Pytanie wydaje się śmieszne. Przecież są partie opozycyjne.Są, ale zdaniem moim, starają się zniknąć z pola widzenia wyborców. Kierownictwa PO i PSL chyba zdają sobie sprawę, że wyhodowały na własnych błędach, pazerności, zaniedbaniach i lenistwie konkurencję,trzymającą obecnie władzę?
Nie zaczęły jednak od publicznej spowiedzi, wyznania i odcięcia się od błędów oraz wypaczeń. Za to PO ogłosiła się totalną opozycją,umniejszając w ten sposób, dla mnie, wiarygodność krytyki poczynań PiS. Bo z góry zapowiedzieli krytykę wszystkiego. Później, między innymi:
1. Blokowali mównicę Sejmu, walcząc o sprawę, dla ogółu, błahą. Nie zauważyli braku rezultatów?;
2. Walczyli o ocalenie demokracji od jej wroga, czyli PiS-u. Co prawda, KOD nie był dzieckiem PO, a mnie wydał się początkiem społeczeństwa obywatelskiego. Niestety, na jego czele stanął, nieszczęście ty moje, Mateusz Kijowski, jak się okazało, łatwy do grillowania. Oskarżenie o zamach na demokrację niezbyt rozpala większość ludzi i łatwo je ośmieszyć, zwłaszcza jeśli zagrożenie jest hipotetyczne;
3.Zarzucali też PiS-owi zamach na trójpodział władzy, będący podobno ostoją demokracji. Czy oni wiedzą do kogo chcą adresować swoje przesłania? Pewnie z tezą o ważności trójpodziału władzy zgodzili się historycy idei, niektórzy prawnicy , politolodzy oraz publicyści. Reszcie ona zwisa pęczkiem pietruszki;
4. Obecnie, PiS kolejny raz podłożył się opozycji kampanią (aferą) billboardową. Teksty kampanii przypominają te rzucane spod budki z piwem - reforma sądownictwa jest konieczna, bo sędzia ukradł kiełbasę, nie wiem czy użycie środków Polskiej Fundacji Narodowej jest zgodne ze statutem PFN, smakowitym kąskiem może być wykonawca - Solvere Sp. z o.o. itd. Tymczasem PO wymyśliła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS jako capo di tutti capi? To nawet jego rozśmieszy;
5. Filozofują na temat programu 500+, wzbudzając strach jego beneficjentów przed powrotem PO do władzy; 6.Reakcja na żądanie odszkodowania od Niemiec. Przecież to rządzący mogą coś robić lub nie robić w tym kierunku, opozycja może jedynie "życzliwie" czekać na rezultaty;
7. Szukanie wsparcia poza granicami Polski. Zagranica ma generalnie głęboko gdzieś sytuację w Polsce. Jeśli zadziała, to w swoich interesach.
Na przeciwskuteczność działań opozycji wskazują wyniki sondaży - PiS-owi rośnie, choć nie ma spektakularnych sukcesów (być może weta prezydenta naruszyły negatywny wizerunek partii rządzącej jako teatrzyku marionetek jednego aktora). Czyli, coraz więcej potencjalnych wyborców decyduje się poprzeć PiS, prawdopodobnie po prostu z braku lepszej alternatywy. To może być początkiem nieodwracalnego, w krótkim terminie, trendu - PiS stanie się czymś w rodzaju meksykańskiej Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej, sprawującej władzę przez 71 lat. Wygrywającej 14 kolejnych wyborów, ponieważ wyborcy prawdopodobnie uznawali, że opozycja rządzić nie potrafi.
Czy tęsknię do rządów PO i PSL? Niezbyt, jeśli miałaby to być powtórka z przeszłości. Dlatego wciąż oczekuję jakiejkolwiek deklaracji programowej od PO i dostrzegania rzeczywistych zagrożeń dla społeczeństwa i dla Polski, tworzonych polityką PiS. Bo, wynikające chyba z lenistwa umysłowego, "górnolotne" frazesy trafiają najwyżej do części inteligencji i tak wrogiej rządzącej partii.
Na razie, PiS zrobiło parę rzeczy dobrych, a wicepremier Morawiecki i wielu ministrów w rządzie B. Szydłostarają się o rozwój gospodarczy, dostrzegają istnienie ludzi niebogatych, trudności życia na prowincji itp. Niestety, nad nimi i Polską wisi ideologiczny garb Prawa i Sprawiedliwości , wielka władza oraz, nie do końca znane, różne idée fixe prezesa partii.
