
Marsz Niepodległości w Warszawie, czyli patriotyzm demonstracyjny. Zdjęcie z Onet.pl
Gdyby w stosownym czasie zwrócić się do fachowców niemieckich (teraz już chyba nie żyją), poleciliby prawdopodobnie swoją listę narodowościową - Volkslistę. W skład grupy I weszliby prawdziwi Polacy, prawdziwi patrioci i katolicy (prawdziwy Polak to katolik przecież). Do grupy II załapaliby się prawdziwi Polacy, którzy zbłądzili w przeszłości, do grupy III pozostali Polacy, za wyjątkiem przypisanych do grupy IV. Czyli członków PO, liberałów, komunistów oraz nieetnicznych (fałszywych) Polaków. Możliwa byłaby zmiana przynależności do grupy - na przykład protestant przechodząc na katolicyzm awansowałby z grupy III do II.
Swoją drogą, Niemcy powinni w końcu ponieść odpowiedzialność za przegraną wojnę z ZSRR. Gdyby jej bowiem nie przegrali, Armia Czerwona, wspomagana przez Ludowe Wojsko Polskie, nie wlazłaby do Polski (wtedy składającej się z Generalgouvernement für die besetzten polnischen Gebiete, Reichsgau Danzing- Westpreußen, Reichsgau Wartheland, Provinz Oberschlesien, Reichskommissariat Ostland i innych) mordując, paląc, gwałcąc oraz rabując. A co najgorsze - zniewalając . Wskutek czego mieliśmy komunizm, o wiele gorszy - jak twierdzą ludzie o naświetlonych umysłach, niż okupacja niemiecka. (pewnie był o wiele gorszy, zwłaszcza jeśli jesteśmy już na oddziale zamkniętym). Zwycięstwo nad ZSRR pozwoliłoby III Rzeszy użyć sił zwolnionych na wschodzie, wspieranych przez ludność i gospodarkę od Atlantyku po Ural, do zajęcia Wysp Brytyjskich, dzięki czemu Amerykanie nie mieliby jak zaczepić się w Europie. USA niekoniecznie wygrałyby późniejszy wyścig zbrojeń z Wielkimi Niemcami - von Braun i ponad setka niemieckich naukowców pracowaliby dalej dla III Rzeszy. Europa, pod światłym przewodnictwem Niemiec, rozwijałaby się statecznie, wszyscy jej mieszkańcy, łącznie z Untermenschen, znaliby swoje miejsce w hierarchii. Spełniając odwieczne marzenie konserwatystów.
Niestety, stało się jak się stało i teraz musimy sami męczyć się rządzeniem. Jak na razie, wychodzi nam to średnio, choć zawsze mogłoby być gorzej. Kolejni rządzący pewnie nie chcą się przemęczać, dlatego ani im w głowie zajmowanie się całym narodem. Starannie wydzielają z żywej tkanki Narodu swoje plemiona, dla których są wodzami. Nikt nie chce być Ojcem, a przynajmniej Przywódcą Narodu. Tytuł wodza z grubsza wystarcza wszystkim. Plemię trzeba jakoś określić, stąd sortowanie ludności. Nie wiem czy w tej sytuacji nie lepszy byłby powrót do przeszłości. Wolna elekcja Ojców/Przywódców Narodu, dokonywana z udziałem kandydatów spoza Polski.
Informacja dla bardzo poważnych: Proszę nie traktować tekstu ze śmiertelną powagą. Stwierdzam, że sami zapędzamy się do narożnika, oskarżając wszystkich dookoła o wszelkie możliwe grzechy wobec nas popełnione. Politycy historyczni w innych państwach pilnie poszukują chłopca do bicia. Już pojedyncze teksty publikowane na Wschodzie i na Zachodzie, sugerują że to my walnie przyczyniliśmy się do rozpętania drugiej wojny światowej...
@Henrykspol
OdpowiedzUsuńHe, się mi kumpel z wojska przypomniał, który w czasach późnej komuny tłumaczył, że naturalną koleją rzeczy, wolną elekcję zastąpiła wolna erekcja. Na pytanie, co właściwie ma na myśli, wyjaśniał uprzejmie, że to chyba jasne, skoro w Komitecie Centralnym same członki...
Komitet Centralny odszedł, członki, że tak powiem, trzymają się twardo...
