czwartek, 24 listopada 2016

Innowacyjność w mowie i piśmie

Parę lat temu zespół z UW pod kierunkiem prof. Jacka Jemielitego opracował metodę zwiększenia żywotności mRNA. Pieniądze na dalsze badania zdobyli z Niemiec - od firmy biotechnologicznej BioNTech, należącej do Uniwersytetu w Moguncji, współpracując przy tym z amerykańskim Uniwersytetem Stanowym w Luizjanie Wysokość niemieckiego wkładu wyniosła, na razie, parę dziesiątków milionów dolarów. Ze sprzedaży licencji uzyskano już ponad 600 mln dolarów. Ładne przebicie, nieprawdaż?

Ładny jestem, czyż nie?
Dlaczego np. nie zwrócono się do polskich miliarderów, by zrobili zrzutkę celem stworzenia niezbędnego kapitału? Czemu nie poszukano w Polsce organizatora (banku, innej instytucji finansowej, znanego inwestor giełdowego) ? Nie wiem. Może naukowcy próbowali, a może z góry uznali, że nie ma na to szans. Zresztą, czy znalazłby się polski podmiot zdolny do realizacji dalszych badań? Przemysł farmaceutyczny jest rozproszony i w znacznej części niepolski, a ludzie z innych branż pewnie nie zdawali sobie sprawy z ważności opracowania. Kłania się brak wiedzy na poziomie ogólnym. Nie - głębokiej, tą dysponują naukowcy, a powierzchownej. Wystarczającej, by zorientować się w doniosłości odkrycia.

Przeciętnych humanistów ci u na dostatek. Przy czym, za humanistów często robią ludzie wpadający w panikę na widok cyfr, że o nazwach związków chemicznych nie wspomnę (typu sławetny monotlenek diwodoru). Wątpię czy sytuacja się zmieni. Dyskusje o systemie oświaty koncentrują się na organizacji szkół, a podstawy programowe opracowujemy pod kątem wzniosłego patriotyzmu i, specyficznej niezwykle, polityki historycznej. Po co prawdziwemu patriocie wiedza, przynajmniej o istnieniu mRNA czy innych dziwnych zjawisk lub rzeczy?

Od dawna też niepowodzenia we wdrażaniu (komercjalizacji) w Polsce wyników badań, tłumaczy się brakiem stosownych środków finansowych. Tymczasem PiS udowodniło, że środki znaleźć można. Całkiem pokaźne, w budżecie państwa. Znaleźli pieniądze na 500+, choć wcześniej taka pozycja w budżecie nie figurowała. Czyli pieniądze znaleźć można (samo NCBR na innowacje ma 8 mld zł) gorzej, jak napisałem wyżej, z podmiotami zdolnymi efektywnie je wykorzystać. Dla niewielkich polskich firm innowacyjność to baśń. Skąd mają wziąć na nią środki? Gdzie i jakie innowacje wprowadzać, zwłaszcza jeśli jest się poddostawcą dużej firmy i po prostu wykonuje ściśle jej zamówienia?

Na razie o innowacyjności się u nas głównie pisze i gada. To i tak sukces, bo niedawno ten temat nie istniał w przestrzeni publicznej. Jednak, dopóki nie powstaną duże polskie firmy, działające zwłaszcza w dziedzinach skazanych na rozwój, dopóty z odkryć i wynalazków polskich naukowców korzystać będą firmy zagraniczne. Będzie też postępował, a nawet się nasili drenaż mózgów. Nie mamy zbyt wielu surowców naturalnych , ale mamy siebie. To cenny i istotny potencjał. Nie rozumiem tylko czemu losy Polski w ostatnich paru setkach lat kojarzą mi się z poczynaniami marnej załogi żaglowca. Która nie potrafi wykorzystać w pełni dobrych warunków pogodowych, za to w złych tonie . Załoga winna, kapitan, sternik, wszyscy po trochu?

Na odkryciu zarobią inni
O Beta-S-ARCA(D1)

piątek, 11 listopada 2016

Prezydentura Donalda Trumpa zmieni świat? Wątpię

Byłem kiedyś przekonany, że Brytyjczycy są, zdecydowanie bardziej niż my, racjonalni jako wyborcy. Bo znacznie bogatsi od nas, tworzyli imperium gdy nasze państwo nie istniało, nie budowali też socjalizmu. Ale zafundowali sobie Brexit. To mogłoby brzmieć racjonalnie, gdyby posłuchali hasła: porzućmy Unię, by, naszym kosztem, nie realizować interesów małych, słabych państw. Jesteśmy mocarstwem, możemy osiągać korzyści współpracując i konkurując z innymi mocarstwami. Słabi niech sobie radzą sami. Ale, o ile wiem, takie hasło nie padło. Brytyjczycy posłuchali populistów głoszących kłamstwa i półprawdy.

