niedziela, 24 stycznia 2016

Polski mędrzec światowej klasy pilnie potrzebny

Świat, a dokładniej cywilizacja ludzka , wcale nie jest historią rozwoju absolutnego ducha, jak sobie marzył Hegel. Gorzej: nasza cywilizacja nie ma wbudowanego silnika napędzającego rozwój, cokolwiek rozumiemy pod tym pojęciem . Czemu filozofuję, mało intelektualnie zresztą, w styczniową niedzielę pierwszego roku dobrej zmiany? Bo zdjęcia z Afganistanu, robione na początku lat sześćdziesiątych obejrzałem . Kobiety ubrane po europejsku, samochody i w ogóle.

Zdjęcie Marii. Jeździec białokonny idzie przez rzekę lub morze.Nie wygląda na jeźdźca apokalipsy,choć kto go tam wie.

Wprawdzie zbyt długo to nie trwało, już na początku lat siedemdziesiątych obalono reformatora -Muhammada Zahira Chana, do władzy doszli rewolucyjni reformatorzy, potem jedna interwencja, talibowie, druga interwencja i jest, jak jest.

Również, zamieszkałe w większości przez muzułmanów kraje arabskie, afrykańskie, Iran w przeszłości były, w większości, państwami świeckimi i europeizowały się.* Przebywających w nich Europejczyków, w tym Polaków traktowano raczej przyjaźnie. Co więcej, Arabowie wiedzieli że niektóre ich zwyczaje są źle odbierane przez przybyszów. Na przykład grupa Polaków była świadkiem awantury urządzonej przez Araba jego żonie. Miał wyraźną ochotę przejść do rękoczynów, ale dostrzegł cudzoziemców, krzywo na nich spojrzał i odstąpił od swojego zamiaru. Dlaczego ten proces załamał się - gorzej: uległ odwróceniu? Czemu barbarzyńcy zdobyli Rzym? Czyli, dlaczego prowincja zawładnęła centrum w tamtych krajach (Jeśli ktoś widzi coś podobnego u nas, to nie potwierdzę i nie zaprzeczę. Albowiem po czynach poznacie ich.) Nie wiem, mógłbym pofilozofować, ale podobno Arystoteles i spółka powiedzieli już wszystko. Dwa i pół tysiąca lat temu, nie dysponując naszą dzisiejszą wiedzą, powiedzieli i już.

Jeszcze mogę zrozumieć reakcję na bolszewickie metody nawracania na ateizm - w Afganistanie, na przykład, rewolucyjni reformatorzy niszczyli meczety. Jednak początek końca w miarę świeckich państw** spowodowały kłopoty gospodarcze. Ludność zaczęła się buntować, bo obniżył się materialny poziom jej życia. Gdybym wierzył, że społeczeństwa potrafią myśleć zbiorowo, a na dodatek racjonalnie, mógłbym zadać pytanie: co ma wspólnego religia z materialnym poziomem życia, zresztą z poziomem życia w ogóle? Dlaczego w reakcji na kryzys gospodarczy powstały państwa wyznaniowe?

Tam powstały państwa wyznaniowe, albo bałagan w którym najlepiej czują się bandyci, a u nas w Europie zaczął się marsz w stronę państw narodowych. Jedni nacjonaliści dopuszczają istnienie UE jako wspólnoty państw narodowych, inni głoszą konieczność likwidacji Unii Europejskiej. Jeżeli Ktoś patrzy na nas z góry, musimy wydać Mu się dość dziwaczni. Na problemy świata, coraz ciaśniejszego dla rosnącej liczby Ziemian, problemy, które nas też trapią i dotykają, a będą trapić mocniej, reagujemy manewrem " moja chata z kraja". Niestety, świat jest zbyt współzależny, by manewr był skuteczny.

Jeśli statystyczny mieszkaniec USA zużył w 2012 roku prawie 7 ton ekwiwalentu ropy naftowej (Islandczyk nawet 18 ton, ale ich jest mało i mają dwie huty aluminium, Polak około 2,6 tony), a Erytrejczyk 163 kilogramy, to ten ostatni nie wpadnie na pomysł by przenieść się gdzie indziej?*** Kolejne pokolenia biedaków w biednych krajach będą dumnie mieszkać ekologicznie - w lepiankach z błota i patyków, nosząc wodę w tykwach i czasem coś jedząc?

Problemy Europy i świata trzeba rozwiązywać w strukturach ponadpaństwowych - pojedyncze państwo, nawet duże i bogate nie poradzi sobie z zawieruchą, która prawdopodobnie się zaczyna. Politykom najlepiej (nie) wychodzi taktyka na przeczekanie, naukowcy zaproponują najwyżej zero growth. To może artyści, fantaści lub Iluminaci coś wymyślą. Albo w Polsce jakiś mędrzec najwyższej klasy się pojawi? Jest pilnie potrzebny - nam, Europie i światu. Co prawda i tak nikt go nie posłucha, ale przynajmniej odniesiemy kolejny sukces.


*Znaczny wpływ na rozwój sytuacji w tych i innych krajach miała rywalizacja USA i ZSRR oraz ingerencje innych państw . Mianowano władcami swoich ludzi - często głupawych sku.wysynów, ale swoich. To jednak oddzielna historia, choć być może bez ciągłego wtrącania się mocarstw, tubylcy wypracowaliby własne koncepcje.
**Albo bezpośrednie lub wspierające "buntowników" nasze (szeroko rozumianego Zachodu) interwencje.
***Dane Banku światowego Odnoszą się do energii pierwotnej. Zużycie energii pierwotnej określa syntetycznie poziom i jakość życia mieszkańców danego kraju, choć należy brać pod uwagę klimat - tam gdzie zima długa i mroźna trzeba ogrzewać domy, fabryki, kościoły, odśnieżać drogi itd. oraz inne uwarunkowania. Do wytwarzania czegokolwiek, budowy dróg i hipermarketów też potrzebna jest energia.

2 komentarze:

  1. To jest tekst, nad którym warto trochę pomyśleć. Nie będę więc hałasował, tylko dla Ciebie i dla czytelników dorzucę link do kolekcji zdjęć z Teheranu, c. 1960-1971.
    Zwłaszcza na te ze studentami Uniwersytetu Teherańskiego warto spojrzeć.
    Pozdrawiam!
    http://www.vintag.es/2014/09/pictures-of-tehran-iran-ca-1960s-1970s.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzałem te i inne zdjęcia oraz zestawienia zdjęć z lat pięćdziesiątych i trochę późniejszych ze zdjęciami z lat ostatnich. To zdjęcia z Afganistanu i Iranu głównie. Wciąż nie rozumiem jakim cudem prowincja może z taką łatwością pokonać centrum - niby dysponujące przewagą kulturalną ( w najszerszym rozumieniu tego słowa.) Klęskę rządzących da się wytłumaczyć - ludziom pogarszają się warunki bytowe, więc ludzie masowo odmawiają posłuszeństwa władzy. Wszystkie klasy (warstwy, prócz niewielkiej kasty uprzywilejowanych, mogą być przeciw rządzącym, jeśli ci ograniczali wolność, tłumili sprzeciw, a nie potrafili poradzić sobie z zapewnieniem poziomu życia społeczeństwa. Bo po co komu dyktatorzy, którzy niczego, poza utrzymaniem władzy nie robią i robić nie potrafią? Ale czemu, przy takiej okazji, ludzi z centrum zastępują ludzie z prowincji, narzucając wszystkim swoją kulturę zamarynowaną od wielu dziesiątków albo i setek lat w ich niezmiennym, bezczasowym światku? Pojęcia nie mam.

      Usuń