Ale z tym Niemcami to prawda jest święta! Bym się zgodził z niegdysiejszymi przewidywaniami Philipa K. Dicka, że w tak korzystnym układzie znacząco poprawiłby się stan dróg na obszarze między Wisłą a Bugiem, a my odzyskalibyśmy przynależne nam tereny na wschodzie!
...well, at least the idea was good. And after all, they had been successful with the Jews, and Gypsies, and Bible Students. And the Slavs had been rolled back two thousand years' worth, to their heartland in Asia. Out of Europe entirely, to everyone's relief. Back to riding yaks and hunting with bow and arrow. And those great glossy magazines printed in Munich and circulated around to all the libraries and newsstands . . . one could see the full-page color pictures for oneself: the blue-eyed, blond-haired Aryan settlers who now industriously tilled, culled, plowed, and so forth in the vast grain bowl of the world, the Ukraine. Those fellows certainly looked happy. And their farms and cottages were clean. You didn't see pictures of drunken dull-wilted Poles any more, slouched on sagging porches or hawking a few sickly turnips at the village market. All a thing of the past, like rutted dirt roads that once turned to slop in the rainy season, bogging down the carts.
Na wszelki wypadek chyba lepiej powtórzę, żeby mojego komentarza też ze śmiertelną powagą nie traktować...
Zdrówko!
Człowiek z Wysokiego Zamku - The Man in the High Castle. Powieść Philipa K. Dicka z 1962 roku, bazująca na alternatywnej historii.
UsuńSwoją drogą, skąd u Amerykanów ten wizerunek Polaków? Mam wrażenie: u nich w popkulturze jak księżniczka to Rosjanka, jak alkoholik (skądinąd postać pozytywna) to Polak. A te sagging porches widziałem kiedyś w filmie CNN o jakiejś upadającej miejscowości w zakolu Mississippi.
Moim zdaniem, komitety centralne, biura polityczne, centralizm demokratyczny i może jeszcze inne elementy PZPR istnieją dalej. Tyle, że w liczbie mnogiej i pod nieco innymi nazwami. Bo partie obecne są kopią PZPR. Jedynie PO się nieco różni - sposobem wyboru przewodniczącego. Przy czym, jeśli tylko jeden kandydat wystartuje, to takie wybory byłyby równie demokratyczne w Północnej Korei. Na zdrowie!
Trochę w obronie Dicka - on tu raczej dość wiernie powtarza tezy nazistowskiej propagandy z lat wojny, przeciwstawiającej techniczną supremację Niemców słowiańskiemu prymitywizmowi - ostatecznie słynna szarża ułańska na czołgi też po raz pierwszy pojawiła się na okładce nazistowskiego pisma satyrycznego.
Usuńhttp://1.bp.blogspot.com/-2mI8S9-c_ug/T0q8acAl20I/AAAAAAAADlk/EC8gQqCy3sU/s320/Nazi+Propaganda+Poster-Polish+Cavalry+Charging+Tanks+is+a+LIE.jpg
Swoją szosą, wpadła mi w ręce niedawno wydana książeczka Roberta Looby'ego o cenzurze w PRL, i on tam zauważył b. ciekawą sprawę. Mianowicie od 1971, do 1981, to co przede wszystkim "łagodzono" lub wycinano w polskich tłumaczeniach Dicka, to fragmenty antychrześcijańskie, lub konkretnie antykatolickie.
(Robert Looby, Censorship, Translation and English Language Fiction in People’s Poland, 2015 - on z KULu jest, nawiasem mówiąc.)
Trochę w obronie Dicka - on tu raczej dość wiernie powtarza tezy nazistowskiej propagandy z lat wojny, przeciwstawiającej techniczną supremację Niemców słowiańskiemu prymitywizmowi - ostatecznie słynna szarża ułańska na czołgi też po raz pierwszy pojawiła się na okładce nazistowskiego pisma satyrycznego.
Usuńhttp://1.bp.blogspot.com/-2mI8S9-c_ug/T0q8acAl20I/AAAAAAAADlk/EC8gQqCy3sU/s320/Nazi+Propaganda+Poster-Polish+Cavalry+Charging+Tanks+is+a+LIE.jpg
Swoją szosą, wpadła mi w ręce niedawno wydana książeczka Roberta Looby'ego o cenzurze w PRL, i on tam zauważył b. ciekawą sprawę. Mianowicie od 1971, do 1981, to co przede wszystkim "łagodzono" lub wycinano w polskich tłumaczeniach Dicka, to fragmenty antychrześcijańskie, lub konkretnie antykatolickie.
