
Malta,zdjęcie Marii.Nigdy tam nie byłem i pewnie już nie będę
Nie znam powodów tak ostrej retoryki - na razie PiS demokracji w Polsce nie zlikwidowało. Zresztą, jakie by nie były, akcja może obudzić w Niemczech stare demony - wcale nie hitlerowskie, a znacznie wcześniejsze. Które naziści jedynie twórczo rozwinęli i spożytkowali. Wspólne stanowisko polskich rządzących i opozycji w tej sprawie pokazałoby zagranicy, że istnieje Polska, polski naród i społeczeństwo. Bo jak tak dalej pójdzie, to zagranica gotowa uwierzyć, że Polska to taka dwuplemienna Ukraina.
Co równie ważne, a może ważniejsze: wspólne stanowisko pozwoliłoby uwierzyć w swoje istnienie narodowi polskiemu. Ponieważ obecnie naszą przestrzeń publiczną zanieczyszczają równie prymitywne co agresywne głąby, niepotrafiące sklecić zdania zawierającego choć jeden rzeczowy argument oraz wojenni propagandziści. Ci ostatni kreują wojenny wizerunek wroga. Taki wróg nie może mieć żadnych cech dodatnich, jest absolutnie zły oraz wrogi. W tym celu p. Kaczyński stosuje odpowiednie epitety, działacze i zwolennicy PiS przypisują złe cechy przeciwnikom Prawa i Sprawiedliwości, a przeciwnicy PiS, we wszelkich działaniach swoich adwersarzy, dostrzegają złowrogie zamiary. Przy czym ja nie rozumiem, czemu jedni i drudzy nie rozumieją, że ilość wrogów trzeba ograniczać. Po co ministrowi Waszczykowskiemu, w charakterze wrogów, cykliści , wegetarianie i zwolennicy OZE ? Dlaczego p. Cezary Michalski mianuje Prezydenta RP dobrym ubekiem, bo ten przekazał na aukcję WOŚP swoje narty?
Wyżej wzmiankowany C. Michalski w towarzystwie innych, oskarża zresztą polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz publicystów - gorących zwolenników PiS o chytre, godne Księcia Machiavellego metody realizacji celów. Ja, w wielu wypowiedziach dostrzegam raczej wieśniaczą zawiść, potęgowaną małostkowością , niechęć do odmieńców oraz prowincjonalny konserwatyzm. Być może to rezultat gaszenia , niewątpliwie wysokiego ilorazu inteligencji wypowiadających się, buzującymi w nich negatywnymi emocjami. Może są też inne przyczyny, nie wiem.
Niebawem się okaże co potrafią politycy, niepokorni i niezależni publicyści, menadżerowie i urzędnicy, którymi PiS obsadził i obsadzi stanowiska i etaty w państwie, gospodarce, mediach publicznych. Trzeba bowiem pamiętać, że każdy kij miewa dwa końce. Przekonująco krytykować na przykład, jest o wiele łatwiej niż przekonująco chwalić. Niepokorni wprawili się w krytykowaniu PO, ale czy potrafią chwalić PiS? Tak, by przekonać nie tylko fanów PiS, których zresztą przekonywać nie trzeba? Duże kłopoty może mieć partia rządząca z urzędnikami, menadżerami wyznaczanymi na stanowiska i odwoływanymi z dnia na dzień decyzją woli polityków, bez określenia kryteriów. To wcale nie jest metoda na stworzenie w miarę sprawnych struktur, powstanie raczej tłum ludzi, starających się nie podejmować żadnej decyzji bez aprobaty góry. Coś takiego zawsze kończy się klęską -zwyczajną lub straszliwą.
Z drugiej strony - nie akceptuję hasła o konieczności przeczekania czterech lat, nie tylko z powodu mojego wieku. Bo to nie PiS wygrał wybory, a PO je przegrała, demonstrując i oferując wyborcom marazm. To co, mam czekać cztery lata, żeby zamienić jeden kijek na drugi kijek? Jestem przekonany, że w PiS jest wielu fachowców i ludzi rozsądnych i to oni będą nadawać ton rzeczywistym działaniom partii, pozostawiając tym z frontu ideologicznego równie krzykliwą, co miałką propagandę. Mam nadzieję, że niebawem skończy się totalna wojna plemion polskich, a zacznie normalna robota rządzących i opozycji.
Poza wszystkim: politycy PiS, PO, Nowoczesnej i innych partii zdają sobie pewnie sprawę, że milionów ludzi raczej nie da się wyprowadzić na ulice w obronie demokracji. Natomiast miliony ludzi z pewnością wyjdą na ulice w obronie materialnego poziomu życia.
Wracając do początku tekstu: wspólna odpowiedź polskich polityków byłaby, moim zdaniem, rzeczą bardzo pożądaną. Ale opowiadania o bojkocie niemieckich firm czy towarów przystoją najwyżej gimnazjalistom. Najlepiej brzmiałyby u cioci na imieninach. Chyba że polska polityka ma z grubsza polegać na odmrażaniu sobie uszu na złość innym.
@Henrykspol Się rozpisałem - tzw. "efekt tatrzański".
OdpowiedzUsuń;-)
Niemców kilku znam, ale zdecydowanie lepiej - i w większej ilości - znam Amerykanów i Brytyjczyków, a że i w Stanach, i w UK parę dość ważnych i raczej rozsądnych gazet nieco podobne do niemieckich teksty wrzuciło, więc podejrzewam, że i mechanizm może być podobny.
