
Petroniusz potrafił docenić piękno. Jak to arbiter elegantiarum. Obecnie nie tylko Bóg pyta: quo vadis Europo? Ale nawet to pytanie, o odpowiedziach nie wspominając, to tylko (prostacka) ideologia.
Politycy europejscy, szczególnie francuscy, brytyjscy, włoscy i niemieccy, bardzo teraz potrzebują chłopca do bicia i Polska, jak zwykle zresztą, sama się o taką rolę prosi. Martinowi Schulzowi niewątpliwie należała się ostra odpowiedź, lecz niekoniecznie przywołująca morderstwa ludności i zniszczenie Warszawy przez Niemców. Na kanwie takich wypowiedzi media oraz politycy zachodni mogą utkać wizerunek Polski pasujący im - czyli usprawiedliwiający ich ewentualne działania, niekorzystne dla nas. Media w Niemczech już idą w tym kierunku - Hubert Wetzel w "Süddeutsche Zeitung" napisał "Bełkot z Warszawy", sugerując, między innymi, że koncepcja min. Waszczykowskiego - o stworzeniu legionów z syryjskich uchodźców to bzdura (gwoli ścisłości: wielu niemieckich komentatorów popiera ten pomysł naszego ministra). Czy jednak rozwalanie obcych państw w imię "wartości", dzięki czemu tworzy się IS oraz fale uchodźców, jest działaniem mądrym oraz racjonalnym?
Na dzisiaj tworzenie legionów z syryjskich uchodźców byłoby trudne, ale dla mnie pomysł polskiego MSZ to próba odpowiedzi na pytanie: czy osoba, rodzina, społeczeństwo są odpowiedzialne za własny los, czy też potrzebują pasterza- dyktatora - jedno- lub wieloosobowego? Moim zdaniem, miłośników wojny ze Stanów Zjednoczonych, część uchodźców z Syrii i innych państw, liberałów - indywidualistów francuskich, polskich i, w ogóle, europejskich łączy niechęć do posiadania własnego zdania i podejmowania decyzji w ważnych kwestiach politycznych, społecznych, gospodarczych. Choć to oni są namaszczeni do bycia elitami, choćby z racji (względnej) zamożności, wysokiego miejsca w hierarchii społecznej, wykonywania ważnych społecznie i popłatnych profesji itd. Tymczasem masowo i od dawna uciekają od głównego zadania elit - czyli przewodzenia masom oraz od jakichkolwiek problemów nękających ogół społeczeństwa ( z Syrii do Europy uciekają ludzie względnie zamożni, biednych zwyczajnie na to nie stać).
Istotę filozofii liberałów - indywidualistów oddaje tekst Joanna Sfara, rysownika Charlie Hebdo: "...Naszą wiarą jest muzyka! Pocałunki! Życie! Szampan i radość! #Parisisaboutlife (Paryż to Życie!)" * Tekst niewątpliwie głęboko humanistyczny i ja bardzo chciałbym żyć w społeczności tego rodzaju. Tylko co zaoferować ludziom szukającym celu i sensu życia? Naganianym zresztą do tego poszukiwania przez wielu mądrych mędrców, powieściopisarzy i poetów, których utwory są wciąż podstawą nauczania i wychowania w szkołach, najpewniej francuskich też?
Wielu ludzi, szczególnie młodych, chce uczestniczyć w czymś ważnym, większość , moim zdaniem, wręcz nie potrafi żyć bez poczucia przynależności do istotnej, ich zdaniem, grupy społecznej. Komu mają zadać pytanie: Как жить? Jeśli elity uchylają się od odpowiedzi? Zawsze się znajdzie ktoś, kto odpowie, zaproponuje udział w czymś ważnym oraz przynależność do społeczności wykonującej misję dziejową, zleconą przez Najwyższego. Jedni dołączają do IS, a w przyszłości, być może, także do innych tego typu, morderczych, wrogich rodzajowi ludzkiemu grup, niekoniecznie powołujących się na islam, inni dumnie ogłaszają się narodowcami, w ostateczności fanatycznymi kibicami. Sprzyja temu również brak odpowiedzi elit na proste pytanie: " Ojciec, prać? Kogo?"
Zamiast równie prostej i konkretnej odpowiedzi, pytająca ludność otrzymuje teksty równie długie co niekonkretne, często z naciąganymi pod wyznawaną ideologię argumentami. A ludność, w większości posługująca się w ocenie rzeczywistości jedynie heurystykami sądzenia, potrzebuje prawd prostych i jednoznacznych. Swoją drogą, kiedyś taka postawa przysługiwała jedynie klasie robotniczej i chłopstwu pracującemu, inteligent musiał myśleć (albo choć udawać myślenie). Dzisiaj klasy robotniczej prawie już nie ma, inteligencji namnożyło się mnóstwo dużo, a obowiązek myślenia chyba zanika.
Elity, będące niegdyś siłą przewodnią albo przynajmniej arbiter elegantiarum społeczeństw, też zanikają. Na opuszczone przez nie pole wchodzą eleganckie też elity.
*Cytat z blogu Marlowa The Doga

