawsze kogoś się złowi. Zjawisko wykorzystywania w internecie ludzi przejściowo lub trwale głupich (określenie zbiorcze, nie oznacza tylko mało inteligentnych) będzie narastać, choćby z powodu rosnącej liczby internautów. Na razie żyją jeszcze pokolenia odporne na manipulację, bo rzadko lub wcale korzystające z sieci. Niebawem jednak internet przywiąże do siebie prawie wszystkich. Fachowcy, pozbawieni skrupułów, będą mogli rozpętywać akcje, które trudno sobie dzisiaj wyobrazić.

Zresztą i tak, moim zdaniem, nie potrafimy trafnie rozpoznać zagrożeń, nie mówiąc już o przeciwdziałaniu. Po prostu zbyt mało wiemy o sobie - zarówno o jednostkach jak społecznościach. Naukowcy dopiero od niedawna pracowicie wykrywają struktury organizujące zachowanie ludzi oraz rzeczywiste relacje między nimi. Na przykład: przyczynę dla której najpierw reagujemy emocjonalnie, a potem myślimy, korzyści z bycia umiarkowanym psychopatą, jeśli kieruje się ludźmi, decydujący wpływ otoczenia (innych ludzi) na zachowanie jednostki.
Dla mnie niepokojące są też inne właściwości społeczeństw: łatwość, z jaką zdobywają władzę paranoicy, łatwość tworzenia i wskazywania wrogów, dzielenia społeczeństwa, wprowadzania dowolnych zmian dominujących poglądów i postaw za pomocą prostej propagandy.

Publikacje naukowe i, nawet dobrze zrobiona, popularyzacja odkryć to jedno, a masowy ogląd rzeczywistości - drugie. Ów ogląd, podzielany przez intelektualistów, autorytety, różnych guru, dotyczy raczej świata wirtualnego, postulowanego przez religie, tworzonego przypuszczeniem, zasiedlonego wyimaginowanymi bytami. Jest, co najmniej, mało skuteczny jako narzędzie czy metoda poznania rzeczywistości, diagnozy, o terapii nie wspominając.
Nasze idee, ideologie, teorie etyczne, normy moralne, świadomość społeczna tkwią najwyraźniej w XIX wieku ( i tak dobrze - inni, na przykład muzułmanie mają gorzej). Jesteśmy w tych dziedzinach mocno zapóźnieni w porównaniu z, dokonanym również przez nas, postępem technologicznym.

Czy jako pewna całość, cywilizacja potrafimy sobie z tym rozwarciem poradzić? Pewnie tak, bo jak mówił znany ludowy myśliciel: nigdy nie jest tak, żeby jakoś nie było. Jakoś zawsze będzie, choć różnorakie straty są chyba nieuniknione.

Na razie, w miarę skutecznie, monitorujmy aktywność naszych dzieci i wnuków w internecie, a także uczmy je stosownego krytycyzmu w odbieraniu internetowych przekazów. Niebieski wieloryb nie jest ani jedynym, ani ostatnim zagrożeniem.