Tu zastrzegam, że nie mówię o Schulzu - Schulz to odrębna sprawa - a o grupie "polityków i dziennikarzy anglojęzycznych" ;-)
I w Stanach, i w UK, podejście do wybranych reprezentantów jest ciut inne niż u nas, co wynika w znacznej mierze właśnie z umiejętności osiągania kompromisu w szczególnie istotnych sprawach. Więc republikanka może przeklinać Obamę najbardziej niewyszukanymi słowy, labourzysta może wbijać szpilki w laleczkę Camerona (który i tak ma w sobie ciut z laleczki :-P ), ale jednak oboje zgodzą się, że ich rządy (chociaż są do d***), przede wszystkim reprezentują całość społeczeństwa, także tę jego część, która wybory przegrała.
Inaczej mówiąc ważne decyzje rządu danego kraju są rzeczywiście decyzjami tego kraju. Rząd reprezentuje wolę wyborców - jako całości.
Jednak by to mogło funkcjonować, po pierwsze musi być także po stronie rządu zgoda, by niekiedy uwzględnić wolę mniejszości. Nie zawsze, nie w każdej sytuacji, ale jednak.
Po drugie, i w USA, i w UK, nie ma takiej możliwości, by zwycięska partia manipulowała składem sądów. Ta zasada Montestkiusza jest po prostu zbyt ważna - ona naprawdę święta tam jest, i nie ma bata. Nie ma tam sądów konstytucyjnych - sprawy sporne najważniejsze dla demokracji, czyli sprawy konstytucji (w USA) i wyborów (w obu krajach) rozstrzygają Sądy Najwyższe.
Zwycięska partia nie próbuje manipulować w składzie SN. To się po prostu nie mieści nawet pod najbardziej tępą czachą.
Się mi wydaje, ze znajomości tych kilku(nastu) Niemców, że może tam być podobnie... (Shultz - odrębna sprawa ;-)
Żeby było jasne - nie piję tu wyłącznie do Kaczystów! Platfusie są winni w równym stopniu!
I tu ciekawostka - czemu kaczyści ograniczyli się do paru wyszeptanych uwag w Sejmie o 10.27 rano, czemu nie podnosili larum, czemu nie organizowali demonstracji, kiedy platfusie naruszali niezawisłość TK? Moim zdaniem dokładnie w tym celu, żeby mieć usprawiedliwienie dla dzisiejszych, idiotycznych i zupełnie niepotrzebnych, przewalanek.
PiS i PO wyrastają z tradycji "my-oni". Nie są w stanie wyjść poza najprostszą dychotomię. A jeśli przypomnisz sobie kilku Morozowów PO piszących niegdyś na Portalu Opinii, zauważysz, że to nie jest dychotomia PO-PiS, ale odpowiednio PO-wszyscy inni, i PiS-wszyscy inni.
Dopóki nie wyjdziemy ze struktur politycznych wyrosłych na żyznej glebie peerelowskiego ugoru, póki nie wyjdziemy z tego, póty nic się tu nie zmieni. (By wyjaśnić metaforę: wuj wpadł z Tatrzańską Śliwowicą, i się nasłuchałem o nadchodzącej orce. I nie, wuj nie orze, gdzie tam. Ale sąsiad wuja ma pole, i orze.)
Ugrupowanie Petru nie jest ideałem, ale widać tam troszkę inne podejście - tylko oni w tej chwili przynajmniej próbują być konstruktywną opozycją - deklarując poparcie PiS z 500+/- i ze stawką wolną od podatku. (To drugie, to chyba była bajka wyborcza jednak, a szkoda.) Potrzebna jest jeszcze podobna partia centro-lewicowa, i wreszcie coś z tego wyjdzie.
POPiSki zaś niech budują "chrześcijańskich demokratów".
Czego i Tobie, i wszystkim czytelniczkom i czytelnikom życzę gorąco, może jeszcze nie w tym roku (bądźmy realistami), ale już za parę lat.
Zdrówko (i zdrowie Wuja!)
Twój tekst winien ukazać się we wszystkich znaczących polskich mediach, tak mniemam. Bo ja, na przykład, uświadamiałem sobie że oni - w USA, Wlk. Brytanii i pewnie gdzie indziej, traktują rząd jako reprezentację całości społeczeństwa, ale nie dostrzegałem, że dla tamtejszych warstw opiniotwórczych niezawisłość sądów jest oczywista, a próba jej naruszania w państwie należącym do Zachodu musi budzić zdumienie. Dychotomia PO-wszyscy inni i PiS-wszyscy inni, której hołdują fanatyczni i agresywni wyznawcy tych partii skutecznie tworzy plemiona. Tym bardziej, że tacy są zwykle najgłośniejsi i najbardziej widoczni w przestrzeni publicznej.
UsuńOrka w styczniu może i jest trochę dziwna, ale żeby zaraz poświęcać jej czas jednej Tatrzańskiej Śliwowicy? Na zdrowie!
+Henrykspol
OdpowiedzUsuńOtóż to zawiść, ale nie wieśniacza, ale "wiochmeńska", bo emitowana przez "wiochmena" CM. Tu wyjaśnię, że "wiochmen" to jest mentalność.
Pozdrawiam :)
Jak najbardziej miałem na myśli mentalność. Dzięki. Również Cię pozdrawiam.
Usuń