(Robert Looby, Censorship, Translation and English Language Fiction in People’s Poland, 2015 - on z KULu jest, nawiasem mówiąc.)
Biskupi załatwili sobie parę zapisów cenzorskich, kiedyś chyba Urban im to wypominał. Ty wiesz, ale młodsi Czytelnicy niekoniecznie: cenzura nie dotyczyła tylko polityki, także spraw obyczajowych i innych. Taki Urban nie mógłby wydawać "Nie" w PRL. Zamknięto by go razem z pismem za brak obyczajowości.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń+Henrykspol
OdpowiedzUsuńPoczucie przynależności do jakiejś grupy jest niejako wprasowane w geny więc to zjawisko zawsze będzie ludziom towarzyszyć. Oczywiście łatwiej zobaczyć to u siebie i krytykować, ale to nie oznacza, że gdzie indziej jest lepiej pod tym względem. Może tam "gdzie indziej " podziały przebiegają w inny sposób, ale istnieją, choćby klasowe i są odczuwalne zwłaszcza dla tych klas niższych.
+Marlow
Niebieskie oczy i jasne własy to za sprawą haplogrupy R1a1, która o paradoksie nas! - najczęściej występuje nie u nordyków, ale u Słowian. Serbowie 65% Polacy 55%,. U Niemców ledwie marne 15 %. A juz w Azji u Kirgizów 63%. Więc, ktoś próbował sztuczny podział wprowadzać. Nie wyszło.Bo to mutacja ze stepów Euroazji jest...
Podziały istnieją wszędzie, to oczywiste. Poczucie przynależności jest chyba jedną z najsilniej wyrażanych (odczuwanych) ludzkich potrzeb. Tu też się zgadzam z Tobą. Natomiast nie widzę żadnego sensu dzielenia NARODU polskiego na plemiona - prawdziwych Polaków, prawdziwych patriotów, gorszy sort itd.
Usuń+henrykspol
OdpowiedzUsuńJa bym chyba bardziej się ucieszył, gdyby znalazł się jakiś ojciec obywateli RP i żył sobie w symbiozie z Ojcami i Matkami Narodów.
Przyznam: nie wiem kim są Ojcowie i Matki Narodów. Mógłbyś opisać paroma zdaniami w czym rzecz? Może nie tylko ja nie wiem?
UsuńMoże zbytnio skróciłem komentarz. Jak sam piszesz, nikt nie chce być ojcem (analogicznie matką też nie) narodu. Naród jako monoli, jednakowy dla wszystkich obywateli, jest w dzisiejszym. otwartym na świat państwie raczej nierealnym bytem. Nie wykluczam, że ktoś jednak, kiedyś takim ojcem Narodu zostanie, co siłą rzeczy spowoduje opisane przez Ciebie plemienne podziały. Przywództwo nad obywatelami jest więc według mnie czymś bardziej wartościowym z punktu widzenia koegzystencji ludzi w ramach państwa (Polski również). Siłą rzeczy narodowość przestaje być receptą na spójność państwa. Tak to widzę.
UsuńZgadzam się z Tobą. Naród polski istnieje, bo istnieją inne narody, można go opisać, ale nie ma cech charakteryzujących społeczeństwo. Państwa zbudowano na nacjonalizmie (kiedyś to pojęcie miało, także w jęz. polskim, znaczenie pozytywne). Jednak rozwijać państwo w oparciu o kryterium narodowe się nie da. Natomiast w
Usuńpotocznym użyciu nie powinnyśmy się bać słowa "naród", w zastępstwie "społeczeństwa". Inaczej ciemna strona Polski przechwyci wszelkie pojęcia traktowane jako pozytywne przez dużą część ludności, zwłaszcza ludzi młodych
Nikt nie chce... Dzieworództwo górą!
OdpowiedzUsuńWitam Cię Andrzeju w nowym roku! Nie wiem tylko czy dzieworództwo jest obecnie terminem politycznie poprawnym...
Usuń