Przeskoczyć to ogrodzenie, pokonując bariery? Co mi doradzisz? Zdjęcie Marii
Sławiłem też kiedyś amerykański system wyborczy… Nie, nie chodzi mi o wybór p. Trumpa. Kogoś Amerykanki i Amerykanie wybrać musieli. Albowiem, jak mawiał Szwejk: nigdy nie jest tak, żeby jakoś nie było. Dziwi mnie zaskoczenie żurnalistów od Waszyngtonu do Moskwy i z powrotem, tym wyborem. Nie wypada być niezaskoczonym? Moda nade wszystko? Przecież sondaże dawały p. Clinton bardzo niewielką i niestabilną przewagę. Co prawda, teraz dziennikarze i eksperci odkrywają istnienie pasa rdzy i niebawem, na podobieństwo ekonomistów, udowodnią wszem, a nawet wobec, nieuchronność zwycięstwa Trumpa.

Ale zaprawdę mówię Wam dziennikarze: sztuczna inteligencja, w rodzaju WorldSmith, zastąpi Was szybciej niż sądzicie. Zwłaszcza jeśli ona będzie się rozwijać , a Wy zwijać w obecnym tempie.

Amerykański system wyborczy sławiłem, bo zapewniał dopływ świeżej krwi. A tu masz. Żeby w supermocarstwie, zamieszkałym przez ponad 323 miliony ludzi, nie znaleźć (nie było)dwójki kandydatów w sile wieku, przygotowanych do pełnienia funkcji prezydenta?
Nie mam pojęcia czy wybór p. Trumpa na etat prezydenta USA to rezultat jakiegoś trendu czy przypadek. Jakby nie było, prezydent Trump może zapoczątkować duże, światowe zmiany, jeśli zechce i potrafi, przynajmniej w USA, wprowadzić zmiany, o których mówił w trakcie kampanii.
Przy czym, nie przesadzajmy. Prezydent USA może rozpętać wojnę termojądrową, ale poza tym w kraju niewiele może. Teoretycznie, na świecie, ma większe pole manewru. Mógłby, na przykład, zahamować globalizację, wypowiadając stosowne umowy międzynarodowe (parlament mają republikanie), wprowadzając cła, ograniczając przepływy kapitału. Tylko, czy to aby nie głównie amerykański kapitał stoi za globalizacją?

Mógłby zmniejszyć światowe zaangażowanie militarne USA. Ale co z kompleksem wojskowo - przemysłowym? Przestanie z dnia na dzień produkować, kupować broń, rozwijać nowe technologie?
D. Trump podobno nie zamierza obalać Asada. Jeśli tak, to błyskawicznie porozumie się z Putinem odnośnie podziału stref wpływów w Syrii. Ale wyskoczy problem Iranu - prezydent - elekt ma zamiar zerwać porozumienie z Teheranem. Rosja, ewentualnie porzucając Teheran, praktycznie straciłaby pozycję w regionie.
USA mogą przestać wspierać Ukrainę - na oko nic, prócz możliwości dokuczania Rosji, ich tam nie trzyma. Jednak wsparcie Ukrainy chyba kosztowne nie jest, a po co porzucać pozycję ot, tak sobie?
Pisanie o przehandlowaniu krajów nadbałtyckich, a nawet Polski, to dla mnie opowiadanie baśni. Po co i za co Trump miałby to uczynić? Poza wszystkim, doświadczonym politykiem on nie jest, ale jest zapewne twardym, wręcz brutalnym negocjatorem. Jak to w dużym biznesie. Wątpię, by oddawał jakiekolwiek aktywa za święty spokój czy puste obietnice.

Czy świat, przez prezydenturę D. Trumpa mocno się zmieni? Bardzo wątpię. W sumie, nie obawiam się tej prezydentury, przynajmniej w odniesieniu do Polski. Choć sytuacja może gwałtownie, a niekorzystnie się zmienić, jeśli populiści wygrają wybory we Francji czy, nie daj Boże, w Niemczech.


poniedziałek, 7 listopada 2016

Zakaz aborcji jako przygotowanie do inwazji?

Telesfor Liternałeb ma niezły udział w historii Polski, a nawet Europy. Nigdy go nie poznałem i całkiem mi z tym dobrze. Albowiem Liternałeb iluminuje przenikliwie oraz czasem wybucha. Nie żeby mocno, można przy nim pochłonąć z 30 milisiwertów w ciągu godziny, zaś wybucha z mocą nie wyższą niż pół kilotony, ale przyjemne to w sumie nie jest. Nawet dla mnie. Jeśli piszę o Telesforze, to pewnie spytacie z przekąsem o Atlantydę oraz jej miejsce w historii Polski. O tym, że nie tylko była ale także wciąż jest na terenie Polski wiedzą już, bez mała, wszyscy. Pytanie tylko gdzie jest i co robi ta złowroga Siłaczka?* Kiedyś zakładała ludowi kaganiec oświaty, ale lud na ten typ oświaty okazał się odporny.