Irytują mnie i niepokoją:
A. Natrętny prowincjonalizm, rozumiany nie jako przeciwieństwo światowości, lecz twierdzenie: u nas obowiązują takie oto zwyczaje oraz poglądy. One są uniwersalne i jedynie słuszne. Nieakceptujący ich są ludźmi drugiego sortu;;
B. Oparcie się po części na specyficznych ludziach - mściwych, małostkowych, zawistnych;
C. Arogancja - nawet nie udają chęci do przedyskutowania jakichkolwiek rozwiązań z kimkolwiek;
D. Polityka zagraniczna w formie propagandy dla twardego elektoratu;
E. Upierdliwe dzielenie społeczeństwa na plemiona: Lepszych i Gorszych;
F. Używanie durnowatych epitetów do określania nawet nie przeciwników politycznych, a przeciwników konkretnego projektu;
G. Otwieranie przestrzeni dla brunatnych, raczej nieintencjonalne, ale co z tego?;
H. Podejmowanie decyzji ekonomicznych jako decyzji woli Prezesa. Czy istnieją analizy przewidujące sukces Centralnego Portu Lotniczego, oparte na realnych, niechby bardzo naciąganych założeniach?
Środowisk i ludzi nieakceptujących działań PiS jest dużo. Protestują, argumentują, opisują błędy, odkrywają niewygodne fakty itd. Moc ich politycznej reprezentacji z wolna jednak słabnie, wręcz zanika.
Media w rękach rządzących indoktrynują, fakt że niekiedy zabawnie niezdarnie. System oświaty, tu i ówdzie też staje się narzędziem indoktrynacji. Potężną siłę ma autoindoktrynacja - dzięki internetowi, młodzi i starsi ludzie widzą, że ich ksenofobiczne, rasistowskie, faszyzujące poglądy podziela wielu. A wszyscy inni, to lewacy. Także, na przykład, amerykański senator McCain.
Obok walki o władzę, toczyć się powinna wojna z brunatnieniem Polski i Europy. Niestety, na razie brakuje skutecznych, w miarę charyzmatycznych przywódców tej walki , a zwłaszcza tej wojny. Szczególnie politycy opozycji wydają się drzemać w błogim przeświadczeniu, że wkrótce znowu będą rządzić.
Otóż, szanowni: nie będziecie rządzić już nigdy. Sami to załatwiacie.Prawdopodobnie dopiero mowy przywódca, tworzący nową formację polityczną zdoła zmienić sytuację.
1. Blokowali mównicę Sejmu, walcząc o sprawę, dla ogółu, błahą. Nie zauważyli braku rezultatów?;
2. Walczyli o ocalenie demokracji od jej wroga, czyli PiS-u. Co prawda, KOD nie był dzieckiem PO, a mnie wydał się początkiem społeczeństwa obywatelskiego. Niestety, na jego czele stanął, nieszczęście ty moje, Mateusz Kijowski, jak się okazało, łatwy do grillowania. Oskarżenie o zamach na demokrację niezbyt rozpala większość ludzi i łatwo je ośmieszyć, zwłaszcza jeśli zagrożenie jest hipotetyczne;
3.Zarzucali też PiS-owi zamach na trójpodział władzy, będący podobno ostoją demokracji. Czy oni wiedzą do kogo chcą adresować swoje przesłania? Pewnie z tezą o ważności trójpodziału władzy zgodzili się historycy idei, niektórzy prawnicy , politolodzy oraz publicyści. Reszcie ona zwisa pęczkiem pietruszki;
4. Obecnie, PiS kolejny raz podłożył się opozycji kampanią (aferą) billboardową. Teksty kampanii przypominają te rzucane spod budki z piwem - reforma sądownictwa jest konieczna, bo sędzia ukradł kiełbasę, nie wiem czy użycie środków Polskiej Fundacji Narodowej jest zgodne ze statutem PFN, smakowitym kąskiem może być wykonawca - Solvere Sp. z o.o. itd. Tymczasem PO wymyśliła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS jako capo di tutti capi? To nawet jego rozśmieszy;
5. Filozofują na temat programu 500+, wzbudzając strach jego beneficjentów przed powrotem PO do władzy; 6.Reakcja na żądanie odszkodowania od Niemiec. Przecież to rządzący mogą coś robić lub nie robić w tym kierunku, opozycja może jedynie "życzliwie" czekać na rezultaty;
7. Szukanie wsparcia poza granicami Polski. Zagranica ma generalnie głęboko gdzieś sytuację w Polsce. Jeśli zadziała, to w swoich interesach.
