
Ładny jestem, czyż nie?
Dlaczego np. nie zwrócono się do polskich miliarderów, by zrobili zrzutkę celem stworzenia niezbędnego kapitału? Czemu nie poszukano w Polsce organizatora (banku, innej instytucji finansowej, znanego inwestor giełdowego) ? Nie wiem. Może naukowcy próbowali, a może z góry uznali, że nie ma na to szans. Zresztą, czy znalazłby się polski podmiot zdolny do realizacji dalszych badań? Przemysł farmaceutyczny jest rozproszony i w znacznej części niepolski, a ludzie z innych branż pewnie nie zdawali sobie sprawy z ważności opracowania. Kłania się brak wiedzy na poziomie ogólnym. Nie - głębokiej, tą dysponują naukowcy, a powierzchownej. Wystarczającej, by zorientować się w doniosłości odkrycia.
Przeciętnych humanistów ci u na dostatek. Przy czym, za humanistów często robią ludzie wpadający w panikę na widok cyfr, że o nazwach związków chemicznych nie wspomnę (typu sławetny monotlenek diwodoru). Wątpię czy sytuacja się zmieni. Dyskusje o systemie oświaty koncentrują się na organizacji szkół, a podstawy programowe opracowujemy pod kątem wzniosłego patriotyzmu i, specyficznej niezwykle, polityki historycznej. Po co prawdziwemu patriocie wiedza, przynajmniej o istnieniu mRNA czy innych dziwnych zjawisk lub rzeczy?
Od dawna też niepowodzenia we wdrażaniu (komercjalizacji) w Polsce wyników badań, tłumaczy się brakiem stosownych środków finansowych. Tymczasem PiS udowodniło, że środki znaleźć można. Całkiem pokaźne, w budżecie państwa. Znaleźli pieniądze na 500+, choć wcześniej taka pozycja w budżecie nie figurowała. Czyli pieniądze znaleźć można (samo NCBR na innowacje ma 8 mld zł) gorzej, jak napisałem wyżej, z podmiotami zdolnymi efektywnie je wykorzystać. Dla niewielkich polskich firm innowacyjność to baśń. Skąd mają wziąć na nią środki? Gdzie i jakie innowacje wprowadzać, zwłaszcza jeśli jest się poddostawcą dużej firmy i po prostu wykonuje ściśle jej zamówienia?
Na razie o innowacyjności się u nas głównie pisze i gada. To i tak sukces, bo niedawno ten temat nie istniał w przestrzeni publicznej. Jednak, dopóki nie powstaną duże polskie firmy, działające zwłaszcza w dziedzinach skazanych na rozwój, dopóty z odkryć i wynalazków polskich naukowców korzystać będą firmy zagraniczne. Będzie też postępował, a nawet się nasili drenaż mózgów. Nie mamy zbyt wielu surowców naturalnych , ale mamy siebie. To cenny i istotny potencjał. Nie rozumiem tylko czemu losy Polski w ostatnich paru setkach lat kojarzą mi się z poczynaniami marnej załogi żaglowca. Która nie potrafi wykorzystać w pełni dobrych warunków pogodowych, za to w złych tonie . Załoga winna, kapitan, sternik, wszyscy po trochu?
Na odkryciu zarobią inni
O Beta-S-ARCA(D1)