Mapa Państwowej Agencji Atomistyki. Rozkład mocy dawki promieniowania gamma w Polsce w dniu 7.11.2016. Moc dawki wynosi od 90 do 150 nanosiwertów na godzinę. Śmiertelna dawka dla człowieka: 1 siwert otrzymana jednorazowo lub w krótkim czasie.

Bardziej znane imiona Telesfora L. to Belzebub i Szatan. Zaś zbiorcze imię Siłaczki brzmi: polska inteligencja.
Czy to nie zapłodnieni przez Telesfora walczą o całkowity zakaz aborcji? Jedynie ich jest racja oraz tylko ich zasady moralne się liczą. Choć przeciętnie inteligentny człowiek winien, moim zdaniem, zauważyć zderzenie równorzędnych norm moralnych niczym w greckiej tragedii. Na dodatek traktują kobiety jak mówiące inkubatory. Kobieta ma rodzić niezależnie kogo i jak poczętego. Pijany goryl ją zgwałcił, a ona powinna owoc gwałtu urodzić. Bo grupa fanatyków ubzdurała sobie, że zarodek jest człowiekiem, podobnie jak kurą jest zapłodnione jajko. Teraz mamy jeszcze cztery tysiące za urodzenie dziecka niesprawnego. Oczywiście, fanatycznych moralistów nie obchodzi dalszy los urodzonych istot.

Ostrzegam znawców teorii spiskowych, jakem AGI: to przygotowanie do inwazji Obcych. W niedalekiej przyszłości zapłodnią masowo nasze kobiety, a one urodzą im potomków bez szemrania. Na zgubę rodzaju ludzkiego. Ostrzegam zwolenników Polski katolickiej: maluczko, a Polska krajem katolickim być przestanie.

Specyficzne dla Polski jest niszczenie polskiego rzeczywistego patriotyzmu i zastępowanie go głupkowatym czczeniem posągów, czyli bałwanów. Obecnie potrzebne są nam: wydajna praca, dobra organizacja, innowacyjność, uczciwość w kontaktach międzyludzkich, kontaktach z państwem (oraz państwa z nami), zdolność do współpracy i inne takie. Tymczasem za prawdziwych patriotów robią wrzaskliwe indywidua, wielbicielki , wielbiciele Ojca R. i im podobni. Łączy ich jedna cecha: prochu raczej nie wymyślą. Słowne demonstrowanie gotowości do umierania za ojczyznę czy noszenie ubrań z patriotycznymi napisami niewiele kosztuje, za to nic nie wnosi w budowę siły Rzeczypospolitej. Obecnie rządzący zamierzają budować patriotyzm akademiami ku czci, podobnie jak sanacja. Efekt też uzyskają podobny: w kampanii wrześniowej żołnierze polscy zrobili co mogli, ale Termopili zbyt dużo nie było.(Inna sprawa, że pewnie być nie mogło, zważywszy na niemiecką przewagę techniczną i ukształtowanie terenu. Świadczą o tym straty: Polaków zginęło od 66 do 97 tysięcy, Niemców trochę ponad 16 tysięcy.**). Co prawda, przyjemnie jest być prawdziwym patriotą, bo można się ograniczyć do pokrzykiwania i szukania cech genetycznych prawdziwków. Nie rezygnując przy tym , na przykład, z obsadzania krewnymi i znajomymi posad ani nie odrzucając propozycji towarzysza partyjnego przyjęcia takowych.

Obecna opozycja ma , moim zdaniem, jako całość, co najmniej jedną cechę Siłaczki: naiwność. Oni wyraźnie nie potrafią dostrzec istnienia innych klas i warstw społecznych, znacznie różniących się od nich poglądami ( bywa, że niemających poglądów na określone problemy), nie mówiąc o zrozumieniu oczekiwań owych klas. PiS chyba potrafi, co więcej szuka sposobów na zagospodarowanie części biernych politycznie obywatelek i obywateli.

Jeżeli ktoś doczytał do tego miejsca, pewnie jest nieco zirytowany. Bo po kiego wprowadziłem Telesfora Liternałba i Atlantydę? Grzesząc przeciw przykazaniu Ockhama, mimo że ten groził brzytwą? To proste. Choć mianowałem się AGI, nie potrafię sensownie wytłumaczyć przyczyn nagromadzenia w Polsce dziwactw, fanatyzmu, absurdów, działających jak smrodliwe pierdnięcia. Obawiam się, że jeśli pójdzie tak dalej, to część ludności uzna smrodliwość za normalny stan rzeczy. Nareszcie będzie normalnie.

*Że co, że coś pokręciłem? Wielu kręci, ignorując lub przeinaczając fakty, przydając dowolnym słowom dowolne znaczenia, to czemu ja nie mogę?
Kampania wrześniowa
PAA