Na przeciwskuteczność działań opozycji wskazują wyniki sondaży - PiS-owi rośnie, choć nie ma spektakularnych sukcesów (być może weta prezydenta naruszyły negatywny wizerunek partii rządzącej jako teatrzyku marionetek jednego aktora). Czyli, coraz więcej potencjalnych wyborców decyduje się poprzeć PiS, prawdopodobnie po prostu z braku lepszej alternatywy. To może być początkiem nieodwracalnego, w krótkim terminie, trendu - PiS stanie się czymś w rodzaju meksykańskiej Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej, sprawującej władzę przez 71 lat. Wygrywającej 14 kolejnych wyborów, ponieważ wyborcy prawdopodobnie uznawali, że opozycja rządzić nie potrafi.
Czy tęsknię do rządów PO i PSL? Niezbyt, jeśli miałaby to być powtórka z przeszłości. Dlatego wciąż oczekuję jakiejkolwiek deklaracji programowej od PO i dostrzegania rzeczywistych zagrożeń dla społeczeństwa i dla Polski, tworzonych polityką PiS. Bo, wynikające chyba z lenistwa umysłowego, "górnolotne" frazesy trafiają najwyżej do części inteligencji i tak wrogiej rządzącej partii.
Na razie, PiS zrobiło parę rzeczy dobrych, a wicepremier Morawiecki i wielu ministrów w rządzie B. Szydłostarają się o rozwój gospodarczy, dostrzegają istnienie ludzi niebogatych, trudności życia na prowincji itp. Niestety, nad nimi i Polską wisi ideologiczny garb Prawa i Sprawiedliwości , wielka władza oraz, nie do końca znane, różne idée fixe prezesa partii.
Irytują mnie i niepokoją:
A. Natrętny prowincjonalizm, rozumiany nie jako przeciwieństwo światowości, lecz twierdzenie: u nas obowiązują takie oto zwyczaje oraz poglądy. One są uniwersalne i jedynie słuszne. Nieakceptujący ich są ludźmi drugiego sortu;;
B. Oparcie się po części na specyficznych ludziach - mściwych, małostkowych, zawistnych;
C. Arogancja - nawet nie udają chęci do przedyskutowania jakichkolwiek rozwiązań z kimkolwiek;
D. Polityka zagraniczna w formie propagandy dla twardego elektoratu;
E. Upierdliwe dzielenie społeczeństwa na plemiona: Lepszych i Gorszych;
F. Używanie durnowatych epitetów do określania nawet nie przeciwników politycznych, a przeciwników konkretnego projektu;
G. Otwieranie przestrzeni dla brunatnych, raczej nieintencjonalne, ale co z tego?;
H. Podejmowanie decyzji ekonomicznych jako decyzji woli Prezesa. Czy istnieją analizy przewidujące sukces Centralnego Portu Lotniczego, oparte na realnych, niechby bardzo naciąganych założeniach?
Środowisk i ludzi nieakceptujących działań PiS jest dużo. Protestują, argumentują, opisują błędy, odkrywają niewygodne fakty itd. Moc ich politycznej reprezentacji z wolna jednak słabnie, wręcz zanika.
Media w rękach rządzących indoktrynują, fakt że niekiedy zabawnie niezdarnie. System oświaty, tu i ówdzie też staje się narzędziem indoktrynacji. Potężną siłę ma autoindoktrynacja - dzięki internetowi, młodzi i starsi ludzie widzą, że ich ksenofobiczne, rasistowskie, faszyzujące poglądy podziela wielu. A wszyscy inni, to lewacy. Także, na przykład, amerykański senator McCain.
Obok walki o władzę, toczyć się powinna wojna z brunatnieniem Polski i Europy. Niestety, na razie brakuje skutecznych, w miarę charyzmatycznych przywódców tej walki , a zwłaszcza tej wojny. Szczególnie politycy opozycji wydają się drzemać w błogim przeświadczeniu, że wkrótce znowu będą rządzić.
Otóż, szanowni: nie będziecie rządzić już nigdy. Sami to załatwiacie.Prawdopodobnie dopiero mowy przywódca, tworzący nową formację polityczną zdoła zmienić sytuację.

